Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Mały (nad)realizm

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

"Cudowne lato" to czarna komedia z polską powiatową oraz metafizyką w tle.

W latach 60. w naszej kinematografii pojawiło się kilkanaście filmów, których twórcy próbowali w kostiumie komediowym i scenerii ówczesnej prowincji diagnozować egzystencjalne problemy rodaków. To były liryczne opowieści podszyte melancholijną zadumą w stylu "Czerwonego i złotego" Stanisława Lenartowicza, które dobrze się ogląda również dziś. "Cudowne lato" nawiązuje do nurtu sprzed ponad czterech dekad. Ryszard Brylski operuje na tych samych częstotliwościach liryzmu co Lenartowicz, a także późniejsi piewcy prowincji: Andrzej Barański i Leszek Wosiewicz. Reżyserowi udało się sportretować kawałek Polski powiatowej. Czujemy duszną atmosferę mikrospołeczności, w której wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich, a dziewczyna po maturze powinna jak najszybciej wyjść za mąż. Przed takim dylematem staje Kitka (błyskotliwy debiut Heleny Sujeckiej), o której względy rywalizują syn miejscowego krezusa branży pogrzebowej (Pawlicki) oraz zatrudniony w warsztacie jej ojca ubogi kamieniarz (Łukasiewicz). Wychowana przez surowego ojca dziewczyna nic nie umie i nie wie, co dalej ze sobą zrobić. W podjęciu decyzji próbuje jej pomóc duch matki (Katarzyna Figura)... I właśnie o ten głos z zaświatów mam do reżysera tej historii o dojrzewaniu - do dorosłego życia, miłości, przyjaźni i wybaczenia - pretensje. Po cepeliowsku ubarwia narrację i niewiele do niej wnosi.

@RY1@i02/2011/029/i02.2011.029.196.027c.001.jpg@RY2@

Cezary Polak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.