Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Technologie

Spam zabiera światowej gospodarce dziesiątki miliardów dolarów rocznie

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Trzynaście miliardów dolarów rocznie - na tyle w ubiegłym roku oszacowano straty amerykańskiej gospodarki z powodu spamu.

Straty Unii Europejskiej, szacowane na dziesięć miliardów euro rocznie, są porównywalne. Wczorajszy wyrok sądu w Aleksandrii, który zgodził się, aby Microsoft spowodował wyłączenie 277 domen komputerowych, z których wysyłano przeszło półtora miliarda niechcianych wiadomości dziennie, może poważnie uderzyć w tych, którzy na spamie zarabiają.

Według FBI 85 proc. wiadomości wysyłanych przez internet wcale nie jest oczekiwane przed odbiorców. Microsoft, największa informatyczna firma świata, jest jeszcze bardziej pesymistyczny. Jego zdaniem spam stanowi aż 97 proc. przesyłanych przez globalną sieć wiadomości.

Ilość spamu rośnie w tempie geometrycznym. Cisco, amerykańska agencja badania rynku internetowego, ocenia, że w ubiegłym roku wysyłano na całym świecie blisko 200 miliardów niechcianych e-maili dziennie. Z tego powodu operatorzy sieci muszą stale podnosić przepustowość łączy i serwerów, aby zapobiec ich sparaliżowaniu. Spam wymusza także montaż coraz to nowszych zabezpieczeń komputerowych. Zmniejsza wydajność wielu firm korzystających z sieci komputerowych i zniechęca użytkowników do korzystania z usług normalnych elektronicznych sieci wysyłkowych.

Największe szkody spamerzy wyrządzają w Stanach Zjednoczonych i Unii Europejskiej, bo tam rynek internetowy jest najbardziej rozbudowany. 6,6 proc. niechcianych wiadomości wysyłanych jest z USA - ocenia Cisco. Potentatem jest Brazylia (7,7 proc. spamu). W zależności od szacunków z Polski pochodzi od 2,5 do ponad 4 proc. światowego spamu.

Spam szybko się rozwija, bo koszty wysyłania szkodliwych wiadomości są niewielkie. Niektóre kraje świata, w tym Stany Zjednoczone, przyjęły ustawy uznające wysyłanie niechcianych wiadomości za działalność przestępczą zagrożoną karą więzienia. - Zatrzymać spamera jest jednak niezwykle trudno, bo wielu z nich działa w egzotycznych krajach albo w obszarach w ogóle nieobjętych jurysdykcją, jak choćby rosyjskie bazy wojskowe - mówi DGP Przemysław Krejza, prezes stowarzyszenia Instytut Informatyki Śledczej.

Uniwersytet w San Diego obliczył, że w krajach rozwiniętych udział spamu, który rzeczywiście skłoni użytkowników do skorzystania z danej usługi, jest niewielki - średnio to 0,00001 proc. Oznacza to, że na 350 mln wysłanych e-maili, które zdołały przedrzeć się przez filtry zabezpieczające, odpowie zaledwie 28 osób. To jednak wystarcza, aby działalność spamerów była wysoce opłacalna.

Często spamerzy potrafią bowiem naciągnąć naiwnych klientów na zakup podróbek luksusowych towarów lub podanie numeru karty kredytowej. I czerpią z tego ogromne, choć nielegalne zyski.

Najbardziej konsekwentną walkę ze spamerami podjęły Stany Zjednoczone. W kilku przypadkach amerykańskim władzom udało się nawet zatrzymać bezpośrednich sprawców. W maju 2007 r. do więzienia trafił Robert Alan Soloway, który sam zbudował sieć komputerów wysyłającą dziesiątki milionów niechcianych wiadomości dziennie.

Zwykle jednak w przestępców internetowych można uderzyć tylko pośrednio: neutralizując wykorzystywane przez nich serwery lub tworząc odpowiednio zabezpieczające programy komputerowe.

@RY1@i02/2010/040/i02.2010.040.000.011a.001.jpg@RY2@

Fot. Chris Ratcliffe Bloomberg

Microsoft wygrał z hakerami z sieci Waledac

Jędrzej Bielecki

jedrzej.bielecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.