Orzechy w głowie
Mirosław Bałka wraca do szkoły - dosłownie i w przenośni. Pierwszy raz po latach wystawia w murach warszawskiej ASP
W Salonie Akademii trafiłam na moment, w którym byłam jedyną zwiedzającą. Najbardziej komfortowa z możliwych sytuacji - kiedy można pobyć ze sztuką sam na sam, wsłuchać się w cichą obecność artysty, kontemplując dzieła. Na wystawie Bałki ta obecność zaznacza się wyjątkowo silnie, wszak "Arbeitsplatz" to alinearna narracja o jego drodze twórczej.
Biała figura pana w marynarce (jak zazwyczaj ubiera się Bałka, tyle że na czarno) - ręce opuszczone wzdłuż ciała, pozycja wyprostowana, zamknięte oczy, jak u kogoś śpiącego albo... martwego. Wystarczy umieścić ją w pozycji horyzontalnej. Skłaniająca głowę - wypełnioną orzechami włoskimi - jak powściągliwy laureat odbierający nagrodę albo posłuszny uczeń. Ale Bałka lata szkoły ma już za sobą (otrzymał też wiele nagród). To nie przypadek, że jego prace znalazły się w przestrzeni warszawskiej ASP, wszak tutaj obronił dyplom ćwierć wieku temu. Było to jedno z najgłośniejszych wydarzeń w historii uczelni. Prezentacja "Pamiątki I Komunii Św." odbyła się w opuszczonym domu w Żukowie. Figuratywna rzeźba z tamtego czasu przedstawia chłopca stojącego przy stole służącym mu do nauki (dziś praca ta znajduje się w Muzeum Sztuki w Łodzi). Podobny stół znajduje się na wystawie w Salonie Akademii, a także w domu artysty w Otwocku.
"Arbeitsplatz" - miejsce pracy, warsztat, w którym idee są przekuwane na artefakty sztuki. W przypadku prac Bałki więcej jest warstwy myślowej niż namacalnego dzieła, a nawet te, które są materialne, cechują się ulotnością, jak ekrany solne pokazane na niedawnej wystawie "Fragment". Ekspozycja zaprezentowana w ASP także stanowi pewien fragment - całości życia artysty i jego dzieła. To punkt, z którego spogląda na czas miniony, a przecież pamięć ma również wybiórczy charakter, a mimo to tworzy ciągłość tożsamości. Chłopiec przystępujący do pierwszej komunii jest dziś dorosłym mężczyzną.
Litera A zamieszczona na wprost sylwetki mężczyzny symbolizuje początek, zamknięte powieki - koniec. Poza nimi rozciąga się przestrzeń. Jest to przestrzeń generująca wiele sprzężonych ze sobą znaczeń - zarówno w odniesieniu do życia, jak i sztuki Bałki. Tę wieloznaczeniowość oddaje zresztą tytuł wystawy. "Arbeitsplatz" nieuchronnie przywodzi na myśl napis nad obozem zagłady w Auschwitz. Artysta w swoich pracach często nawiązuje do tego traumatycznego obszaru zbiorowej pamięci (wystawy "Lebensraum", "Jetzt"), łącząc go z osobistymi doświadczeniami i wspomnieniami. "Arbeitsplatz" jest znakiem przestrzeni prywatnej w tym sensie, że przywołuje dom rodzinny artysty, miejsce, w którym się wychował i gdzie tworzy do dziś. Jego zdjęcia autorstwa Prota Jarnuszkiewicza znajdują się w katalogu wystawy wraz z fotografiami atelier innych wybitnych artystów - Aliny Szapocznikow, Henry’ego Moora oraz Constantina Brancusiego. Kuratorka wystawy Iwona Szmelter przywołuje w nim słowa Mirosława Bałki z początku lat 90., kiedy to artysta powiedział: "Stosunek do miejsca, przestrzeni i ciała w mojej sztuce jest określony relacją między mną a miejscem, gdzie pracuję. Nie jest to wnętrze obojętne".
Wnętrze wystawy w ASP ma kolor biały, tak samo zaprezentowane obiekty - minimalistyczne, a jednak bogate w treści, niczym japońskie haiku. Powrót do rzeźby figuratywnej wyznacza szlak, jakim artysta podążał na przestrzeni lat, od tradycyjnych do nowych form wyrazu. Jest także sposobem na uhonorowanie miejsca, w którym stawiał pierwsze kroki w sztuce. A nade wszystko szczególnym rodzajem curriculum vitae wymagającym aktywnego udziału odbiorcy.
@RY1@i02/2011/107/i02.2011.107.196.040a.001.jpg@RY2@
Anna Sidoruk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu