Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Ludzie częściej reagują i przełamują zmowę milczenia

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

To agresor powinien opuścić mieszkanie, a nie ofiara przemocy w rodzinie. Na Mazowszu ruszyła kolejna akcja interdyscyplinarnych zespołów, które mają pomagać w trudnych domowych sytuacjach

Symbolem, ale też skuteczną pomocą dla dzieci jest miś przytulanka, którą dostaje dziecko po interwencji policji w rodzinnym domu. Misiak ma kubraczek, na którym widnieje numer telefonu zaufania do Fundacji Dzieci Niczyje (116-111), pod który nawet malec może zadzwonić.

- Dziecko w traumatycznej sytuacji może się do pluszaka przytulić, co da choć trochę ukojenia, ale ma też informację, gdzie się zgłosić, gdy będzie potrzebowało pomocy - mówi Lucyna Kicińska z Fundacji Dzieci Niczyje.

Na Mazowszu wydano w ubiegłym roku 4,7 tys. niebieskich kart (one świadczą o przemocy w rodzinie). Rok wcześniej było ich o ok. 300 mniej. Jednak jak twierdzi wicewojewoda mazowiecki Dariusz Piątek, nie wynika to z faktycznego wzrostu przemocy, a raczej ze wzrostu świadomości osób, sąsiadów, że taka przemoc się dzieje.

- Przełamywana jest zmowa milczenia. Ludzie coraz częściej reagują na przemoc czy krzywdę, jaka dzieje się za ścianą. Zmienia się mentalność w wymiarze sprawiedliwości - mówi wicewojewoda. Dodaje, że do monitorowania domowej przemocy włączone są szkoły, placówki ochrony zdrowia, ośrodki pomocy społecznej i oczywiście policja. Zgodnie z ustawą z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (Dz.U. nr 180, poz. 1493 z późn. zm.) interdyscyplinarne zespoły zajmujące się tą problematyką muszą działać w każdej gminie. W skład zespołu wchodzą pracownicy socjalni z gminy, włodarze gmin i miast, osoby z opieki społecznej, a też pracownicy policji zajmujący się prewencją.

- Maskotka to oczywiście tylko gadżet, choć bardzo potrzebny, który jest symbolem pilotażowego programu - mówi Maria Wrońska, szefowa Mazowieckiego Centrum Pomocy Społecznej. - Nam chodzi o to, by rodzinom pomagać, a więc nie wylewać dziecka z kąpielą. Nie zabierać od razu malucha z rodziny, która wydaje się dysfunkcyjna, ale też nie zapewniać socjalnego lokum każdemu agresorowi. Zespoły są po to, by nieść pomoc, a nie tylko interweniować siłowo.

Pod patronatem wojewody i komendy wojewódzkiej policji organizowane są spotkania samorządowców, np. wójtów, burmistrzów i ich służb, w sprawie sytuacji na ich terenie, możliwości dotarcia do rodzin, w których dochodzi do przemocy. Policjanci przyznają, że prawo w stosunku do rodzin kwalifikujących się na niebieską kartę jest dobre. Szczególnie istotna zaś jest współpraca różnych służb już po interwencji w domu, w którym stosuję się przemoc.

- Policjant podejmujący interwencję zakłada, jeśli są takie przesłanki, niebieską kartę. To jest dopiero początek dociekań, co w tej rodzinie się dzieje. Czy to nieporozumienie rodzinne, czy jednak coś więcej? W ciągu najpóźniej siedmiu dni sprawą zajmie się zespół interdyscyplinarny i grupa robocza powołana do danej sprawy. W rodzinie pojawi się też lokalny dzielnicowy, który sprawę ponownie zbada - mówi zastępca mazowieckiego komendanta wojewódzkiego policji inspektor Marek Świszcz. Przyznaje, że dla policji takie zespoły interdyscyplinarne to dobre wyjście: - Bywa, że w chwili interwencji sytuacja jest trudna, czasami czasu jest mało. Potem sprawę trzeba jednak wyjaśnić, posługując się różnymi specjalistami. A jeśli są skupieni w jednym miejscu, to korzyść dla rodziny, a także pomoc dla funkcjonariuszy - mówi inspektor Świszcz.

Monika Górecka-Czuryłło

 monika.gorecka@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.