Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Nepalczyka i Hindusa pilnie zatrudnię

27 czerwca 2018

W okresie od stycznia do czerwca przyjechało do nas około 8 tys. pracowników z Azji - tyle, ile przez cały rok 2016. Eksperci wróżą wzrostom jeszcze większą dynamikę. Bo rynkowi coraz bardziej dokucza brak rąk do pracy

- Są trzy państwa azjatyckie, które stają się istotnymi źródłami pracowników: Nepal, Indie i Bangladesz. Czerpie z nich coraz więcej polskich pracodawców - uważa Marcin Kołodziejczyk z Grupy Progres, specjalizującej się w pośrednictwie przy zatrudnianiu osób z zagranicy. Twierdzi, że zjawisko jest tak perspektywiczne, że jego firma zamierza otworzyć biura na Dalekim Wschodzie.

Jego optymizm potwierdzają statystyki Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Widać w nich wyraźny wzrost zainteresowania naszych przedsiębiorstw azjatyckimi pracownikami. W pierwszym półroczu tego roku złożyły one rekordową liczbę wniosków o zezwolenie na pracę dla Nepalczyków (2034 wnioski), Hindusów (1373) i mieszkańców Bangladeszu (935). Razem: 4342, czyli o 341 więcej niż w całym roku 2016.

Powyższe dane dotyczą tylko trzech wspomnianych krajów. Ale liczba całkowita też robi wrażenie - w tym roku urzędy pracy wydały 108 tys. zgód na pracę obcokrajowców, z czego 8 tys. dotyczyło osób spoza Europy, głównie z Azji. Również z tamtejszych republik postradzieckich, choćby Azerbejdżanu, Tadżykistanu i Uzbekistanu. Śmielej sięgamy także po Wietnamczyków, Chińczyków czy Filipińczyków.

- Oczywiście wciąż lwią część cudzoziemców pracujących w Polsce stanowią Ukraińcy, ale wyraźnie widać, że już naszej gospodarce nie wystarczają - komentuje Kołodziejczyk. Jego zdaniem są już takie branże, w których Azjaci zaczynają ratować płynność prac. - Zalicza się do nich np. przetwórstwo spożywcze, szczególnie ryb i mięsa, a także przemysł owocowy. Jeszcze 2-3 lata temu to nasi wschodni sąsiedzi masowo zasilali firmy z tych sektorów. Te czasy już jednak minęły - mówi.

Szefowie innych dużych firm HR mniej lub bardziej bezpośrednio potwierdzają: "wydrenowaliśmy już Ukrainę i zaczynamy coraz łapczywiej patrzeć na Azję".

Azjaci zaczynają ratować niektóre branże, np. przetwórczą

A2-3

Sylwia Czubkowska

sylwia.czubkowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.