Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Ponad połowa Polaków korzysta z konta bankowego w minimalnym stopniu

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 16 minut

ADAM TOCHMAŃSKI mówi o korzyściach płynących z eliminacji gotówki z obrotu oraz o powodach, dla których Polacy trzymają się banknotów

Generalnie w większości kategorii związanych z obrotem bezgotówkowym jest lepiej niż trzy lata temu, bowiem cały czas notuje się ich wzrost. Różne jest jednak tempo tego wzrostu i tempo doganiania przez Polskę innych krajów Unii Europejskiej. Na przykład w 2007 r. na jednego mieszkańca naszego kraju przypadało 0,76 rachunku bankowego. We wrześniu 2010 r. było to już 0,97 rachunku. Jeśli nie zmienią się trendy w Polsce i w Unii Europejskiej, to do 2015 r. możemy dorównać do średniej w Unii, wynoszącej obecnie 1,26 rachunku. Podobną tendencję zmniejszania się różnicy między Polską a Unią notuje się w zakresie liczby zrealizowanych poleceń przelewu czy liczby wydanych kart płatniczych na jednego mieszkańca. Z kolei pod względem liczby urządzeń akceptujących karty płatnicze różnica między nami a Unią Europejską nie zmniejsza się, lecz utrzymuje się mniej więcej na stałym poziomie. W 2007 r. na milion mieszkańców przypadało 4,9 tys. urządzeń, a w UE było ich trzy razy więcej. Teraz w Polsce 6 tysięcy terminali przypada na milion mieszkańców, ale w Unii Europejskiej liczba tych urządzeń także proporcjonalnie wzrosła. Podobnie jest w odniesieniu do bankomatów oraz liczby transakcji bezgotówkowymi instrumentami płatniczymi. Dużo gorzej jest z poleceniami zapłaty. Ich liczba na jednego mieszkańca wyniosła w Polsce 0,6 w 2009 r., podczas gdy w UE popularność tej formy płatności cały czas rośnie (średnia w Unii to 42,7 polecenia zapłaty). Pomimo ilościowego wzrostu większości tych wskaźników Polska jest nadal na jednym z trzech ostatnich miejsc w rankingu krajów Unii Europejskiej. Nieco lepiej sytuacja wygląda, jeśli wziąć pod uwagę nie wskaźniki przypadające na liczbę mieszkańców, lecz pokazujące wykorzystanie jednego terminalu czy jednej karty płatniczej. Pod tym względem plasujemy się odpowiednio na 14. i 17. miejscu wśród 27 krajów Unii, czyli bliżej środka stawki.

To oznacza, że mniejsza niż w większości innych krajów Unii Europejskiej liczba punktów akceptujących płatności kartowe jest wykorzystywana w Polsce częściej niż w 13 innych krajach Unii i - podobnie - mniejsza liczba osób używających kart w Polsce robi to bardziej aktywnie niż w dziesięciu innych krajach Unii. Rozwoju obrotu bezgotówkowego w Polsce nie można jednak wiązać tylko z większą aktywnością stosunkowo niewielkiej - w porównaniu do innych krajów Unii - liczby osób, ale z podjęciem większej aktywności w tym zakresie osób niekorzystających dotąd w ogóle lub w małym stopniu z obrotu bezgotówkowego. Nadal jest bowiem dużo ludzi, którzy albo nie mają rachunku w banku, albo wykorzystują go w minimalnym stopniu - czyli przelewane do banku wynagrodzenie, emeryturę czy rentę natychmiast wypłacają przy pomocy bankomatu i potem używają już wyłącznie gotówki. W dwóch ostatnich latach na zlecenie NBP prowadzone były badania dotyczące korzystania z obrotu bezgotówkowego. Wynika z nich, że 77 - 78 proc., a według innych badań aż 80 proc. Polaków ma rachunek, co oznacza, że ok. 20 - 23 proc. Polaków nie jest ubankowionych. Średni wskaźnik ubankowienia dla krajów Unii Europejskiej to 87 proc., choć są i kraje, gdzie sięga on 98 - 99 proc. Ale równie duży, o ile nie większy wpływ na niskie wskaźniki Polski w zakresie obrotu bezgotówkowego ma - stanowiąca około 58 proc. Polaków - bardzo duża grupa osób posiadających co prawda rachunek bankowy, ale wykorzystujących go jednak w minimalnym lub niewielkim stopniu.

Podstawową przyczyną jest fakt, że osoby te nie widzą takich korzyści z przejścia na obrót bezgotówkowy, które równoważyłyby związane z tym przejściem koszty i utrudnienia. Dla osób starszych na przykład odstręczające są nowe technologie związane z obrotem bezgotówkowym, których osoby będące w pewnym wieku się boją. Moim zdaniem akurat w tej dziedzinie wiele obaw da się rozwiać. Widać to po tym, że również ludzie starsi obecnie coraz częściej używają komórek. A to oznacza, że zapewne zaakceptowaliby proste i przejrzyste produkty bankowe, których obsługi nauczyłby ich np. ktoś z rodziny lub bardziej aktywny rówieśnik. Do wspomnianych powodów trzymania się gotówki dochodzą jeszcze brak zaufania do instytucji bankowych oraz tzw. kult gotówki. Wiele osób po prostu nie wierzy bankom, uważa, że w banku nie ma nic za darmo, bank dba tylko o własne interesy i może łatwo splajtować. Przełamanie takiej bariery jest trudne, ale w zwiększeniu zaufania do banków i poczucia bezpieczeństwa pozostawianych w banku pieniędzy mogą pomóc również instytucje publiczne regulujące i nadzorujące sektor bankowy czy gwarantujące depozyty.

