Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Pacjencie, tułaj się. W nocy zNIKąd pomocy

2 lipca 2018

Po 18.00 i w święta system opieki lekarskiej w Polsce mocno szwankuje

Brak lekarzy, skracanie dyżurów, niewykonywanie badań diagnostycznych i zbyt długi czas oczekiwania na wizytę domową - to niektóre z zarzutów, jakie stawia Najwyższa Izba Kontroli placówkom medycznym oferującym nocną i świąteczną pomoc lekarską. Zdaniem kontrolerów bezpieczeństwo pacjentów jest zagrożone.

NIK przebadała placówki z różnych województw oraz siedem oddziałów NFZ. W ponad 30 proc. kontrolowanych miejscowości było za mało zespołów dyżurujących; mniej, niż wymagają przepisy, i mniej, niż było opłacanych przez NFZ. W co piątej badanej przychodni wykryto, że lekarze skracali czas pracy, np. zaczynając o godzinę później lub wcześniej kończąc. Dyżurni byli nie w poradniach, lecz w domu pod telefonem. To niezgodne z prawem.

Także przez to na wizytę domową trzeba było czekać nawet do 12 godzin. Taki długi czas mógłby zagrażać zdrowiu pacjentów. W jednej z sochaczewskich placówek przyjęto wezwanie o 11 rano, a lekarz dotarł do chorego ok. godz. 22. Po zbadaniu 78-latek został wysłany do szpitala, na oddział ratunkowy.

System nie działa również dlatego, że brakuje odpowiedniego nadzoru ze strony NFZ. Fundusz płaci, ale nie sprawdza, jak działa zamówiona usługa. Jednym z efektów złej organizacji jest to, że chorzy często od razu jadą do szpitala, co oznacza, że pogotowie i SOR-y są przeciążone.

- Nieprawidłowości wynikają z nierealnych oczekiwań - mówi Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia. Tłumaczy, że to efekt braków kadrowych. - Mamy za mało lekarzy, dochodzi do tego, że nawet dyżury pełnią doktorzy po dziewięćdziesiątce - dodaje.

Klara Klinger

Grzegorz Osiecki

dgp@infor.pl

A2-3

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.