Nie mają dachu nad głową, cierpią na zapomniane choroby
Organizacje wspierające bezdomnych alarmują, że problem gruźlicy w tej grupie nie został rozwiązany. Co gorsza, nie znamy jego skali
Agnieszka Fill kieruje warszawską przychodnią Lekarzy Nadziei, do której trafiają osoby niemające stałego schronienia. Z jej obserwacji wynika, że liczba zachorowań na gruźlicę w tej grupie rośnie. – Miesięcznie kierujemy 10–15 osób na zdjęcie RTG. Akcję zbierania funduszy na badania nieubezpieczonych pacjentów nazwaliśmy naszą małą walką z gruźlicą – opowiada. Przychodnia wydaje skierowania, ale nie ma pewności, ilu ludzi wróci z wynikami. A to warunek rozpoczęcia leczenia.
Adriana Porowska z Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej, też przyznaje, że do prowadzonego przez nią schroniska regularnie trafiają osoby z gruźlicą. Takie sygnały płyną również z Katolickiej Wspólnoty Chleb Życia, która ma pod opieką kilka domów dla bezdomnych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.