Wojsko pomaga w szpitalach, choć nie szuka pochowanych łóżek
Wprowadzanie danych do systemu, pobieranie wymazów, przewożenie i przenoszenie sprzętu, a nawet pomoc na oddziałach – to niektóre z prac, które wykonują żołnierze w szpitalach. Ci, którzy z wojskowej pomocy już korzystają, chwalą sobie tę współpracę.
Z zeszłotygodniowej wypowiedzi ministra zdrowia wynika, że wojsko będzie kontrolować liczbę łóżek w szpitalach. – Często mamy do czynienia z pewnym niezrozumiałym ukrywaniem łóżek, które faktycznie są dostępne, a niekoniecznie dyrektor czy kierujący jednostką chce tego pacjenta przyjmować – argumentował Adam Niedzielski, zapowiadając skierowanie Wojsk Obrony Terytorialnej na oddziały covidowe. Takie przedstawienie sprawy wywołało zrozumiale oburzenie. Dyrektorzy szpitali wystosowali nawet list do ministra, w którym sprzeciwiają się odgórnemu narzucaniu zadań wojskowym.
Zgodnie z zapowiedzią ministra żołnierze mają zajmować się pracami administracyjnymi związanymi z aktualizacją ewidencji dostępnych miejsc. Realia niefortunnego zwrotu wyjaśnia płk Marek Pietrzak, rzecznik prasowy WOT. – Z tego co wiem, do tej pory zgodnie z wytycznymi ministerstwa baza danych łóżek musiała być aktualizowana raz na dobę. Jednak w momencie, w którym wprowadzono obowiązek aktualizacji co trzy godziny, okazało się, że personel medyczny w ciągu dyżuru musi odrywać się od pracy osiem razy. Stąd pomysł na obecność żołnierza, który wprowadzałby do systemu przekazywane mu dane, tak by pielęgniarki mogły zająć się wyłącznie opieką nad chorymi – podkreśla.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.