Producenci aut układają się z dostawcami
Niedawny kryzys w globalnej branży motoryzacyjnej powoduje daleko idące zmiany w relacjach koncernów samochodowych z dostawcami części.
Nacisk kładzie się wprawdzie na bliższą współpracę, która ma zwiększyć zyski obu stron, ale zmiany mogą zmieść z rynku wielu słabszych dostawców, którzy padną ofiarą fuzji, przejęć i bankructw.
- Nie powinniśmy wyciągać zbyt daleko idących wniosków z tego, że sytuacja w branży nieco się uspokoiła - powiedziała Birgit Behrendt, wiceprezes Forda ds. logistyki podczas konferencji zorganizowanej przez Center for Automotive Research.
Behrendt twierdzi, że europejscy dostawcy mogą być szczególnie podatni na ciosy, ponieważ od czasu zakończenia w ubiegłym roku programu dotacji do złomowania starych samochodów sprzedaż na Starym Kontynencie spada. Rządy i presja związków zawodowych spowodowały, że Europa ma dużo większą nadwyżkę mocy produkcyjnych niż Ameryka Północna.
Zauważając, że koncerny samochodowe w coraz większym stopniu transferują wygasające kontrakty do swoich najsilniejszych i najbardziej zaufanych dostawców, Mike Hanley, szef działu badań motoryzacyjnych w Ernst & Young, dodał, że "konsolidacja w branży wcale nie jest pewna. Naprawdę skuteczni dostawcy nie muszą kupować innych firm".
Koncerny długo trzymały dostawców na krótkiej smyczy poprzez własność sprzętu w ich fabrykach i uważną analizę wyników finansowych tych firm.
Producenci części irytują się na nadmiernie optymistyczne prognozy sprzedaży swoich klientów i częste zmiany w specyfikacji produkcyjnej.
Jednak Lee Manduzzi, który kieruje działalnością Roberta Boscha w Ameryce Północnej, powiedział, że "bez dwóch zdań relacje pomiędzy producentami samochodów i części się poprawiły". Koncerny coraz częściej zwracają się do pojedynczego dostawcy, by zaspokoić swoje globalne potrzeby. Ford obniżył koszty prac nad siedzeniami do swojego nowego sedana Focus o 40 proc., przyznając jeden globalny kontrakt firmie Johnson Controls. Producenci zapewniają również dostawcom wcześniejszy dostęp do projektów nowych samochodów.
Poleganie na mniejszej liczbie sprawdzonych dostawców zachęca koncerny do upraszczania procedur przetargowych i procesów testowania komponentów. - Więcej zaufania to niższe koszty - powiedział Hanley.
Chrysler rozpatruje obecnie rutynowo wnioski dostawcy w ciągu 90 dni wobec dziewięciu miesięcy wcześniej. Zespół kontroli jakości został podzielony na dwie grupy - jedna koncentruje się na bieżących problemach, a druga na kwestiach długoterminowych.
Podobnie jak kilku innych producentów aut Chrysler zgodził się płacić dostawcom części większe zaliczki. - Wszyscy zwracają teraz większą uwagę na kwestię płynności finansowej dostawców - mówi Jeff Henning, inny konsultant z E&Y.
Problem niezmiennie polega jednak na tym, że produkcja samochodów w Ameryce Północnej i Europie nie wróci prawdopodobnie do szczytowego poziomu z 2007 roku wcześniej niż za dekadę.
tłum. tk
© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved
Bernard Simon
"Financial Times"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu