Dziennik Gazeta Prawana logo

Firma to nie machina

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Człowiek zawsze jest obecny we wszystkich procesach zarządzania. Wszystko inne bywa wymienne

Moniką Kosterą

Czego można się nauczyć z książek o zarządzaniu?

Przede wszystkim dystansu do świata organizacji, którego jesteśmy częścią. I to dystansu rozumiejącego. Jest taka fundamentalna dla nauki o zarządzaniu książka Garetha Morgana "Obrazy organizacji". Po raz pierwszy wydana została w 1986 r., ale od tamtej pory wielokrotnie ją wznawiano. Jeśli się ją przeczyta, można wyrobić w sobie przydatną umiejętność wyobraźni organizacyjnej. Morgan opisuje w niej obrazy, za pomocą których najczęściej myślimy o organizacjach, w tym również tych biznesowych.

Jakie to wizje?

Na przykład organizacja jako maszyna. To oczywiście odwołanie do tradycji zarządzania inżynierskiego i do prac Fredericka Taylora, amerykańskiego wynalazcy naukowego zarządzania. Spadkobiercy tej tradycji, których wśród współczesnych menedżerów nie brakuje, wierzą, że przedsiębiorstwo to maszyna. Tylko że z większą niż inne mechanizmy ilością mniej przewidywalnych elementów, czyli ludzi. Ale wystarczy, żeby wszystkie trybiki dobrze się ze sobą zazębiały, i już machina będzie działała sprawnie.

Inny obraz organizacji?

Organizm. System. Firma będąca pewną żywą całością. Coś jakby wielka roślina.

Ja z kolei w swojej pracy często spotykałem kierowników patrzących na swoją organizację jak na wojsko.

To też rozpowszechnione ujęcie. Morgan o tym wprawdzie nie pisze. Ale podobnie myślał przecież uważany za jednego z ojców zarządzania niemiecki socjolog Max Weber. Przecież jego "biurokracja" oparta była na modelu funkcjonowania armii pruskiej.

I po co menedżerowi ta wiedza?

Dobry kierownik powinien zdawać sobie sprawę, że jego wizja organizacji nie jest prawdą objawioną. Każda ma ograniczenia, których trzeba być świadomym. Na studiach MBA organizowanych przez Politechnikę w Goeteborgu uczy się etnografii. Właśnie po to, żeby menedżerowie bardziej refleksyjnie podchodzili do pracy. Bo czym zajmuje się etnografia? Nie uczy ani rachunkowości, ani relacji rynkowych. Ale pomaga zrozumieć ludzką stronę organizacji: motywacje, role społeczne.

Czy biznes sygnalizuje zainteresowanie taką wiedzą?

Z moich doświadczeń wynika, że najbardziej wrażliwe na takie potrzeby są mniejsze firmy. Często z sektora niekoniecznie całkowicie zorientowanego na zysk.

Wydawałoby się, że na wiedzę o humanistycznym zarządzaniu pozwolić sobie mogą raczej wielkie korporacje, które stać na takie dobro luksusowe.

Nie zgadzam się, że to jest dobro luksusowe. Powiedziałabym raczej, że to z punktu widzenia dobrego zarządzania towar absolutnie podstawowy. Człowiek zawsze jest obecny we wszystkich procesach zarządzania. Wszystko inne bywa wymienne. Ale to prawda, że takiej świadomości - zwłaszcza w wielkich korporacjach - brakuje albo raczej często brakowało dotąd. Potwierdzają to moje doświadczenia z kursów MBA z przeszłości - bo od ok. dwóch lat na tego rodzaju kursach słuchacze zaczęli żywo interesować się kwestiami takimi jak wartości, wyobraźnia organizacyjna, odpowiedzialność. Myślę, że wiele racji ma wielki guru humanistycznego zarządzania Mats Alvesson, który właśnie wydał książkę "The Triumph of Emptiness" ("Triumf pustki"). Alvesson pisze w niej o upadku obyczajów zarządzania. I o tym, że to, co dzieje się we współczesnym wielkim biznesie, to nic więcej jak polerowanie fasady. Podczas gdy wewnątrz nie kryje się żadna treść. I nawet nikt nie udaje, że ona tam jest. Chodzi wyłącznie o to, żeby się wykreować i wylansować w danym momencie.

Brzmi złowrogo.

Ale proszę zwrócić uwagę, że problem został przynajmniej dostrzeżony. A to pierwszy krok do ewentualnej zmiany. Ta krytyka jest możliwa prawdopodobnie dlatego, że żyjemy w okresie przejściowym pomiędzy systemami. Neoliberalny kapitalizm, który dominował przez ostatnie kilka dekad, przestał nagle działać. Nie jest zdolny do rozwiązywania problemów. Nawet tych, które sam generuje. Teraz wszyscy czekamy na nowy pomysł. Również w zarządzaniu.

@RY1@i02/2013/249/i02.2013.249.00000270b.802.jpg@RY2@

rafał siderski

Monika Kostera profesor zwyczajny na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego i na Uniwersytecie Linneusza w Szwecji oraz profesor wizytujący na brytyjskich: University of Leicester i University of Essex. Jest współredaktorem pism "British Journal of Management" i "Management Learning". Obecnie zajmuje się zarządzaniem humanistycznym

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.