Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Inwestowanie z zyskiem i bez ryzyka

13 maja 2009
Ten tekst przeczytasz w 233 minuty

Oba cele równocześnie można osiągnąć tylko w bardzo krótkim okresie i przy wyjątkowym szczęściu. Praktycznie na zasadach niemal takich samych jak gra hazardowa. Niektórzy wygrywają w ruletkę, bo los da im wygraną na początku, a potrafią zrezygnować z dalszej gry, gdy tylko uzyskają pokaźną nadwyżkę. Większość jednak, upojona początkowym sukcesem, traci i zyski, i wcześniej wniesiony wkład do gry.

Pamiętajmy, że inwestujemy czy lokujemy pieniądze, a na normalnie funkcjonującym rynku, by ktoś zarobił ponad miarę, ktoś inny musi ponad miarę stracić. Co to znaczy – ponad miarę? Ponadstandardowe odsetki od lokaty i ponadstandardowe koszty kredytu. Pieniądze są bowiem w zamkniętym obiegu. Ci, co mają nadwyżki, pożyczają je – za pośrednictwem banków lub innych instytucji finansowych – tym, którzy potrzebują kredytu. Jeśli ktoś liczy na wyjątkowe odsetki od lokaty, to żeby one powstały, ktoś inny musi godzić się na pożyczkę na wyższy od przeciętnego procent. Nawet jeśli ma pomysł na świetne zainwestowanie pozyskanego kapitału i podzielenie się ponadplanowymi zyskami z tymi, którzy udzielili mu pożyczki, to ryzyko jest także ponadprzeciętne. Jeśli więc mu się nie powiedzie, to nie tylko nie będzie odsetek od pożyczonego kapitału, ale i sam kapitał może pójść na straty.

Polskie prawo nie wymaga od banków i wszystkich innych instytucji przyjmujących lokaty czy obiecujących w innej formie odsetki od zdeponowanego kapitału podawania rzeczywistych oferowanych odsetek. Nie pozwala to nie tylko porównać poszczególnych produktów finansowych, by z dostępnej na rynku oferty wybrać dla siebie najkorzystniejszy. Przede wszystkim bez przeprowadzenia dokładnej analizy nie jest możliwe zweryfikowanie, czy np. oferowane 6 proc. od lokaty oznacza dokładnie 6 proc., czyli np. 60 zł od każdego ulokowanego na okres roku tysiąca. Często takie odsetki należą się, ale nie za 12 miesięcy, lecz np. za 15. Kiedy indziej 6 proc. od zdeponowanej kwoty jest naliczane tylko przez pierwszy miesiąc, a potem np. tylko 4,5.

Wiele osób zachęty pracowników banku traktuje niemalże jak gwarancję oferowanego produktu. Bywa, że osobie, która właśnie sprzedała mieszkanie, by w krótkiej perspektywie kupić inne, np. większe, pracownik banku podpowiada, że lepszym rozwiązaniem niż lokata jest zainwestowanie kapitału w fundusz. Tymczasem takie rozwiązanie jest bardzo ryzykowne i gdy między wpłatą a wycofaniem pieniędzy jest okres kilku miesięcy, bardziej prawdopodobne jest poniesienie straty na takiej transakcji niż zarobienie więcej niż na kilkumiesięcznej lokacie bankowej. Żaden doradca finansowy w Polsce, a tym bardziej urzędnik banku nie ponosi odpowiedzialności za swoje błędy. Wręcz przeciwnie, pracownik banku uzyskuje dodatkową prowizję od akwizycji na rzecz funduszu czy innej instytucji finansowej, ma więc na względzie swój, a nie cudzy interes, namawiając do różnego rodzaju ryzykownych przedsięwzięć. Pamiętajmy, jeśli dajemy się namówić na przedsięwzięcie obarczone większym od akceptowanego ryzykiem, czynimy to wyłącznie na swoją odpowiedzialność, tak więc słuchając i korzystając nawet z porad fachowców, musimy mieć świadomość, że decyzje podejmujemy sami i sami bierzemy na siebie ich skutki.

Osoby, które decydują się na inwestowanie w sposób obarczony większym ryzykiem, a więc w jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych czy akcje spółek giełdowych, notorycznie popełniają zasadniczy błąd, wybierając jako przedmiot lokaty fundusze czy spółki, które promowane są jako te, które w ostatnim czasie osiągają najlepsze wyniki. W konsekwencji notowania akcji lub wyceny jednostek uczestnictwa funduszy osiągają maksymalne wysokości. Osoba, która na tym etapie swoją gotówkę zamienia na akcje takich spółek lub jednostki uczestnictwa takich funduszy, musi pamiętać, że bardziej prawdopodobne jest, że w najbliższym czasie zaczną one tracić na wartości lub co najwyżej ustabilizują się na tym wysokim poziomie, niż że będą dalej szybko zyskiwać na wartości. Wystarczy bowiem, że znaczne grono inwestorów, którzy nabywali je w przeszłości przy dużo niższych kursach, dojdzie do wniosku, iż nie ma co dalej czekać i ryzykować, ale przystąpi do realizacji zysków (sprzedaży akcji, umorzeń jednostek), by tendencja rynkowa uległa diametralnej odmianie: duża podaż jednostek do umarzenia czy akcji do zbycia zawsze powoduje trend do obniżenia notowań.

Inwestorzy, którzy przeznaczają niewielkie kwoty na zakup akcji, a zwłaszcza nabywanie jednostek uczestnictwa funduszy inwestycyjnych, muszą pamiętać o tym, że ostateczny rezultat takiej inwestycji zależy nie tylko od wzrostu wartości takich jednostek uczestnictwa, lecz także od kosztów funduszu. Tylko bowiem koszty związane z zarządzaniem funduszem wliczane są na bieżąco do wyników funduszu, co znajduje swoje odbicie w tym, że wyceny już je uwzględniają. Natomiast wysokie mogą być koszty wejścia do funduszu i wyjścia z niego. Przy zakupie jednostek uczestnictwa funduszy akcyjnych mogą wynosić nawet 5 proc. lokowanej kwoty. Następne 5 proc. będzie wówczas kosztowało ich umorzenie. A to oznacza, że notowania muszą wzrosnąć o 10 i więcej procent, by całe przedsięwzięcie nie przyniosło straty. Zminimalizować te koszty można, tylko kupując lub umarzając jednostki uczestnictwa o znacznej wartości albo przeprowadzając takie operacje o małej wartości, ale z wykorzystaniem rachunków internetowych.

Wiele osób nie traktuje serio wskazówek, iż na giełdzie inwestować należy tylko w długoterminowej perspektywie. Uważają, że mając wolną gotówkę przez 2–3 miesiące, kupią okazyjnie akcje wybranych spółek, odczekają, aż one wzrosną, by je sprzedać z zyskiem. Gdy zbliża się termin wycofania kapitału, a wzrostów nie ma, osoby takie sprzedają akcje i gotówkę zamieniają na inne okazyjne. W konsekwencji kapitał zamiast się zwiększać, w krótkim czasie topnieje, a potem już jest potrzebny na sfinansowanie przedsięwzięcia, na który był przeznaczony, i akcje trzeba sprzedać nieodwołalnie, bez względu na aktualny ich kurs. Taki sposób postępowania ma więcej wspólnego z uprawnianiem hazardu, i to w sposób żywiołowy, niż z inwestowaniem, a tym bardziej bezpiecznym oszczędzaniem.

Inwestować na giełdzie lub w jednostki uczestnictwa funduszy o największym ryzyku inwestowania powinny tylko osoby o żelaznych nerwach. Ci, którzy na trwający dłużej niż 2–3 dni spadek notowań reagują decyzją sprzedaży akcji lub umorzenia jednostek uczestnictwa, w ogóle nie powinni brać pod uwagę oszczędzania w sposób inny niż lokaty bankowe lub w najbardziej ryzykownym wariancie – obligacje skarbu państwa.

Oczywiście, zarządzając osobistymi finansami, w długiej perspektywie można wybrać strategię, która będzie polegać na niekorzystaniu z oszczędności. Możemy wydawać wszystkie zarobione pieniądze od razu, a wszystkie niezbędne poważniejsze wydatki finansować z kredytów. Wówczas lwia część środków, które zostawałyby nam po sfinansowaniu bieżących potrzeb, wydatkowana będzie na spłatę kredytów. Taka strategia jest jednak bardzo kosztowna, bo wówczas każdy z realizowanych celów inwestycyjnych – od zakupu mieszkania po finansowanie wypoczynku na urlopie – kosztuje nas nie tylko kwotę równą cenie rzeczy lub usługi, ale pochłania dodatkową marżę w postaci kosztów zaciągnięcia i spłaty kredytu. Jest więc kilkanaście lub kilkadziesiąt procent droższa od ceny detalicznej!

Dla osób, które w ciągu kilku ostatnich lat zdecydowały się przenieść oszczędności z kont bankowych do funduszy inwestycyjnych oraz na giełdę, kryzys zaczął się rok wcześniej, niż ogłoszono kryzys w światowej gospodarce. Stało się tak, gdy, jak przy krachu każdej piramidy finansowej, inwestorzy zaczęli panicznie wycofywać swoje oszczędności, masowo wyprzedając akcje na giełdzie oraz umarzając jednostki uczestnictwa.

Najwięcej straciły osoby, które najpierw długo nieufnie podchodziły do dwucyfrowych wzrostów wartości akcji czy jednostek uczestnictwa w funduszach, by na samym końcu ulec ogólnej euforii łatwych – i jak można by sądzić – łatwych zysków. I pewnie takie osoby teraz trudno będzie przekonać nawet do ulokowania oszczędności z powrotem na lokatach bankowych czy tym bardziej np. w zakupione obligacje Skarbu Państwa.

Oszczędzać jednak trzeba. Niekoniecznie na giełdzie czy w obarczonych najwyższym ryzykiem funduszach akcji. Poza wciąż bezpiecznymi lokatami bankowymi, które jednak co najwyżej zapewniają utrzymanie wartości kapitału, wciąż najbezpieczniejszymi sposobami oszczędzania są obligacje Skarbu Państwa, antypodatkowe polisy, fundusze inwestycyjne oparte na bonach i obligacjach, a dla chcących oszczędzać bezpiecznie w dłuższym terminie – przede wszystkim programy systematycznego oszczędzania.

W tej sytuacji między instytucjami finansowymi oferującymi programy systematycznego oszczędzania panuje duża konkurencja. Dzięki temu zresztą oferowane w tym zakresie produkty są dla klientów coraz bardziej atrakcyjne. I to nie tylko z punktu widzenia oferowanej stopy zwrotu, ale i pod względem coraz większej elastyczności. Ta ostatnia polega głównie na poszerzaniu możliwości w zakresie, częściowego przynajmniej, wykorzystania zgromadzonych środków, przez określony czas, bez konieczności rozwiązywania umowy (przerywania programu systematycznego oszczędzania). Dzięki temu oszczędzający może angażować w proces akumulacji znacznie więcej środków.

Jednym z powodów, który sprawił, że programy systematycznego oszczędzania tak wolno zyskiwały zwolenników, jest fakt kojarzenia ich z systematycznym oszczędzaniem w bankach, a bezpośrednio – z książeczkami systematycznego oszczędzania w PKO, które w czasach hiperinflacji i gwałtownego spadku wartości złotego wielu ich właścicielom źle się kojarzą. Tymczasem, wbrew dość powszechnemu stereotypowi, programy systematycznego oszczędzania nie mają zastosowania tylko w produktach bankowych.

Od dawna jest to jedna z form mniej lub bardziej bezpośredniego lokowania oszczędności w funduszach inwestycyjnych, a obecnie także w ramach ubezpieczeń na życie z funduszem kapitałowym. W związku z tym programy systematycznego oszczędzania, wzorem lokat bankowych, wcale nie ograniczają się do grupy produktów, które cechuje niskie ryzyko, ale i stosunkowo niska rentowność. W rzeczywistości pozwalają one oszczędzającemu na stosowanie, w zależności od preferencji osobistych, mniej lub bardziej agresywnych strategii inwestowania.

Programy systematycznego oszczędzania w formie rachunków bankowych charakteryzują te same cechy co lokaty terminowe. Przede wszystkim więc duże bezpieczeństwo wkładów, zwłaszcza tych, których suma nie przekracza równowartości 50 tys. euro. Druga cecha oszczędzania w tej formie w bankach to pewność co do wysokości zysków. Z umowy jasno bowiem wynika, jakie jest oprocentowanie zgromadzonych lokat, a w związku z tym oszczędzający dokładnie wie, ile zarobi. Może więc z dużą pewnością planować swoje przyszłe wydatki.

