Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Gra na czas po niemiecku

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Niemcy chcą opóźnić zmiany na unijnym rynku energii. Polska liczy, że zdoła przekonać partnerów do wydłużenia dotychczasowych zasad finansowania elektrowni węglowych

Inicjowana przez Brukselę reforma unijnego rynku energii miała stanowić systemową receptę na kryzys i wahania cen. Jej zwolennicy uważają, że kluczem do zapewnienia stabilności cen prądu powinno być odejście od zasady merit order, zgodnie z którą cena energii jest powiązana z kosztami najdroższych jednostek, a tym samym z najdroższym jej nośnikiem, którym najczęściej jest gaz. Nowy system miałby zapewnić większą rolę w kształtowaniu cen źródłom odnawialnym i atomowi.

Komisja Europejska ma przedstawić konkretny pomysł do połowy marca, a jej urzędnicy zakładają, że jego realizacja to perspektywa II połowy roku. Żeby było to możliwe, plan musiałby jednak zostać przyjęty przez całą Wspólnotę w II kw., a to perspektywa wątpliwa z uwagi na sceptycyzm Berlina. W zeszłym tygodniu wicekanclerz Robert Habeck przekonywał, że skoki cen były spowodowane nadzwyczajnymi wydarzeniami, przede wszystkim rosyjską agresją, a nie konstrukcją unijnego rynku. Nie wykluczył wprawdzie poparcia dla reformy, ale jednoznacznie zasygnalizował, że nie powinna iść zbyt daleko. Zapowiedział też, że Niemcy planują wielomiesięczne konsultacje w sprawie propozycji. W rezultacie pierwsze wnioski miałyby zostać przedstawione latem, a ostateczne sprawozdanie z konsultacji – dopiero zimą. Na oficjalne stanowisko rządu przyszłoby wówczas poczekać nawet rok. – Autentyczna, głęboka reforma unijnego rynku energii, jak sądzę, w pełni nabierze tempa po wyborach europejskich – stwierdził Habeck. Czyli wiosną przyszłego roku.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.