Wracają szkolne mundurki
Decyzja ministra edukacji z lutego 2007 roku wejdzie w życie od września
Pomysł z mundurkami to nie nowość. Kiedyś nosiliśmy granatowe fartuszki z białym kołnierzykiem. Później w latach 70. władze zliberalizowały szkolny strój. Można było przyjść w nylonowym fartuchu granatowym, ale też zielonym albo w kolorze bordo. Potem po transformacji strój szkolny właściwie stał się dowolny. Jednak ministrowi Romanowi Giertychowi udało się przeforsować nowe przepisy. To jeden z elementów programu "Zero tolerancji".
Dlatego od września mundurki, choć to umowne słowo, mają obowiązywać. - Szkoły najczęściej zamawiają kamizelki z logo szkoły, koszulki polo - mówi szefowa jednej z podwarszawskich firm krawieckich. Przyznaje, że zamówień jest dużo. Aż rąk do pracy brakuje. Do tej pory specjalizowała się w szyciu uniformów dla pracowników różnych firm. Teraz przestawia się na mundurki dla uczniów. A to już nowe wyzwanie. Zwłaszcza że zamówienia są różne, a więc i cena też. Bezrękawnik z bawełny i akrylu kosztuje np. 40 zł, ale już mundurek z rękawami ok. 50 zł. No i jeszcze zazwyczaj logo szkoły. Odbyła się nawet gala szkolnych strojów w Łodzi, na której ponad 20 wystawców prezentowało swoje kolekcje: sweterki, koszulki, marynarki, żakiety, krawaty.
Są entuzjaści pomysłu ministerstwa. - My już nawet wyprzedziliśmy to rozporządzenie ministra - słyszymy w Starogardzie Gdańskim. Na co dzień w kilku podstawówkach dzieci są w kolorze biało-granatowym. - I dobrze, bo nie ma presji i dyskryminacji ze względu na ubranie - mówi mama jedenastolatki. W innych szkołach rozmowy trwają. Jaki ma być materiał, jaki fason. Została nawet wszczęta popierana przez lokalne media akcja "Skrój swój strój".
W wielu szkołach mundurkowy obowiązek dzieli rodziców. Zamożniejsi chcieliby, żeby mundurek składał się z marynarki i spódnicy lub spodni. Dla rodziców rodzin wielodzietnych i tych mniej zamożnych to wydatek nie do przeskoczenia - w granicach minimum 150 zł. Z kolei przeciw tanim, dzianinowym kamizelkom z kolorowym logo szkoły są często dzieci. - To będzie obciach pokazać się w czymś takim na ulicy - przekonuje Paweł, nastolatek z warszawskiej gminy Wawer. - Trzeba będzie nosić kamizelkę w teczce i zakładać przed szkołą.
Ministerialne rozporządzenie zakłada możliwość wyboru szkolnego stroju przez rodziców. Zapewnione ma być też wsparcie finansowe na jego zakup. Uczniowie rodzin, w których dochód na osobę nie przekracza 351 zł, mogą się ubiegać o dofinansowanie. Dla przykładu w samej stolicy dofinansowania do szkolnych strojów będzie potrzebowało ok. 10 tys. rodzin. Średni koszt dopłat to 50 zł do mundurka. Wnioski o dofinansowanie trzeba składać w szkołach do 31 lipca.
(Monika Górecka-Czuryłło)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu