Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Ucieczka w utopię

20 stycznia 2017
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

POP Z POLITYKĄ W TLE Nowa płyta formacji Austra to znakomita fuzja elektroniki i politycznych tekstów. Premiera w dniu zaprzysiężenia Donalda Trumpa na prezydenta USA

Katie Stelmanis, najważniejsza postać Austra, przekonuje, że wyznaczając datę premiery ich trzeciej płyty "Future Politics" na 20 stycznia, zupełnie nie pomyśleli o tym, że tego dnia w waszyngtońskim Kapitolu odbędzie się oficjalne zaprzysiężenie Donalda Trumpa na 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych. Kanadyjka łotewskiego pochodzenia nie ukrywa, że - delikatnie mówiąc - nie przepada za Trumpem. Jak mówiła w wywiadzie dla popkulturowego magazynu "Wavegirl", w jej marzeniach "świat jest nieopresyjny, oparty na ekorozwoju i holistycznej filozofii, a nie polityce zysków i pieniądza". Nieprzypadkowo jeden z singli promujących płytę zatytułowała "Utopia". Śpiewa w nim o wyobcowaniu jednostki w wielkomiejskim środowisku zdominowanym przez pieniądze i technologię. Bohaterka czuje się w nim trochę jak w więzieniu. Marzy o opuszczeniu tego świata. Świetny jest teledysk "Utopii", zimny, pokazujący Austrę w odhumanizowanej rzeczywistości. Stelmanis w wywiadach zdradza, że pracując nad tą płytą, czytała sporo artykułów o postkapitalistycznym świecie oraz książki Naomi Klein, interesowała się też wizjami przyszłości. Sama Katie ma wątpliwości, czy świat pójdzie w dobrą stronę, choć jak przekonuje, wszystko w naszych rękach. W warstwie muzycznej "Utopia", to chyba najbardziej przebojowy fragment "Future Politics". Odwołuje się do synthpopowych, newwaveowych klimatów, którymi Austra czarowała na dwóch poprzednich krążkach. Prosty bit, zabawa klawiszami, oniryczny wokal Katie. To wszystko znają fani Austry. Nie brakowało takich na debiucie "Feel It Break" z 2011 roku czy późniejszej o dwa lata "Olympii". Na "Future Politics" za przebojowe można też uznać numery tytułowy, "Freepower" czy "I Love You More Than You Love Yourself".

Muzycznie Austra jest jednak najciekawsza w kompozycjach mniej szablonowych. Momentami przypomina w nich Björk z czasów "Vespertine". W "Im A Monster" pokazuje, że przed laty śpiewała w Canadian Opera Company. Jej wokalne popisy osadzone w dusznej elektronice robią wrażenie. "Beyond A Mortal" może przywoływać dreampopowe wyżyny, na które na swojej pierwszej płycie w połowie lat 90. wspiął się Hooverphonic. Genialne jest finałowe "43". Tekst powstał w Meksyku, gdzie Katie przeprowadziła się z rodzinnego Montrealu, by nagrać ten album. Liryka odnosi się do słynnej sprawy 43 zaginionych studentów w 2014 roku. Po manifestacji w miejscowości Iguala i zatrzymaniu ich przez policję ślad po nich zaginął. Po kilku miesiącach okazało się, że policja przekazała ich członkom gangu, a ci dokonali egzekucji i spalili ich zwłoki. Stelmanis napisała tekst o matce, która straciła w ten sposób syna. Muzyczny podkład jest najbardziej mroczny na płycie. Brzmi trochę jak mieszanka Massive Attack z Fever Ray i Depeche Mode. Niepokojący, spowolniony, z wieloma pojedynczymi elektronicznymi dźwiękami w tle. Głos Katie może przypominać momentami wokal Florence Welch. Równie przeszywający, ale mniej pompatyczny. Tak jak większość kawałków z nowej płyty ma niesamowicie zbudowany klimat, pełen różnych emocji i wysublimowany.

Z tym znakomitym materiałem Austra wystąpi w Warszawie. 7 marca dadzą koncert w klubie Niebo.

@RY1@i02/2017/014/i02.2017.014.19600060a.801.jpg@RY2@

fot. Kate Young/Sonic Records

Najważniejsza postać w projekcie Austra, Katie Stelmanis

Wojciech Przylipiak

@RY1@i02/2017/014/i02.2017.014.19600060a.802.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.