Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Świata zmienić się nie da (ale można się z niego Śmiać)

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Ta skromna książeczka to komercyjny fenomen - nie w Polsce, rzecz jasna, bo u nas ukazała się w niszowym wydawnictwie i ciężko ją nawet kupić w księgarni, ale u naszych południowych sąsiadów. Od 1994 roku doczekała się kilkunastu wznowień, zapewne więc niemal każdy Czech ma ją na półce. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że większość dorosłych mieszkańców Republiki Czeskiej ten zbiór opowiadań czytała (a w przeciwieństwie do Polski w Czechach nadal się masowo czyta - potwierdzają to badania).

Używając określenia "skromna", nie miałem na myśli jedynie niewielkich rozmiarów owej książki. Ona jest skromna również literacko, ale w pozytywnym sensie tego słowa. Šabach na ma ambicji zmieniania świata, nie chce uprawiać żadnej moralistyki - traktuje opowiadane historie czysto użytkowo, jako zbiór anegdot z życia wziętych. A to, że życie czasami zwija się w absurdalne pętle? To już sprawa życia, nie pisarza. On tylko nieśmiało daje świadectwo własnego istnienia.

W skład zbiorku "Gówno się pali" wchodzą dwa krótkie opowiadania i większa nowela "Woda z sokiem". Opowiadania łączą hrabalowską lirykę ze slapstickowym humorem, nowela z kolei jest próbą autobiograficznego szkicu z okresu dojrzewania w komunistycznej Czechosłowacji. To właściwie historia damsko-męska, przyczynek do dziejów odwiecznej rywalizacji płci, które zarazem nie mogą bez siebie istnieć. Ale Šabach jest skromny i zdystansowany nawet wtedy, gdy pisze, korzystając z materii własnego życia - męski punkt widzenia bywa tu demaskowany i ośmieszany, stereotypy są niespodziewanie wywracane na lewą stronę. A wszystko to razem jest miejscami bardzo śmieszne.

Warto poruszyć jeszcze jedną kwestię - film "Pod jednym dachem" w reżyserii Jana Hřebejka skorzystał z tekstów Šabacha nader swobodnie, układając motywy z książki "Gówno się pali" w całkiem inną konfigurację. Dostrzeżemy zbieżności w kolejnych scenach, ale fabuła powstała od nowa na potrzeby języka filmowego. A Petr Šabach oświadczył w wywiadzie, że jest z tego całkiem zadowolony, bo - jak powiedział - "u mnie to po prostu w ogóle nie ma żadnej narracji".

@RY1@i02/2011/074/i02.2011.074.196.034b.001.jpg@RY2@

Piotr Kofta

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.