Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Trzeba zmieniać europejskie myślenie o przemyśle

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Realizacja celów polityki energetyczno--klimatycznej UE spowoduje ucieczkę branż wysoce energochłonnych i emitujących duże ilości CO2

Zbyt szybkie uniezależnianie się od paliw kopalnych, w tym węgla, którego ogromne zasoby są na terenie UE, doprowadzi do nadmiernego wzrostu kosztów. To z kolei przełoży się na spadek produkcji przemysłowej, a to na zubożenie regionu - stwierdzili uczestnicy panelu "Przemysł w Europie. Reindustrializacja - od wizji po strategię", kończącego pierwszy dzień Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

- Musimy zmienić myślenie Europy o przemyśle i pamiętać, że produkcja i posiadanie własnego cementu czy stali to dla nas być albo nie być - powiedział wicepremier Janusz Piechociński, otwierając dyskusję.

Wicepremier zapowiedział, że w najbliższych latach celem rządu jest zwiększenie procentowego udziału przemysłu w PKB kraju z 22 do 25 proc. - Wizja poszanowania klimatu musi być też wizją przyjazną przemysłowi, by przemysł nie opuszczał Europy, lecz żeby zechciał zagrać w tym scenariuszu poprzez działania modernizacyjne - dodał Piechociński.

Na konieczność zmiany nacisk położył też Jerzy Buzek, były premier i były przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Powiedział, że polityka energetyczna Unii jest przeregulowana. Przypomniał, że Europa sprecyzowała swój program reindustrializacji w 2010 r. przy okazji rozpisania strategii Europy do 2020 r.

- To właśnie w tym planie sformułowano po raz pierwszy z tak dużym naciskiem konieczność budowy nowej Europy opartej na innowacyjności. Nowość wobec poprzedniej strategii lizbońskiej polegała na tym, że pieniądze na prawdziwy postęp, wzrost innowacyjności powinny być lokowane raczej w przemyśle, który będzie wspierał naukę - stwierdził Buzek. Przypomniał, że w nowej perspektywie finansowej Unii na tego typu działania zarezerwowano w budżecie ponad 70 mld euro. 15-20 mld zł ma szanse trafić do polskiego przemysłu.

- Potrzebujemy koła zamachowego. Być może powinien nim być przemysł zbrojeniowy - zasugerował Buzek, przypominając program przezbrojenia armii. W najbliższych latach na jej modernizację mamy wydać 130 mld zł.

Włodzimierz Karpiński, minister skarbu państwa, uważa, że nie możemy zapomnieć o największych koncernach energetycznych, które w trudnych warunkach rynkowych zdecydowały się zainwestować w nowe moce. Miał na myśli m.in. wartą kilkanaście miliardów złotych inwestycję Polskiej Grupy Energetycznej w Opolu. To właśnie nic innego jak reindustrializacja.

Marek Woszczyk, prezes Polskiej Grupy Energetycznej, zgodził się z Jerzym Buzkiem, że UE jest przeregulowana. - To nie jest dobra sytuacja, ale pozostawienie rynku samemu sobie może się źle skończyć - powiedział, nawiązując do przyczyn kryzysu z 2008 r. w sektorze finansowym. - Hasło reindustrializacji wzbudza we mnie pozytywne uczucia. Wzrost znaczenia przemysłu jest dobry, bo doprowadzi do zwiększenia popytu na energię elektryczną - powiedział.

Szef Polskiej Grupy Energetycznej przypomniał, że energia elektryczna jest dzisiaj w Europie droga. - Średniej wielkości firmy płacą w UE o 20 proc. więcej za energię niż odbiorcy w Chinach, 65 proc. więcej niż w Indii i dwa razy więcej niż w USA i Rosji - przypomniał Marek Woszczyk.

- Motorem rozwoju Europy może być tylko przemysł. Już dzisiaj wytwarza on 15 proc. PKB, a Unia stawia sobie za cel, aby ten poziom w 2020 r. sięgnął 20 proc. Mamy więc w tej kwestii spore aspiracje - mówił prezes największego producenta prądu w Polsce.

Na przemysł proponuje postawić także Jaroslav Neverovic, minister ds. energii Litwy. Uznał, że to jedno z większych wyzwań, przed jakimi stoi Europa. Dlatego ważna jest koordynacja planów inwestycyjnych na poziomie krajowym i europejskim. Jerzy Buzek powiedział, że po stronie europejskich parlamentarzystów jest taka wola. - Wszyscy czujemy, że wspólny rynek energii nam pomaga i to najlepsza recepta na kryzys - stwierdził. Według niego potwierdzeniem tej tezy jest niemal jednomyślne przyjęcie w zeszłym roku raportu jego autorstwa ws. wewnętrznego rynku energii. Na unijnym szczycie państwa członkowskie potwierdziły gotowość do utworzenia wspólnego rynku energii do końca 2014 r. Buzek przypomniał, że przed państwami sporo pracy - w zakresie wdrażania przyjętych wcześniej przepisów i ustaleń, lecz również - nowych inwestycji. Przypomniał, że to infrastruktura - przede wszystkim transgraniczne połączenia międzysystemowe - jest kluczem do wspólnego rynku energii.

- Czas pomyśleć o tym, czy energia elektryczna jest na tyle luksusowym towarem, by nakładać na nią akcyzę - zaznaczył z kolei Piechociński. Zasugerował, że można zrezygnować z akcyzy albo tylko w przypadku biznesu, albo też gospodarstw indywidualnych. Zyskaliby europejscy klienci, a przemysł odzyskałby sporo dystansu pod względem energetycznym do USA, w których koszty zakupu energii są ponaddwukrotnie niższe niż na Starym Kontynencie.

Cezary Pytlos

 cezary.pytlos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.