Trudniejszy dostęp do sieci
Amerykański urząd nadzoru nad mediami zadeklarował, że będzie powściągliwy w sprawie nowego planu uregulowania rynku dostawców szybkiego internetu.
Federalna Komisja Komunikacji (FCC) obiecała również, że jej działania nie będą miały wpływu na dziesiątki miliardów dolarów potencjalnych inwestycji sektora prywatnego w sieci komunikacyjne.
Mimo to inwestorzy na Wall Street wszczęli alarm, słysząc o perspektywach ostrzejszych regulacji nałożonych na amerykańskich dostawców internetu, takich jak Comcast i Time Warner Cable. W rezultacie akcje spółek telekomunikacyjnych i kablowych znacznie straciły w zeszłym tygodniu na wartości.
Julius Genachowski, przewodniczący FCC, ogłosił, że rozpocznie proces klasyfikowania firm dostarczających internet szerokopasmowy jako świadczących usługi telekomunikacyjne. Klasyfikacja ta znana jest również jako "Tytuł II".
Genachowski powiedział, że zmiana ta przywróci FCC uprawnienia regulacyjne, których komisja została w zeszłym miesiącu pozbawiona przez orzeczenie amerykańskiego sądu apelacyjnego. Choć nadzór nad firmami szerokopasmowymi w ramach "Tytułu II" daje technicznie FCC prawdo do wymuszania zmian w opłatach, a także podziału firm, komisja zapowiedziała, że będzie w umiarkowany sposób korzystać ze swoich uprawnień.
Zmiana reżimu regulacyjnego otwiera drzwi administracji Obamy do przeforsowania przepisów o tak zwanej neutralności sieci, którą zdecydowanie popiera Google i inni dostawcy treści internetowych. Uniemożliwi ona dostawcom internetu blokowanie lub dyskryminowanie określonych treści.
Tom Tauke, wiceprezes Verizona ds. regulacji prawnych, powiedział, że podejście FCC jest "prawnie nie do obrony", co prawdopodobnie zapowiada złożenie pozwu przeciwko tej decyzji.
- Postępowania prawne i regulacyjne spowodują jedynie zamieszanie i opóźnienia w ważnej pracy nad budową szerokopasmowej przyszłości kraju - powiedział.
Rebecca Arbogast, analityczka w Stifel Nicolaus, powiedziała, że decyzja FCC oznacza stratę dla firm szerokopasmowych, ale nie jest tak apokaliptyczna, jak próbują ją przedstawić niektórzy przedstawiciele branży, ponieważ FCC chce jedynie wprowadzić ograniczone zmiany w ich praktykach biznesowych.
Przewodniczący FCC powiedział, że polityka ta będzie odzwierciedlać stanowisko rządu, który ma "ważną, ale ograniczoną rolę" w chronieniu konsumentów i promowaniu konkurencji, ale musi "ustępować z drogi geniuszowi przedsiębiorczości i wolnemu rynkowi, które stanowią największą przewagę konkurencyjną Ameryki".
Obserwatorzy branży spodziewają się, że Genachowskiego czeka niełatwa walka. Zmiana w klasyfikacji wymaga jedynie głosowania w liczącej pięciu członków komisji FCC, ale krytycy na Kapitolu i firmy, które ich wspierają, będą wywierać intensywną presję na szefa FCC.
Republikańscy deputowani orzekli, że decyzja ta oznacza ni mniej ni więcej, tylko "przejęcie przez rząd internetu".
- W tym fatalnym dla rynku pracy schemacie wielkiego rządu administracja Obamy stara się rozszerzyć kompetencje rządu federalnego - powiedział John Boehner, lider mniejszości w Izbie Reprezentantów.
Stephanie Kirchgaessner
Andrew Edgecliffe-Johnson
Paul Taylor
"Financial Times"
Tłum. TK
© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu