Outsourcing to nie żaden raj
A miało być tak pięknie. Urynkowienie usług publicznych powinno zapewnić ich najwyższą jakość. Niestety, była to mrzonka. Z czego od kilku lat zaczyna sobie zdawać sprawę większość krajów rozwiniętego Zachodu. Czas na Polskę.
Ta książka to krok w tym właśnie kierunku. Jej autorem jest Dawid Sześciło, prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego. Czytając go, widać od razu, że w polskiej nauce o administracji idzie nowe. A właściwie "nowe nowe", Sześciło zaczyna od frontalnego ataku na koncepcję nowego zarządzania publicznego (z angielska zwaną też "new public management" lub po prostu NPM).
Dodać trzeba, że NPM nowe od dawna nie jest. Teoria zaczęła się na Zachodzie szerzyć w latach 80. I była czymś w rodzaju odwzorowania neoliberalnej doktryny ekonomicznej w dziedzinie administracji publicznej. Czasy świetności przeżywała w latach 90., gdy urokom NPM dało się uwieść wiele krajów rozwiniętych. To wtedy nowe zarządzanie publiczne dotarło do Polski. I trafiło chyba na jeszcze bardziej podatny grunt niż na Zachodzie. Stając się już nie tylko ciekawą modą na zarządzanie sektorem publicznym, lecz wręcz jedynym sposobem na ucywilizowanie rodzimej administracji naznaczonej piętnem PRL-u. Dzięki niemu z polskich urzędów miała zniknąć gruba niemiła urzędniczka rodem z "Misia", a zastąpić ją miała nowoczesna "asystentka klienta" w lot odgadująca nasze niewypowiedziane myśli.
Sześciło pokazuje, że zapowiadana rewolucja w praktyce realizowała się w oparciu o trzy schematy. Pierwszy to zlecanie wykonywania zadań publicznych podmiotom prywatnym, czyli outsourcing. Po drugie: partnerstwo publiczno-prywatne (PPP). A po trzecie vouchery na usługi publiczne. Wszystkie znane były już wcześniej. Dość powiedzieć, że pierwsze rządowe koncesje (najbardziej znana forma PPP) stosowane były we Francji w 1554 r. A znane z historii armie zaciężne to przecież nic innego, jak średniowieczny przykład outsourcingu. Ale w najnowszej historii tak radykalne i daleko idące urynkowienie usług publicznych to dopiero lata 80., 90. oraz przełom wieków. Gdy NPM znajdował się w programach większości sił politycznych. Różniło je tylko to, że na sztandarach prawicy było ostateczne wbicie noża w serce etatystycznej hydry, podczas gdy lewica przekonywała do "koniecznego zwiększenia wydajności usług publicznych". Efekt był jednak ten sam. Od usług komunalnych po służbę zdrowia administracja miała stać się bardziej wydajna. A drogą do tych celów były w praktyce przeróżne strategie urynkowienia.
W pewnym momencie zaczęto dostrzegać, że i new public management to tylko koncepcja. A nie dogmat. Ma swoje plusy, ale wielu problemów nie rozwiązuje. Czasem prowadzi do efektów odwrotnych do tych zamierzonych. Jednym z takich problemów są koszty. I to, że państwo zamiast oszczędzać na komercjalizacji (np. służby zdrowia), wydaje coraz więcej. Na styku sektorów publicznego i prywatnego pojawiają się też rozliczne patologie. Ale przede wszystkim nowa administracja publiczna zatraciła ważną funkcję służebną wobec obywatela. I stało się tak nie z powodu złych intencji poszczególnych aktorów. Raczej dlatego, że logika rynku zastosowana w wielu dziedzinach zwyczajnie się nie sprawdza. Tak jak w służbie zdrowia albo transporcie kolejowym. I te dziedziny po urynkowieniu przestają być publiczne.
Kłopot tylko w tym, że tego etapu ostrej krytyki NPM w Polsce jeszcze nie mieliśmy. Książka Dawida Sześciły próbuje to robić, choć dla szerszego czytelnika może się okazać zbyt naukowa. I ze względu na przyjęcie tej konwencji brakuje jej mocnego publicystycznego pazura. Na pewno więc dyskusji o nowych wyzwaniach usług publicznych nie zakończy. Dobrze jednak, że próbuje ją zainicjować.
@RY1@i02/2014/061/i02.2014.061.000002800.802.jpg@RY2@
Dawid Sześciło, "Rynek - prywatyzacja - interes publiczny", Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 2014
Rafał Woś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu