Nowa władza uzależni mały atom od rachunku ekonomicznego
Fiasko flagowego amerykańskiego projektu może oznaczać opóźnienie przedsięwzięć m.in. w Polsce nawet o pięć lat
Spółka, która jeszcze niedawno chwaliła się pierwszą przyznaną przez amerykański dozór jądrowy licencją na mały modułowy reaktor jądrowy, dziś walczy o przetrwanie. Tydzień temu NuScale Power poinformowała o anulowaniu swojego flagowego projektu elektrowni w stanie Idaho po wycofaniu się z przedsięwzięcia części inwestorów. W tle fiaska są rosnące koszty technologii. Oficjalne szacunki podane na początku roku mówiły o cenach rzędu 89 dol. za megawatogodzinę prądu, o ponad połowę powyżej zakładanego pierwotnie pułapu 58 dol. A według niezależnych wyliczeń miast, które miały kupować energię z małych reaktorów w Idaho – bez rządowych subsydiów koszty te sięgać miały nawet 120–130 dol. Teraz NuScale będzie musiała wypłacić kontrahentom – stanowej spółce energetycznej z Utah – odszkodowanie za odstąpienie od projektu o wartości niemal 50 mln dol. W grę wchodzi także zwrot środków federalnych, które dostawca otrzymał na ten projekt, sięgających 230 mln dol.
Elektrownia w Idaho miała pierwotnie składać się z 12 reaktorów o łącznej mocy 570 MW. W 2021 r. w ramach rewizji projektu zaproponowano budowę sześciu większych jednostek o mocy 462 MW. Był to najbardziej zaawansowany z amerykańskich projektów NuScale, a jego ukończenie planowano na rok 2030. Zdaniem jednego z naszych rozmówców anulowanie projektu w Idaho odsuwa perspektywę uruchomienia pierwszej jednostki NuScale w USA o minimum trzy lata, a projekty zagraniczne – nawet o pięć lat.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.