Za likwidację limitów zapłacą szpitale
JERZY GRYGLEWICZ, ekspert finansowania służby zdrowia z Uczelni Łazarskiego, ocenia propozycję ministra Arłukowicza
Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz ogłosił propozycje dla pacjentów onkologicznych. Wydawałoby się, że przedstawił idealny system leczenia, a zewsząd posypały się słowa krytyki.
Na pewno jego propozycje spodobały się pacjentom. Pozytywne opinie wyrażają także przedstawiciele środowisk onkologicznych i niektórych organizacji zrzeszających lekarzy rodzinnych. Głównym powodem krytyki jest brak konkretów. Nie wiadomo, kiedy zmiany mają wejść w życie, w jakim trybie oraz kto będzie odpowiedzialny za realizację poszczególnych rozwiązań. Założeń nikt nie krytykuje, tylko brakuje wiary, że uda się je zrealizować.
Ministrowi zarzuca się, że daje obietnice bez pokrycia. To hasło: od podejrzenia do rozpoczęcia terapii nie może minąć więcej niż 9 tygodni. A jeśli będzie opóźnienie?
Podmiotów odpowiedzialnych za realizację jest bardzo dużo: lekarze rodzinni, specjaliści, lekarze onkolodzy, centra diagnostyczne, szpitale itd. Pytanie, kto i czy w ogóle będzie ponosił odpowiedzialność za przekroczenie tego terminu. Lekarz rodzinny, lekarz onkolog czy raczej NFZ? Limit czasowy mamy zapisany w ustawie o ratownictwie medycznym: karetka powinna przyjechać w ciągu 15 minut. Ten parametr jest raportowany do NFZ, ale najczęściej nikt nie jest rozliczany za spóźnienia, bo mogą być spowodowane oczywistymi przyczynami, np. dużą odległością do miejsca zdarzenia. Nie wiem, czy podobna akceptacja przekroczenia maksymalnego czasu będzie dotyczyła onkologii.
To zależy też od tego, czy pacjenci rzeczywiście będą przyjmowani bez kolejki do diagnostyki przy podejrzeniu raka. Co jeżeli pacjent przyjdzie do wybranej placówki, a ta będzie miała pierwsze wolne miejsce za trzy miesiące? Pacjent z podejrzeniem raka wypchnie z kolejki innych pacjentów?
To dobre rozwiązanie, ale także w tym zakresie nie znamy szczegółów. Jeśli pacjenci onkologiczni będą przyjmowani bez kolejki, to oczywiście odbywać się to będzie kosztem pacjentów z innymi schorzeniami. Optymalnym pomysłem byłoby, żeby te świadczenia były rozliczane ponad limitem w umowie z NFZ. Rozumiem, że powstanie jakiś fundusz na badania onkologiczne, skoro pacjenci onkologiczni mają mieć specjalne uprawnienia potwierdzone kartą pacjenta onkologicznego. Tak jak inwalidów wojennych legitymacja uprawnia do badań poza kolejką.
Zanim pacjent otrzyma kartę, ma szansę na szybkie badania, jeżeli lekarz uzna, że jest podejrzenie zmian nowotworowych. To pole do nadużyć. Przecież nawet zwykły kaszel może być objawem raka płuc.
Każdy z nowotworów ma inne objawy i myślę, że onkolodzy wypracują pewne wytyczne, które podpowiedzą, na co powinni zwracać uwagę lekarze pierwszego kontaktu. I co może wskazywać na pojawienie się raka. Osobiście wolałbym, żeby karta była zakładana przez onkologa, a nie przez lekarza rodzinnego.
Niektórzy zarzucają, że to dyskryminacja innych chorób, nierzadko równie poważnych.
Po pierwsze, rak to druga przyczyna zgonów w Polsce. Po drugie, w przypadku choroby nowotworowej liczy się przede wszystkim czas. Stąd brak limitów i kolejek jest tak ważny właśnie przy tej chorobie.
Da się to zrealizować bez dodatkowych pieniędzy?
Oczywiście, że nie. Bez dodatkowych środków nie da się wprowadzić leczenia bez limitów.
Ale minister mówił, że ich nie będzie.
Trzeba przesunąć pieniądze z leczenia szpitalnego na ambulatoryjne. Chemioterapia w warunkach szpitalnych kosztuje 800 zł, a w ambulatoryjnych - niecałe 100 zł, tymczasem większość jest robiona w trybie szpitalnym. Szpitale będą musiały przejść restrukturyzację, poszerzyć działalność w poradniach i oddać część pieniędzy. Przecież premier i minister ostrzegali, że nie będzie to bezbolesny proces.
@RY1@i02/2014/059/i02.2014.059.00000030d.802.jpg@RY2@
WOJTEK GÓRSKI
Jerzy Gryglewicz
Rozmawiała Klara Klinger
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu