Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo pracy

Niefortunnie użyte emotikony mogą być elementem mobbingu

15 czerwca 2023
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Na skutek rozpowszechnienia się pracy zdalnej spora część kontaktów przełożonych z pracownikami przeniosła się do internetu i różnego rodzaju komunikatorów. Jak się okazuje, rodzi to dość zaskakujący problem – jakich ikonek unikać w komunikacji z pracownikiem, żeby nie być posądzonym o łamanie prawa

– Coraz częściej menedżerowie z różnych firm dopytują się w czasie szkoleń, czy właściwie komunikują się z podległymi im pracownikami podczas spotkań online czy za pomocą komunikatorów – mówi Piotr Wojciechowski, ekspert z zakresu prawa pracy. – Ostatnio np. zostałem zapytany, jak może być odbierane przez pracowników używanie wykrzykników na końcu zdania. Otóż dużo zależy od kontekstu, w jakim się pojawiły. Jeden wykrzyknik stanowi dopuszczalne podkreślenie wagi wypowiedzi, dwa to wzmocnienie tego komunikatu. Ale trzy wykrzykniki i więcej mogą być odebrane negatywnie przez adresata wypowiedzi, jako reprymenda. Jeśli taka reprymenda pojawi się na kanale komunikacyjnym widocznym dla całego zespołu pracowników, może być uznana za element mobbingu, określonego w przepisach jako działania lub zachowania wywołujące u pracownika zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu jego poniżenie lub ośmieszenie, a także izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników. Dlatego w czasach, gdy powszechna jest praca zdalna, przedsiębiorcy powinni uczulać kadrę zarządzającą na to, w jaki sposób należy się komunikować z podległymi im pracownikami.

– Część pracodawców zauważa takie ryzyko. Ci, którzy już zdecydowali się na wprowadzenie w swoich firmach kodeksów dotyczących zasad komunikowania się przez pracowników w social mediach, rozważają ich rozszerzenie o reguły dotyczące wewnętrznej komunikacji, ze szczególnym uwzględnieniem zróżnicowania międzypokoleniowego i odmiennych skojarzeń z popularnymi emotikonami wykorzystywanymi w komunikacji – komentuje Bartosz Tomanek, adwokat, partner zarządzający biurem w Gdańsku kancelarii PSC | Littler. – Kwestia komunikacji niewerbalnej (w tym poprzez e-maile czy komunikatory) jest bardzo istotna z perspektywy potencjalnych zarzutów mobbingowych czy molestowania, w tym seksualnego. W praktyce istnieje bardzo cienka granica pomiędzy tym, co jest dozwolone i powszechnie akceptowalne, a tym, co jest przekroczeniem granic. Oznacza to, że o zarzut mobbingu czy molestowania, w tym seksualnego, jest bardzo łatwo.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.