Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Najtaniej jest tam, gdzie jest swoboda

30 czerwca 2018

Który z modeli liberalizacji rynku gazowego w Unii Europejskiej uważa pan za optymalny?

Jeśli chodzi o odbiorców przemysłowych, najtańszymi rynkami są obecnie Wielka Brytania i Holandia. Dla mnie nie jest to zaskoczenie, ponieważ są to państwa prowadzące w sektorze gazowym najbardziej liberalną politykę. Brytyjczycy zliberalizowali rynek już przed 15 laty. W mojej ocenie o dojrzałym liberalizmie tego rynku możemy mówić od przeszło dekady. W przypadku Holandii można mówić o kilkunastu miesiącach w pełni uwolnionego rynku. Żaden inny rynek, jeśli chodzi o państwa członkowskie Unii Europejskiej, nie może się z nimi równać pod względem płynności. A wszystko opiera się właśnie na niej. To prosty mechanizm: im większa łatwość zmiany dostawcy, tym większa konkurencja i - ostatecznie - większe korzyści finansowe dla końcowego odbiorcy.

Czy sukces Holandii i Wielkiej Brytanii wiąże się jakoś z tym, że są to zarazem producenci gazu?

Niekoniecznie, choć w Wielkiej Brytanii ten fakt pomógł w deregulacji rynku. Ale bardziej chodzi o kwestie kulturowe. Brytyjczycy i Holendrzy to tradycyjnie narody, które swój dobrobyt opierały na handlu, a zatem przyzwyczajenie się do zastosowania zasad wolnego rynku w branży gazowej było dość proste.

Dobrym przykładem, obrazującym znaczenie tego czynnika, są Włochy, które korzystały szeroko z doświadczeń brytyjskich, jeśli chodzi o prawodawstwo. Mimo to stosowany przez Rzym model nie zadziałał najlepiej właśnie ze względu na brak płynności i restrykcyjnych reguł wejścia. Włochom nie udało się stworzyć właściwego środowiska, a to ono, połączone z właściwą regulacją i legislacją stoi u podstaw sukcesu brytyjskiego i procesów, które zachodzą obecnie w Holandii.

Jak na tym tle wygląda model niemiecki?

Niemcy na razie wyraźnie odstają od Brytyjczyków. W ostatnich latach nastąpił wyraźny postęp w dziedzinie racjonalizacji systemu, jednak zamiast rywalizacji mamy tam do czynienia raczej z podziałem stref wpływu między poszczególnych graczy. Sam fakt takiego podziału rynku wpływa na wysokość kosztów zmiany dostawcy. Choć Niemcy mają potencjał, by dołączyć do czołówki, na razie to jednak pieśń przyszłości.

@RY1@i02/2012/189/i02.2012.189.21400030i.802.jpg@RY2@

Patrick Heather, Oxford Institute for Energy Studies

Rozmawiał Michał Potocki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.