Tym niemniej wiele drobnych z pozoru szczegółów może przesądzać o wyższości jednej oferty nad drugą. Pierwsza okoliczność, którą musimy poznać przed podpisaniem umowy, dotyczy ewentualnego wycofania lokaty przed terminem. Trzeba przy tym pamiętać, że umowy systematycznego oszczędzania zawierane są z reguły na cykle 5-letnie. Podobnie jak przy standardowych lokatach terminowych możliwe są różne rozwiązania umowne, od utraty prawa do jakichkolwiek odsetek w przypadku wycofania oszczędności przed zakończeniem cyklu, po wypłatę częściowych odsetek lub z zastosowaniem niższego oprocentowania.

Największe możliwości systematycznego oszczędzania wiążą się z funduszami inwestycyjnymi. W większości przypadków sam oszczędzający ma prawo wyboru strategii inwestowania, czyli może określić, jaki poziom ryzyka skłonny jest zaakceptować, by próbować osiągnąć odpowiednio wyższe zyski. Jak bowiem wiadomo, fundusz inwestujący głównie w obligacje daje dużą pewność zysku, ale niewiele wyższego od lokaty bankowej. Z kolei fundusz inwestujący głównie w akcje daje szansę wyższych zysków, ale równie dobrze mogą to być straty. Zamiast zarobić choćby niewielkie pieniądze, możemy nawet nadwerężyć kapitał.

Głównym minusem tej formy systematycznego oszczędzania są, podobnie jak w przypadku programów bankowych, duże koszty związane z wcześniejszym, niż zakłada umowa, wycofaniem zgromadzonych środków. Często są one wyższe niż przy lokatach, bo związana z tym kara dotyczy nie tylko wypracowanych odsetek, ale całej zgromadzonej kwoty.

Na podobnych zasadach oparte są niektóre polisy ubezpieczenia na życie lub dożycie, oferowane w formie systematycznego oszczędzania. Ich dodatkową zaletą jest to, że oprócz pomnażania oszczędności uczestnik programu ma zagwarantowane ubezpieczenie na życie czy od następstw nieszczęśliwych wypadków. Zazwyczaj też programy te dają możliwość wnoszenia dodatkowej składki nieregularnej. Zgromadzone na dodatkowym koncie oszczędności można wycofać w dowolnym momencie, nie ponosząc konsekwencji, jakie wiążą się z zerwaniem umowy głównej.

Istnieje też możliwość stworzenia całkiem prywatnego planu, polegającego na tym, że co miesiąc np. za 100 zł kupujemy jednostki uczestnictwa w wybranym funduszu inwestycyjnym, w tym np. z grupy funduszy funduszów, a więc takiego funduszu, który wpłaty uczestników inwestuje w innych funduszach. Obecnie, gdy można takie operacje przeprowadzać przez internet, ograniczając koszty, i taki wariant godny jest zastanowienia. Standardowo plany systematycznego oszczędzania w funduszach oferowane są bezpośrednio przez instytucje zarządzające funduszami. Podobnie jak w przypadku systematycznego oszczędzania w banku umowa przewiduje, że oszczędzający wpłacał będzie np. co miesiąc określoną stałą kwotę, którą zarządzający będzie w jego imieniu inwestował, budując tzw. portfel.

Ustal, ile miesięcznie możesz przeznaczyć na systematyczne oszczędzanie. Chodzi przy tym o kwotę minimalną oraz to, w jak długim okresie nie ulegnie ona zmianie. Zastanów się, czy ważniejsze jest dla ciebie bezpieczeństwo zgromadzonych oszczędności, czy możliwość większego ich pomnożenia. Ustal horyzont czasowy, w którym będziesz chciał sięgnąć po zebrane oszczędności. Na podstawie tych ustaleń wybierz rodzaj instytucji, w której będziesz oszczędzał: banki, fundusze inwestycyjne, towarzystwa ubezpieczeniowe. Porównaj oferty konkretnych instytucji z danej grupy i wybierz tę, która najlepiej spełnia twoje oczekiwania.

Dlaczego warto oszczędzać w funduszach? Bez wdawania się w szczegóły regulacji prawnych instytucjonalny system gwarantowania bezpieczeństwa środków gromadzonych w funduszach inwestycyjnych obecnie w niczym nie odbiega od bezpieczeństwa środków zgromadzonych w bankach. Ale to nie wysoki poziom bezpieczeństwa środków zgromadzonych w funduszach jest koronnym argumentem przemawiającym za oszczędzaniem w tej formie. Jest nim raczej znacznie większa elastyczność oraz możliwość uzyskania większych odsetek od kapitału niż w przypadku lokat bankowych. Fundusze inwestycyjne lokują bowiem pieniądze wpłacane przez uczestników niemal tak samo jak każdy indywidualny inwestor, ale z racji tego, że czynią to na dużą skalę – rzec by można hurtowo – nie są obarczone tak wysokimi opłatami jak detaliści, mogą zatrudniać do inwestowania najlepszych w tej dziedzinie fachowców, a ponadto w funduszach ryzyko inwestowania rozkłada się na wszystkich uczestników.

Można, rzecz jasna, zamiast kupować jednostki uczestnictwa w funduszu obligacyjnym, kupić bezpośrednio obligacje Skarbu Państwa czy akcje na giełdzie zamiast udziałów w funduszu akcyjnym. Jest wówczas szansa, że osiągniemy jeszcze wyższe zyski, ale równe prawdopodobieństwo, że stracimy. Zwłaszcza gdy zainwestowane środki będziemy musieli wycofać nagle, nie bacząc na to, że odsprzedaż obligacji obciążona jest wysoką prowizją, a kurs akcji może być w danym momencie wyjątkowo niekorzystny. Gdy naszą przepustką do inwestowania nie są bezpośrednio obligacje lub akcje, lecz jednostki uczestnictwa w funduszu, to ryzyko i koszt są mniejsze. Fundusz akcyjny, jak to hurtownik, może inwestować w akcje bardzo wielu spółek z różnych branż. Fundusz obligacyjny zaś obligacji kupionych za nasze pieniądze nie musi od razu umarzać, bo od razu pośrednio sprzeda je osobie, która jest chętna na kupno jednostek uczestnictwa tego funduszu itp.

Niezwykle ważne jest też to, że fundusze inwestycyjne lokują środki we wszelkie możliwe instrumenty finansowe – od lokat bankowych po akcje spółek obarczone najwyższym ryzykiem (ale jednocześnie prawdopodobieństwem dwucyfrowych zysków, jak to działo się niedawno w okresie hossy). Na co indywidualny inwestor sam sobie pozwolić nie może. Natomiast za pośrednictwem funduszy może w tym wszystkim partycypować, i to często nie dysponując nawet kapitałem imponujących rozmiarów.

A jest to niezwykle ważne z tej to choćby przyczyny, że rynki finansowe: bankowy, funduszy, akcji itd. wzajemnie na siebie oddziałują, po części nawet na zasadzie naczyń połączonych, bo pula kapitału (wolnych środków finansowych), który znajduje się w obrocie, jest stała. Jeśli poprawi się atrakcyjność lokowania w akcje, automatycznie musi spadać zainteresowanie obligacjami. I odwrotnie. Osoba oszczędzająca poprzez fundusze może więc odpowiednio korygować swój portfel.

Wyższe zyski, szczególnie w stosunku do lokat bankowych. Najwyższa płynność inwestycji: możliwość wycofania części lub całości zainwestowanych środków w dogodnym momencie, bez utraty dotychczas osiągniętych zysków.

Stosunkowo najniższe ryzyko inwestowania, zwłaszcza w porównaniu z indywidualnym lokowaniem na giełdzie.

Codzienna informacja o wartości zainwestowanych pieniędzy, ułatwiająca szybkie podejmowanie decyzji inwestycyjnych.

Warto też rozważyć wariant zakupu jednostek uczestnictwa (lub certyfikatów) nowo powstającego funduszu lub nabyć jednostki uczestnictwa (certyfikaty) funduszu o zrównoważonej strategii inwestowania lub udziały w którymś z programów systematycznego oszczędzania oferowanych przez TFI, jeśli żadna z wcześniejszych okoliczności nie wchodzi w rachubę.

Osoby, które zabrały się do lokowania w fundusze, kierując się ogólnym pędem, a nie choćby ogólną wiedzą o mechanizmach rynku, straciły, zamiast zyskać, a jednocześnie pewnie na długo zraziły się do tej formy inwestowania. Dlaczego? Dlatego że popełniły banalne błędy. Kupowały jednostki uczestnictwa funduszy po najwyższej ich wartości, kierując się ich wysokimi stopami zwrotu (wzrostami wartości), a nie oceniając perspektywy. Sprzedawały zaś wtedy, gdy wartość jednostek uczestnictwa była najniższa, w związku z tym, że umorzenia przybrały masową skalę.

Co gorsza, wiele osób zdecydowało się na wycofanie się z funduszy obligacyjnych wtedy, gdy nastąpił już pełen rozkwit funduszy, w których portfelach główne miejsce zajmują akcje spółek notowanych na giełdzie, co związane było ze znacznym ożywieniem na GPW. Gdy osoby te sprzedawały jednostki uczestnictwa funduszy obligacyjnych tylko po to, by kupić za nie udziały w funduszach akcyjnych, tylko powieliły swój błąd, wpadając z deszczu pod rynnę. W najlepszym bowiem przypadku fundusze, które wówczas chwaliły się niezwykle wysokimi wzrostami, od tego czasu stanęły w miejscu i ich rentowność rośnie nie szybciej niż zyski z lokat bankowych.

Z kolei gdy dany segment rynku w naszej ocenie osiągnie swój szczyt albo np. zaczną się z niego wycofywać inwestorzy instytucjonalni, trzeba jak najszybciej umorzyć jednostki uczestnictwa danego funduszu. Jest bowiem wysoce prawdopodobne, że ich wartość w sposób stały zacznie się obniżać z dnia na dzień.

Czasami warto sprzedać jednostki uczestnictwa zużytego funduszu, by za uzyskane pieniądze kupić udziały w nowym. To rozwiązanie jest warte zastosowania, nawet gdy segment rynku, na którym działa zużyty fundusz, wciąż ma się dobrze, ale zamiana jednostek jednego funduszu na drugi jest niemożliwa lub zbyt kosztowna.

Bezpieczne inwestowanie w funduszach wymaga także wiedzy o opłatach i prowizjach związanych z nabywaniem i sprzedawaniem jednostek uczestnictwa.

Często bowiem opłaty te sprawiają, że spodziewając się kilkuprocentowego zysku, w rzeczywistości poniesiemy stratę. Nim więc zdecydujemy się na zamianę naszych oszczędności na jednostki uczestnictwa konkretnego funduszu, musimy wiedzieć, ile wynosi opłata za nabycie jednostek, a ile za ich umorzenie. Trzeba bowiem wiedzieć, że w przypadku zakupu udziałów w funduszach akcyjnych opłaty te mogą wynosić nawet 4–5 proc. wnoszonej kwoty! A fundusze, które nie pobierają opłaty przy nabyciu jednostek uczestnictwa, zazwyczaj słono nas otaksują, gdy będziemy je umarzali, by wycofać gotówkę.

Opłaty takie są dokuczliwe szczególnie wtedy, gdy nasz proces inwestowania jest rozłożony w czasie, a możemy przeznaczyć na ten cel stosunkowo niewysokie kwoty. By nie zawężać sobie pola działania i zwiększyć liczbę funduszy, na które możemy rozłożyć swoje oszczędności, możemy wówczas skorzystać z tzw. planów systematycznego oszczędzania oferowanych przez towarzystwa funduszy inwestycyjnych. Jak już to opisaliśmy wyżej, polegają one na tym, że my wnosimy np. co miesiąc określoną kwotę, wybieramy swoją strategię inwestycyjną, a resztą zajmuje się towarzystwo.

Trzeba jednak mieć na uwadze, że wówczas mogą być pobierane opłaty i za nabycie jednostek, i za zarządzanie tak skonstruowanym portfelem. Ale może też być tak, że opłat takich nie ma, ale dopiero np. po czterech latach od rozpoczęcia inwestowania.

