Recykling wiatraków wciąż z problemami
Z punktu widzenia masy większość konstrukcji turbin nadaje się do recyklingu. Największe wyzwanie: wycofywane z użycia łopaty
Około 500 tys. t – tyle najtrudniejszych do przetworzenia odpadów związanych z energetyką wiatrową powstanie na terenie Unii Europejskiej do 2030 r., szacują naukowcy. Łączna „produkcja” odpadów w UE to ponad 2 miliardy ton rocznie, mowa więc o niewielkiej części, ale bardzo uciążliwej. Bo chodzi o duże (choć lekkie) urządzenia, a metod efektywnego, opłacalnego i stosowanego na szeroką skalę przetwarzania najtrudniejszych odpadów wciąż brakuje. Gdy trafiają na składowiska, nie ma na nie innego sposobu niż pociąć je i zakopać. To szeroko opisywany problem, zwłaszcza w USA. W Europie wiele krajów zakazało składowania elementów turbin, a unijna dyrektywa nakazuje, by taki los spotykał odpady tylko w ostateczności – gdy nie da się ich ani ponownie wykorzystać, przetworzyć, ani spalić.
Czas efektywnej pracy turbiny wiatrowej to 20–25 lat, choć wiele zależy od jakości konkretnej instalacji, zastosowanych materiałów i rozwiązań technologicznych, warunków lokalizacji oraz przeglądów, napraw i prac utrzymaniowych. Co do zasady uważa się jednak, że tylko instalacje nowszej generacji są w stanie wydajnie funkcjonować znacznie dłużej – nawet ponad 30 lat. Na naszym kontynencie – jak wynika z danych organizacji branżowej WindEurope, do 2030 r. 20 lat ukończy aż 49 GW mocy wiatrowych, 21 GW osiągnie w tym czasie pułap 25 lat, a 5 GW – 30 lat. Łącznie – jak czytamy w raporcie organizacji – 75 GW, czyli około jedna czwarta wiatraków na naszym kontynencie, będzie wymagać „decyzji, czy zmodernizować aktywa, przedłużyć ich eksploatację, czy też ją zakończyć”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.