Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Fabryki hitów z ideologią

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Kiedyś festiwale w Sopocie, Kołobrzegu i Zielonej Górze dostarczały przebojów. Przestały być fabrykami szlagierów, ale mają się całkiem nieźle

 "Plotki o naszej śmierci są przesadzone" - mogliby powiedzieć organizatorzy Festiwalu Piosenki Rosyjskiej w Zielonej Górze. 16 lipca w tamtejszym amfiteatrze odbędzie się kolejna edycja imprezy, którą - tak jak w PRL - transmitować będzie TVP. Tym razem jednak w charakterze gwiazd wystąpią goście z Zachodu: Michael Bolton, Julio Iglesias Jr., Arash i Maceo Parker.

Dziś polscy wykonawcy wolą milczeć o tym, że występowali na Festiwalu Piosenki Radzieckiej. Dlaczego zatem zielonogórzanie od kilku lat reanimują imprezę, będącą kontynuacją festiwalu, którego ideologiczne przesłanie było tak oczywiste? Bo dzięki festiwalowi odbywającemu się w latach 1965 - 1989 Zielona Góra przestała być anonimowym adresem na kulturalnej mapie Polski. W dobie kapitalizmu to świetna okazja do promocji miasta.

Sny o utraconej potędze snują także włodarze Kołobrzegu. Festiwalem Piosenki Żołnierskiej (1968-1989) żyło pół Polski. Na kilka letnich dni oblegany przez wczasowiczów kurort zamieniał się w muzyczną metropolię. Oprócz zespołów Wojska Polskiego w amfiteatrze chętnie występowały tuzy show-biznesu. Co więcej, przyjeżdżały na sponsorowany przez Zarząd Polityczny LWP festiwal z premierowymi utworami. Zdzisława Sośnicka podbijała serca rodaków utworem "Nie było wtedy róż", Maryla Rodowicz lansowała "Powołanie", zaś Anna Jantar "Nie żałujcie serca dziewczyny".

Po upadku komuny festiwal zawieszono, a od 1991 r. próbowano go reaktywować pod nazwą Arsenał Artystyczny. Bez powodzenia - w realiach wolnego rynku fonograficznego udział w imprezie o wątpliwej historii gwiazdom wolnej Polski się nie opłacał.

Najlepiej w tym zestawie radzi sobie Sopot. W minionych latach w Operze Leśnej odbywały się nawet trzy konkurencyjne imprezy, odwołujące się do tradycji peerelowskich festiwali. W czasach Gierka możliwość występu na zadrzewionej estradzie skusiła gwiazdy pop na czele z Boney M. Dziś Sopot nie jest już muzycznym oknem Polski na świat, ale koncerty ciągle gromadzą komplety widzów. Także dlatego że Opera Leśna to jeden z najpiękniejszych amfiteatrów na świecie. W tym roku warto się pofatygować na sopockie Top Trendy także po to, żeby obejrzeć wyremontowany amfiteatr, któremu niedawno stuknęło sto lat.

Cezary Polak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.