Hakerzy w Jaguar Land Rover, czyli gospodarcze koszty cyberataku
Brak odpowiedniego cyberubezpieczenia lub inwestycji w bezpieczeństwo może w efekcie przerzucić koszty na państwo lub podatników, jeśli interwencja okaże się niezbędna. Skala zagrożeń rośnie dynamicznie – polskie przedsiębiorstwa powinny traktować cyberbezpieczeństwo jako inwestycję strategiczną, a nie koszt - pisze PIotr Arak, główny ekonomista VeloBanku.
Bardzo trudno podać realny koszt cyber ataków. Ostatnio głośno było o tym, że rosyjski sabotaż mógłby zagrozić polskiemu systemowi elektroenergetycznemu. Rzeczywiste ataki w świecie zachodnim są bardziej bolesne niż fikcja literacka analityków. Jednym z najpoważniejszych ostrzeżeń dla globalnych firm w ostatnich latach stał się cyberatak na firmę Jaguar Land Rover.
Skalą strat przebił wszystkie wcześniejsze incydenty w Wielkiej Brytanii. Unaocznił, że cyberbezpieczeństwo stało się nie tylko technicznym wyzwaniem, ale kwestią makroekonomiczną i systemową. JLR, firma odpowiadająca za 4 proc. brytyjskiego eksportu towarów, był praktycznie sparaliżowany przez ponad trzy tygodnie. Zakłócenia objęły cały jego łańcuch dostaw, uderzając również w tysiące firm zależnych. Incydent pokazał, że pojedynczy cyberatak może wymusić interwencję państwa, a wcześniej wywołać regionalny kryzys gospodarczy i zachwiać produkcją przemysłową na skalę narodową.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.