Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Absurdalny kontynent

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

"Amulet" to hipnotyzujący monolog kobiety, a jednocześnie układanka z faktów z życia Roberta Bolano, bohaterów różnych jego książek, historii Ameryki Łacińskiej, dziejów literatury. Wybitnie inteligentna powieść

 "Chmura kurzu wszystko spopiela. Najpierw poetów, potem miłości, a potem, kiedy się już zdaje, że jest nasycona, chmura wraca i zagnieżdża się w najwyższym punkcie twojego miasta i twojego umysłu, i zagadkowymi gestami daje ci do zrozumienia, że nie zamierza się ruszyć". Ten obraz z początku "Amuletu" oddaje jego sedno, bo jest to historia o bezradności, braku odwrotu.

Opowiada Auxilio Lacouture. Siwiejące blond włosy obcięte na pazia, niebieskie oczy, zmarszczki, brak przednich zębów. Urodzona w Urugwaju, mieszka w Meksyku. Jedna z bohaterek "Dzikich detektywów" Bolana, przyjaciółka wymyślonej przez niego postaci, Artura Belano, a także innych meksykańskich poetów. Nazywa samą siebie ich matką.

Kiedy uzbrojeni policjanci wkroczyli 18 września 1968 r. na teren Uniwersytetu Autonomicznego w mieście Meksyk, Auxilio czytała wiersze, siedząc na sedesie w damskiej toalecie na czwartym piętrze. Ta inwazja poprzedziła masakrę w dzielnicy Tlatelolco, na placu Trzech Kultur, gdzie strzelano do protestujących przeciw rządom prezydenta Gustavo Diaza Ordaza. Na uniwersytecie policja rozpędziła studentów, zamknęła budynek - Auxilio, ukryta w łazience, pozostała tam przez kilkanaście dni, walcząc z głodem, samotnością, strachem, popadając w obłęd. Wtedy właśnie historia zaczęła wwiercać się w jej mózg.

Mówi do nas zatem kobieta, która uważa samą siebie jednocześnie za matkę meksykańskich poetów, matkę wszystkich Latynosów, a ostatecznie również za matkę historii. Poza szaleństwem są w jej monologu ironia, humor, kuglarstwo. Rozróżnia akcenty głosów, które słyszy. Bywa ofiarą, naiwną obserwatorką, odbiorczynią bajek, mitów albo medium opętanym przez przeszłość. Próbuje też zapanować nad przyszłością, przewidując, co się stanie z książkami Majakowskiego, Manna, Prousta, Joycea.

Elementem jej zabawy w opowiadanie są popularne postaci, takie jak Che Guevara, kochanek jednej z jej przyjaciółek artystek, ale też Artu-rito Belano, Chilijczyk z biografią identyczną w kilku datach z życiorysem Bolano. W 1968 r. i jeden, i drugi przeprowadzają się z Chile do miasta Meksyk, w 1973 r. wracają do ojczyzny i zaraz z niej znów, po puczu generała Pinocheta, wyjeżdżają. Ponownie lądują w Meksyku, piszą wiersze, włóczą się, piją. To wszystko w głowie Auxilio tworzy mapę miejsca niepokojonego wiatrem, pełnym "dziur o geometrycznych kształtach". A Bolano, tworząc jej opowieść, próbuje zrozumieć historię Ameryki Łacińskiej, którą nazywa "absurdalnym kontynentem".

"Moim paszportem jest jakość pisania" - mówił w podziękowaniu za nagrodę Romulo Gallegos przyznaną mu w 1999 r., kiedy skończył pisać "Amulet". "Nie mam na myśli zwyczajnie dobrego pisania, bo to każdy może, chodzi mi o pisanie cudownie dobre, choć nawet nie, bo to też każdy może". Co więc liczyło się dla niego w literaturze? "Wiedzieć, jak wrzucić własną głowę w ciemność, jak skoczyć w pustkę".

Z taką odwagą pisał "Amulet" - porywający, pełen odniesień, erudycji, stylistycznych wolt. Pracował nad tą książką, wiedząc, że poważna choroba wątroby pozostawiła mu prawdopodobnie niewiele lat życia. Dawno też ustalił, że jego ojczyzną nie jest żaden kraj, a język hiszpański. Po latach picia, zażywania heroiny, bycia poetą w Meksyku ustatkował się w Katalonii, w Blanes. Przed ostatnią nieskończoną wielką powieścią "2666" tworzył już tylko teksty niedługie, intensywne, skondensowane - a jednocześnie takie, których pisanie innym, mniej utalentowanym autorom, zajęłoby dużo więcej czasu.

"Amulet" to w największym stopniu hołd Bolana złożony latom buntu, rozpaczliwej latynoskiej zawieruchy, a także wierze w moc literatury, słowa. Z monologu Auxilio Lacouture, matki meksykańskich poetów, zostaje w głowie śpiew płynący z miejsca, gdzie nie powinno go być, niesie się od maszerujących kolumnami duchów ofiar z 1968 r. Auxilio ma problemy z datami, ale nazwę Tlatelolco dobrze pamięta.

@RY1@i02/2011/059/i02.2011.059.196.0035.001.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.