W całym kraju brakuje tysięcy kierowców autobusów. Trzeba od nowa stworzyć system szkoleń
Branża wciąż mierzy się z dużym niedoborem rąk do pracy. Bez rozwiązań systemowych nie wyjdzie walka wykluczeniem transportowym.
Braki kierowców autobusów miejskich, regionalnych i dalekobieżnych szacowane są w Polsce na kilka do kilkunastu tysięcy osób. Według Marcina Żabickiego z Izby Gospodarczej Komunikacji Miejskiej problem jest bardziej widoczny w regionach, w których występuje niskie bezrobocie – w zachodniej części Polski, w Wielkopolsce czy na Górnym Śląsku. I choć z tego powodu w miastach nie dochodzi w ostatnim czasie do odwoływania kursów, jak jeszcze dwa, trzy lata temu, to przedstawiciele branży podkreślają, że jeśli chcemy na dobre walczyć z wykluczeniem komunikacyjnym, trzeba też na poważnie zająć się problemem niedoboru kierowców.
Bez kierowców nie da się walczyć z wykluczeniem transportowym
Przypomnijmy, że według planów rządu od 2027 r. marszałkowie mają tworzyć plany transportowe z liniami, na których mają się odbywać minimum cztery kursy dziennie. – Planowane zmiany w transporcie publicznym, w tym zwiększanie minimalnej dostępności połączeń, są z punktu widzenia pasażera zrozumiałe i potrzebne. Problem w tym, że same standardy nie stworzą ludzi, którzy będą te kursy realizować. Ustawą można określić częstotliwość połączeń. Nie da się jednak ustawą zadekretować, że na rynku pojawi się wystarczająca liczba kierowców gotowych tę pracę wykonywać. Dlatego niedobór kierowców autobusów trzeba wreszcie nazwać po imieniu. To nie jest już problem rekrutacyjny, ale problem systemowy – przyznaje Jerzy Michalak, prezes firmy Polbus-PKS, głównego operatora połączeń regionalnych na Dolnym Śląsku. Apeluje, żeby tą kwestią zająć się wreszcie na poważnie. Według niego głównym problemem jest brak stabilnego systemu dopływu nowych kadr. Dawniej branża miała swoje naturalne zaplecze, bo istniała sieć szkół zawodowych o profilach mechanicznych i samochodowych. Ten model jednak się rozpadł. – W systemie edukacji nadal istnieje zawód kierowcy mechanika, ale przygotowuje on do uzyskania kategorii B i C (na prawo jazdy na samochody osobowe i dostawcze oraz na ciężarówki – red.) i kwalifikacji wstępnej, a nie stanowi realnej, masowej ścieżki dopływu kierowców autobusów z kategorią D – zaznacza Jerzy Michalak. – U nas nie ma czegoś takiego jak szkoły zawodowe przygotowujące do zawodu kierowcy mechanika. Może powinno się do tego wrócić – mówi Marcin Żabicki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.