Porozumienie z USA ma polityczną siłę 500 plus
M ożna się zżymać, że tak naprawdę ekipa Prawa i Sprawiedliwości po prostu korzysta na geopolitycznej koniunkturze. Można, zresztą słusznie, stwierdzić, że po prostu niczego nie zepsuto, a wpływ polskich polityków był stosunkowo niewielki. Amerykanom ze względów strategicznych pasuje, by zwiększać swoją obecność nad Wisłą.
Nie zmienia to jednak faktu, że w czasie rządów PiS od 2015 r. w Polsce radykalnie zwiększono obecność militarną USA. Co w konsekwencji poprawia nasze bezpieczeństwo i działa odstraszająco na potencjalnego agresora. Wszystko dzieje się w lekkiej kontrze do stanowiska kluczowego partnera gospodarczego zza Odry, bo Berlin nawet nie próbuje ukrywać, że miewa w tej kwestii inne zdanie.
Zacznijmy jednak od 2014 r. Napaść Rosji na Ukrainę była szokiem dla Zachodu. Nagle okazało się, że problemem może być nie tylko drożejąca mozzarella, ale też bezpieczeństwo granic. Wyrazem tego był szczyt NATO, który de facto rozpoczął wzmacnianie wschodniej flanki. To na finale rządów PO-PSL rozpoczęto ten proces. Nie pomogą tu zaklęcia polityków PiS, że historia rozpoczęła się pod koniec 2015 r.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.