Wodorowe plany UE na zakręcie
Miał być paliwem przyszłości, dziś wysiłki skupiają się na tym, żeby ograniczyć do minimum zapotrzebowanie na ten surowiec. Coraz częściej słychać głosy, że wodór powinien być traktowany jedynie jako paliwo uzupełniające tam, gdzie nie da się zastąpić paliw kopalnych w inny sposób. W rezultacie całkiem niedawne plany UE, zapisane m.in. w strategii zastąpienia rosyjskiego gazu REPowerEU, mogą wymagać daleko idącej korekty.
Atutem wodoru wytwarzanego w procesie elektrolizy, z wykorzystaniem prądu ze źródeł bezemisyjnych, jest możliwość zagospodarowania rosnących nadwyżek energii elektrycznej, które są skutkiem ubocznym rosnącego znaczenia źródeł odnawialnych. Ale i tu pojawiają się opinie, że prędzej czy później szala przechyli się na korzyść konkurencyjnych technologii bateryjnych. Wodór jest uznawany natomiast za „bezalternatywny” w przemyśle i niektórych segmentach transportu.
Do największych wad wodoru są zaliczane niska efektywność oraz trudności w jego magazynowaniu i transporcie. Problemem jest m.in. niska „gęstość” – zawartość energii w przeliczeniu na jednostkę objętości. Pozyskiwanie zielonego wodoru przez elektrolizę wody jest nie tylko energochłonne, lecz także wiąże się ze znaczącymi stratami energii. Dalsze koszty wiążą się z ponowną konwersją na prąd, ze sprężeniem lub skropleniem (które mogą ułatwić jego transport i magazynowanie) czy z wykorzystaniem do produkcji paliw syntetycznych. Przesył infrastrukturą gazową jest możliwy tylko przy niewielkich domieszkach wodoru i w praktyce bardziej opłacalne może być budowanie wodorociągów. Niejasna pozostaje perspektywa obniżenia kosztów produkcji. Prognozowana przez różne ośrodki cena kilograma zielonego wodoru pod koniec dekady waha się od 1 do ponad 6 euro. ©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.