Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

To polskie instytucje finansowe powinny kupić BZ WBK

Ten tekst przeczytasz w 6 minut

To zarządy instytucji finansowych są odpowiedzialne za informowanie swoich klientów o sytuacji podmiotów, którymi kierują. Sytuacja w Grecji znajduje odzwierciedlenie na rynkach finansowych, nie tylko w Europie, ale na całym świecie. Uważnie należy obserwować, jakie skutki przyniesie pakiet dla Grecji. Trzeba wierzyć, że Grekom wystarczy determinacji do konsekwentnego i żmudnego wyprowadzania finansów swojego kraju na prostą. Zresztą pomoc dla Grecji jest zarazem pomocą dla europejskich instytucji finansowych, szczególnie z Francji i Niemiec, które inwestowały w obligacje greckiego rządu.

Choroba w miejscu nie stoi. Pierwsza odsłona kryzysu miała charakter płynnościowy. Problem udało się rozwiązać poprzez drastyczne zwiększenie deficytów budżetowych. Obecnie kryzys wchodzi w fazę fiskalną, co widać na przykładzie państw z południa Europy. W tym kontekście należy dobrze ocenić działanie polskiego rządu, dla którego priorytetem było utrzymanie niskiego deficytu budżetowego. Dzięki temu Polska ma szansę uniknąć kryzysu fiskalnego. Z drugiej strony silny sektor finansowy pozostaje atutem polskiej gospodarki. Działania polskiego nadzoru finansowego koncentrują się na uniknięciu przenoszenia problemów europejskich instytucji finansowych do Polski. Z punktu widzenia skuteczności nadzoru ważne jest to, żeby instytucje systemowo istotne prowadziły działalność w formie podlegających nadzorowi podmiotów zależnych, a nie oddziałów. Wtedy w przypadku problemów instytucji macierzystej może ona zostać zobowiązana do sprzedaży udziałów w podmiotach zależnych, tak jak stało się to w przypadku jednego z banków, który ma swoje korzenie właścicielskie w Irlandii.

Będziemy się bardzo uważnie przyglądać wszystkim potencjalnym nabywcom tego dobrze prosperującego banku.

Zgodnie z przepisami nabycie banku wymaga zgody od polskiego nadzoru. Podmiot zainteresowany nabyciem polskiego banku musi dawać gwarancje właściwego zarządzania i musi być ekonomicznie wiarygodny. Niewątpliwie na ocenę wiarygodności instytucji finansowej wpływ ma zarówno to, czy musiała korzystać z pomocy publicznej, jak i trafność decyzji inwestycyjnych, weryfikowana w czasie ostatniego kryzysu. Nie chcielibyśmy dopuścić do sytuacji, w której grupa znajdująca się jeszcze kilka miesięcy temu na garnuszku podatników nabywa świetnie radzący sobie na rynku bank.

Nadzór finansowy nie pośredniczy w sprzedaży banków, natomiast na polskim rynku jest kilka instytucji, które mogłyby finansowo uczestniczyć w nabyciu udziałów od podmiotu zagranicznego. Dla przykładu nabywcami akcji mogą być podmioty spoza sektora finansowego, np. OFE.

W Polsce 70 proc. sektora bankowego należy do zagranicznych właścicieli, przy średniej dla UE na poziomie 27 proc. Taka struktura jest następstwem tego, że polska gospodarka otrzymała z zagranicy kapitał, który pozwolił się jej rozwijać. To duża korzyść. W okresie kryzysu taka struktura rynku oznacza jednak pewne zagrożenia związane przede wszystkim z ryzykiem wycofania kapitału. To ryzyko udało się w Polsce skutecznie zredukować. Jesteśmy jednym z nielicznych krajów goszczących, który w okresie kryzysu utrzymał silny wzrost finansowania banków z zagranicy. Ale mimo silnego finansowania banki z zagranicznymi właścicielami w znacznie mniejszym stopniu były jednak skłonne finansować polskich przedsiębiorców niż banki polskie. Mamy przykład PKO BP - banku, który nie przykręcił kurka z kredytami.

Zresztą przykład płynie też z wymienionej wcześniej Irlandii. Tam przede wszystkim te banki, które miały właściciela irlandzkiego, nie spowolniły akcji kredytowej, co było korzystne z punktu widzenia gospodarki irlandzkiej. Inne podmioty zamknęły się na kredyty.

Z pewnością państwowy właściciel bywa bardziej wstrzemięźliwy w prowadzeniu biznesu, co w okresie dobrej koniunktury skutkuje niższym zyskiem, a w czasach kryzysu większym bezpieczeństwem.

Nadzór sprzyja rozwojowi akcji kredytowej, ale jesteśmy przeciwni udzielaniu takich pożyczek, które już w momencie udzielenia kwalifikują się do przypisania ich do kredytów zagrożonych. KNF, prosząc banki, by nie wypłacały dywidendy i wzmocniły kapitały, robiła to z myślą o rozwoju akcji kredytowej. Dziś banki mają dużo kapitału i potencjał do zwiększania portfela kredytów. Ograniczenie udzielania kredytów ryzykownym klientom w długim okresie przyczyni się do zwiększenia wartości udzielanych kredytów. Mniejsze straty z tytułu zagrożonych kredytów oznaczają niższe marże bankowe, a więc większy dostęp do kredytu dla klientów, którzy są w stanie takie zobowiązania obsługiwać.

Rekomendacja T wchodzi w życie za kilka miesięcy, ale widzimy, że zdecydowana większość banków już teraz stosuje jej zapisy. Nie przewidujemy na razie zmian w rekomendacji. Oczywiście wszystkie zalecenia podlegają weryfikacji pod kątem osiągnięcia założonych celów.

Podtrzymujemy to, co mówimy od dawna. Zalecamy, by klienci zaciągali długoterminowe zobowiązania w walucie, w której zarabiają. Ostrożność zalecamy też bankom, szczególnie tym, które nie mają stabilnego źródła pozyskiwania walut.

Klienci detaliczni mają niską świadomość ryzyka kursowego. Przebieg kryzysu w niewielkim stopniu to zmienił, bo spadek wartości złotego do franka i związane z tym zwiększenie obciążeń kredytowych zostały zniwelowane spadkiem stóp procentowych w Szwajcarii. W przyszłości polski kredytobiorca może mieć mniej szczęścia.

@RY1@i02/2010/091/i02.2010.091.000.0019.001.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Górski

Stanisław Kluza

przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego od 29 września 2006 roku. Był ministrem finansów w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Jest doktorem nauk ekonomicznych.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.