Zabawa na pogrzebie
Na nowym albumie Dropkick Murphys odnaleźć można to, z czego są najbardziej znani - prostolinijny rock and roll, celtycki liryzm i posmak barowego folku
Amerykanie o irlandzkich korzeniach od piętnastu lat łączą ostre punkrockowe granie z przytupem celtyckiego folku. Zaczynało się skromnie - od występów w podrzędnych klubach dla zdezorientowanych dzieciaków w ćwiekowanych kurtkach. Teraz Dropkick Murphys są w stanie wprawić w amok stadiony. Bez przesady można ich uznać za najpopularniejszych dziś punkowców w USA.
1 marca premiery doczekał się ich nowy, siódmy album, "Going Out in Style". Płyta ważna, bo nagrana po czterech latach przerwy, w trakcie których formacja umocniła swoją gwiazdorską pozycję, chociażby za sprawą wykorzystania jej muzyki w oscarowym filmie "Fighter". Ta płyta to także pierwszy w historii zespołu koncept album - opowieść o przypadkach Corneliusa Larkina, imigranta z Zielonej Wyspy, który walczył w Korei, doczekał się licznego potomstwa, urobił ręce po łokcie jako dumny niebieski kołnierzyk. We wkładce do płyty znaleźć można nawet jego nekrolog pióra pisarza Michaela Patricka McDonalda. Epitafium dla fikcyjnego bohatera to dla Murphys pretekst do złożenia hołdu everymanom tego świata, a zarazem wzniesienie kolejnego toastu na cześć rodziny, przyjaciół, własnego miasta i robotniczego etosu.
Za esencję "Going Out..." posłużyć może utwór tytułowy. To właśnie do niego nakręcono teledysk, w którym zespołowi towarzyszą gwiazdy lokalnych teamów hokejowych (Bruins) i baseballowych (Red Sox), wokalista grupy NOFX, Fat Mike oraz legenda boksu Micky Ward, poznany podczas realizacji "Fightera". Reszta krążka upływa w podobnym duchu - przy ostrych gitarach, dźwiękach dud i mandolin, stadionowych chórach i folkowo-szantowych melodiach. W zestawie trzynastu utworów jest nastrojowa ballada ("Cruel"), nawiązanie do alt-country ("Take’em Down") oraz dwa standardy - musicalowy szlagier sprzed blisko stulecia "Peg o’ My Heart" oraz tradycyjny irlandzki "The Irish Rover". W tym pierwszym towarzyszy grupie kolejny gość, Bruce Springsteen, w nagraniu drugiego wziął udział Pat Lynch, ojciec gitarzysty Jamesa Lyncha.
Wspomniany wideoklip do tytułowego "Going Out in Style" zabiera nas na uroczystą stypę, która w ułamku chwili przeradza się w huczną zabawę na cześć zmarłego. Jak odchodzić, to z fasonem! Na irlandzkiej stypie tańczy się, nie płacze. To nie znaczy jednak, że Dropkick Murphys żegnają się ze sceną. Nie mogą, wydali właśnie przełomowy album w swej karierze.
@RY1@i02/2011/054/i02.2011.054.196.034b.001.jpg@RY2@
Sebastian Rerak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu