Bohaterki trzeciego planu
Dubravka Ugrešić rozbiera na czynniki pierwsze mit Baby Jagi - a przy okazji pisze mądrą książkę o niewidzialnej starości
Późną wiosną kwitną u nas Chorwaci. I Chorwatki, rzecz jasna. Po znakomitej powieści Miljenka Jergovicia "Srda śpiewa o zmroku w Zielone Świątki" (moim skromnym zdaniem należy się jej nagroda Angelus) dostajemy "Życie jest bajką" Dubravki Ugrešić. Tej pisarki właściwie nie trzeba przedstawiać - funkcjonuje na naszym rynku od dwóch dekad i każda jej kolejna książka jest godna odnotowania. Autorka "Amerykańskiego fikcjonarza" wypracowała własny, łatwo rozpoznawalny styl, w którym swobodnie mieszają się wątki autobiograficzne, motywy baśniowe, parodie rozmaitych gatunków literackich, proza reportażowa i podróżnicza, erudycyjna eseistyka i zaangażowane politycznie manifesty. Można oczywiście dla ułatwienia powiedzieć, że Ugrešić jest postmodernistką, ale byłoby to zbyt wielkie uproszczenie. Ugrešić to po prostu Ugrešić - do estetyki ponowoczesnej mozaiki sięga, by tworzyć teksty całkiem osobne, przesiąknięte ironią i czułością, mądrą kobiecością, ale też goryczą po utracie jednego miejsca, gdzie czuła się u siebie: Jugosławii.
"Życie jest bajką" ukazuje się w inspirowanej przez brytyjskie wydawnictwo Canongate międzynarodowej serii "Mity" - serii tyleż prestiżowej, ile pechowej. Okazało się bowiem, że nawet wybitni autorzy, gdy piszą na zamówienie i na zadany temat, nie uruchamiają pełni swoich mocy twórczych. Wiktor Pielewin, Jeanette Winterson czy Margaret Atwood nie zaliczą swojego udziału w tym przedsięwzięciu do udanych inwestycji. "Mity" zatem mocno przygasły, ale książka Ugrešić jak najbardziej się broni - choć chyba raczej jako przejmująca rzecz o zmierzchu życia niż wyprawa w rejony mitologiczne.
Mamy tu trzy zachodzące na siebie części. W pierwszej - wyraźnie autobiograficznej - narratorka, porte parole autorki, opowiada o późnej starości swojej matki, potem zaś odbywa niejako w jej zastępstwie dość absurdalną podróż sentymentalną do bułgarskiej Warny, miasta pochodzenia matki. W części drugiej, utrzymanej w tonie frywolnej i smutnej (tak, to się da zrobić) baśni nawiązującej do "Walca pożegnalnego" Milana Kundery, trzy mocno starsze panie z Chorwacji udają się na wycieczkę do czeskich wód, odwiedzając luksusowe wellness center w kurorcie do złudzenia przypominającym Karlowe Wary. Część trzecia wreszcie to paranaukowy żart: esej bułgarskiej folklorystki (którą narratorka poznaje w części pierwszej) o micie Baby Jagi w kontekście tradycyjnych słowiańskich wierzeń i obyczajów. Wszystko jest tu jak trzeba: antropologiczne teorie, cytaty z literatury przedmiotu, rozbudowane przypisy i odniesienia interpretacyjne do książki Ugrešić. Ten chwyt przypomina trochę trik, jaki zastosował Orhan Pamuk w powieści "Biały zamek", zamieszczając na końcu eseistyczne posłowie, w którym zdekonstruował i zdekonspirował swój tekst literacki.
Doceniając autoironię chorwackiej pisarki, trzeba jednak podkreślić, że "Życie jest bajką" dałoby sobie radę nawet bez tego wyrafinowanego komentarza, jako intrygująca powieść o starych kobietach: kobietach, które w pewnym momencie stają się niewidzialne. Ugrešić poświęca swoją - bardzo w gruncie rzeczy osobistą - książkę bohaterkom, które w literaturze w zasadzie istnieją wyłącznie jako anegdotyczne postaci trzeciego planu: zrzędliwe staruszki zabijane przez rozgorączkowanych Raskolnikowów, androginiczne czarownice o haczykowatych nosach, nadopiekuńcze babcie z początkami alzheimera. W naszej epoce, która starość, zwłaszcza kobiecą, całkowicie wypiera ze świadomości, to prawdziwa deklaracja pisarskiej niezależności.
Na koniec słów parę o zamieszaniu z tytułami: "Życie jest bajką" w oryginale nosi tytuł "Baba Jaga zniosła jajo". Tyle że książka Ugrešić o takim tytule już po polsku wyszła (w 2005 roku nakładem wydawnictwa Czarne) i był to zbiór uroczych pastiszy literatury erotycznej. Ale to nie wszystko, bowiem książkę zatytułowaną "Życie jest bajką" autorka również ma na koncie, to jedna z jej wczesnych publikacji literackich, jeszcze z lat 80. Czułem się w tej sprawie trochę zagubiony, ale wszystko, na szczęście, wyjaśnił mi przypis na stronie 274. Szkoda, że dopiero na stronie 274.
@RY1@i02/2011/112/i02.2011.112.196.0035.001.jpg@RY2@
Piotr Kofta
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu