Rośnie bańka węglowa
Ceny budynków komercyjnych mogą nie odpowiadać ich rzeczywistej wartości, gdyż nie odzwierciedlają kosztów środowiskowych – ostrzegają eksperci
Unia Europejska kładzie coraz większy nacisk na czynniki ESG, który to skrót oznacza: środowisko, społeczną odpowiedzialność i ład korporacyjny. Nie znajduje to jednak odzwierciedlenia na polskim rynku nieruchomości korporacyjnych. W przygotowanym przez Polską Izbę Nieruchomości Komercyjnych (PINK) i Polską Radę Centrów Handlowych (PRCH) raporcie na ten temat przywołano opinię ekspertów The Urban Land Institute Europe, którzy ostrzegają, nie tylko polską, branżę nieruchomości przed kryzysem, o ile nie zostaną wypracowane standardy pozwalające na odzwierciedlenie skutków transformacji w gospodarkę niskoemisyjną. Kwestie dotyczące ESG mogą zatrząść rynkiem nieruchomości. Stąd pilne staje się uwzględnienie tych czynników w wycenach nieruchomości, na początek, komercyjnych. Ponieważ to budynki odpowiadają za około 40 proc. zużycia energii w UE i 36 proc. emisji gazów cieplarnianych, przedsiębiorcy zaczęli przyglądać się swoim siedzibom, a także kupowanym nieruchomościom. Dotyczy to również najemców, jak banki, które uczestniczą w finansowaniu transakcji.
– Bardziej selektywnie podchodzimy do budynków, które mamy finansować. Wynika to również z tego, że te mniej efektywne energetycznie trudniej się wynajmują. Zwracamy uwagę, aby finansowane przez nas budynki, szczególnie te większe, miały certyfikaty potwierdzające, iż daną inwestycję można uznać za wspierającą zrównoważony rozwój. Istotne jest, by były to najwyższe poziomy tych certyfikatów. Fundusze inwestycyjne, banki chcą mieć w swoich portfelach nieruchomości o jak najniższej emisyjności – mówi Joanna Ałasa, główny ekspert w Centrum Eksperckim ESG Innowacje ING Banku Śląskiego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.