Ale nie chodzi tu o opłacalność tylko w sensie kosztowym, ale i o inne koszty z punktu widzenia tych osób. Przykładowo dla wielu ludzi pracujących, tj. głównie młodych i w średnim wieku, czas ma ogromne znaczenie, bo jest go zawsze za mało i nie chcą go marnować na płacenie rachunków na przykład na poczcie czy w kasie wierzyciela. Ale starsi ludzie patrzą na to inaczej. Oni wolą wybrać się na pocztę czy do kasy, np. operatora mediów, i zapłacić tam gotówką, bo mają dużo czasu i dla nich jest to sposób jego wypełnienia i utrzymania relacji społecznych. Przejście na obrót bezgotówkowy takie zalety korzystania z gotówki może im zabrać.

Jedną z propozycji Koalicji, zawartą w "Programie rozwoju obrotu bezgotówkowego w Polsce", jest koncepcja podstawowego rachunku bankowego, nad którą obecnie pracuje Związek Banków Polskich. Chodzi o prosty, przejrzysty, tani lub bezpłatny rachunek, który mogłyby stosować osoby nieposiadające konta. Jednak z naszych badań przeprowadzonych w 2010 r. wynika, że koszt rachunku wcale nie jest najistotniejszy dla osób nieubankowionych. Obecnie średni koszt prowadzenia rachunku bankowego to ok. 5 - 6 zł miesięcznie. Jest to często tyle samo, a niekiedy nawet mniej, niż tradycyjnie daje się listonoszowi za przekazanie emerytury. Na dodatek wielu ankietowanych w badaniu NBP z 2010 r. mówiło, że nie byliby zainteresowani rachunkiem, nawet gdyby był on bezpłatny, a więc problem nie tkwi w samych kosztach.

Szacunki europejskie z ostatnich lat mówią, że jest to od 0,4 do 0,75 proc. PKB w tzw. starych krajach Unii Europejskiej i od 1 proc. do 1,25 proc. w niektórych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Szacuje się, że w Polsce, ze względu m.in. na wyższy niż w strefie euro udział gotówki w obiegu w podaży pieniądza (odpowiednio 23,1 proc. w Polsce i 16,9 proc. w strefie euro) i wyższy udział płatności gotówkowych w ogólnej liczbie płatności detalicznych (odpowiednio ok. 90 proc. w Polsce i 78 proc. średnio w Europie), te koszty mogą sięgać ok. 1 proc. PKB.

Takie działanie nie było elementem planu Koalicji na 2010 r., ale jest jednym z planowanych działań w ramach "Programu rozwoju obrotu bezgotówkowego w Polsce", spodziewanym do realizacji do 2013 r. Według wielu banków nie mogło to być zresztą dotąd przeprowadzone, gdyż nierozwiązana jest jeszcze do końca sprawa dotycząca sposobu określania interchange fee w Polsce. W tej chwili rozpatrywane jest w Sądzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów odwołanie od decyzji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów kwestionującej wspólną decyzję banków jako sposób ustalania wysokości tej opłaty. W przypadku organizacji Visa o tej opłacie decydują nadal wspólnie banki, zaś od pewnego czasu w organizacji MasterCard o opłacie decyduje centrala tej organizacji. W rezultacie banki uważają, że bez prawomocnej decyzji sądu i rozwiania wątpliwości prawnych co do legalności sposobu określania opłaty interchange nie są w stanie zebrać się i zmienić wysokości tych opłat w ramach organizacji Visa. Koalicja chciała, aby doszło do zmiany struktury interchange fee m.in. dla płatności na rzecz administracji publicznej, przez co doszłoby do obniżenia opłat lub ich likwidacji. Wtedy osoby korzystające z karty w urzędach nie płaciłyby więcej niż ci, którzy używają gotówki. Wydaje się, że bez ostatecznego rozstrzygnięcia ww. kwestii prawnych obniżenie opłat od transakcji z udziałem administracji publicznej może być trudne.

Analizy pokazują, że tych czynników jest więcej. Część akceptantów nie instaluje terminali, bo nie uzasadnia tego wielkość obrotu i niska liczba kart płatniczych u stałych klientów. Z kolei z innych badań wynika, że z punktu widzenia akceptantów od opłaty interchange istotniejsze są stałe koszty, związane z dzierżawą terminalu. W 2010 r. banki w ramach jednej z organizacji płatniczych uruchomiły jednak program, który wspiera agentów rozliczeniowych poprzez pokrycie części kosztów instalacji terminali w punktach handlowo-usługowych, nieprzyjmujących do tej pory zapłaty kartami płatniczymi. Jego celem jest zwiększenie liczby terminali POS z ok. 200 tys. w 2010 r. do 400 tys. w 2015 r., a więc dwukrotnie.

Koalicja na Rzecz Obrotu Bezgotówkowego i Mikropłatności powstała w kwietniu 2007 r. z inicjatywy Związku Banków Polskich i ze wsparciem Narodowego Banku Polskiego. W tej chwili w jej skład wchodzi blisko 60 podmiotów, w tym banki, firmy zajmujące się obsługą techniczną obrotu bezgotówkowego, a także samorządy i organizacje samorządowe oraz resorty spraw wewnętrznych i finansów. Koalicja, wraz z NBP i ZBP, była współtwórcą Programu rozwoju obrotu bezgotówkowego, który w najbliższym czasie ma przyjąć rząd.

@RY1@i02/2011/018/i02.2011.018.050.0004.001.jpg@RY2@

Fot. Materiały Prasowe

Adam Tochmański, dyrektor Departamentu Systemu Płatniczego w Narodowym Banku Polskim i przewodniczący prezydium Koalicji na Rzecz Obrotu Bezgotówkowego i Mikropłatności

Rozmawiał Marek Siudaj

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.