Innym rozwiązaniem jest inwestowanie w fundusze za pośrednictwem internetu. Możliwe jest to dwojako. Po pierwsze, specjalne platformy do oszczędzania w tej formie tworzone są przez banki dla posiadaczy internetowych rachunków oszczędnościowo-rozliczeniowych. Po drugie, tworzą je same towarzystwa funduszy inwestycyjnych albo spółki zajmujące się dystrybucją tych funduszy.

Z kolei zamiana (konwersja) jednych jednostek uczestnictwa na drugie jest korzystna (daje szansę na zwiększone zyski, podnosi bezpieczeństwo zgromadzonych przez nas środków), gdy zachodzą jednocześnie dwie okoliczności. Po pierwsze – ocenimy, że segment rynku, który stanowi podstawę portfela funduszu, którego jednostki uczestnictwa posiadamy, osiągnął swój szczyt i bardziej prawdopodobne jest, że wartość jednostek zacznie spadać, niż dalej dynamicznie rosnąć. Po drugie – inny segment rynku zaczyna się ożywiać w sposób trwały, a jednostki uczestnictwa funduszy, które na nim bazują, są atrakcyjnie nisko wyceniane, można więc oczekiwać, że ich wartość szybko zacznie wzrastać. Czasami warto też wymienić jednostki uczestnictwa jednego funduszu na drugi w ramach tej samej grupy. Jest to korzystne wtedy, gdy stary fundusz przestał przyciągać inwestorów, a segment rynku, na którym bazują nadal, jest atrakcyjny. Nowy fundusz bowiem z pewnością przyciągnie szybciej inwestorów niż stary, co sprawi, że wartość jednostek uczestnictwa szybko podwyższy choćby sam wzmożony popyt na jednostki.

CENA NABYCIA JEDNOSTKI UCZESTNICTWA – cena jednostki uczestnictwa, po jakiej fundusz zbywa jednostki. Ustalana jest na podstawie wartości aktywów netto funduszu przypadających na jednostkę uczestnictwa i powiększona o opłatę manipulacyjną, pobieraną przez fundusz przy zbywaniu jednostek uczestnictwa. Jeśli fundusz nie pobiera opłaty manipulacyjnej, cena nabycia jest równa wartości.

CENA ODKUPIENIA JEDNOSTKI UCZESTNICTWA – cena jednostki uczestnictwa, po jakiej fundusz odkupuje jednostki od uczestników. Ustalana jest na podstawie wartości aktywów netto funduszu przypadających na jednostkę uczestnictwa (NAV). Jeżeli statut funduszu przewiduje pobieranie opłat manipulacyjnych przy odkupywaniu jednostek, to cena odkupienia jest równa wartości NAV, pomniejszonej o tę opłatę.

JEDNOSTKI UCZESTNICTWA– po złożeniu odpowiedniej dyspozycji wobec funduszu inwestorzy nabywają jednostki uczestnictwa, czyli jednakowe prawa do udziału w aktywach funduszu. W zależności od wielkości wpłaty uczestnik funduszu ma przydzieloną odpowiednią liczbę jednostek uczestnictwa.

KLASYFIKACJA FUNDUSZY– fundusze inwestycyjne można dzielić według różnych kryteriów, np. konstrukcji funduszu (fundusze otwarte, zamknięte oraz mieszane); sposobu wypłaty dochodu uczestnikom (fundusze, które wypłacają dochody w formie okresowych dywidend, oraz fundusze akumulujące dochody w postaci aktywów, wpływających na wzrost wartości jednostki uczestnictwa); politykę inwestycyjną (fundusze akcji, obligacji, rynku pieniężnego, zrównoważone) i inne.

KONWERSJA – przenoszenie inwestycji pomiędzy funduszami w obrębie jednego towarzystwa.

NABYCIE – nabycie jednostek uczestnictwa wybranego funduszu w wyniku złożenia zlecenia nabycia i wpłacenia odpowiednich środków. Wpłaty mogą być dokonywane w POK lub przelewem z banku/przekazem pocztowym bezpośrednio na konto funduszu.

ODKUPIENIE – odkupienie od uczestnika przez fundusz jednostek uczestnictwa. W zleceniu odkupienia uczestnik określa liczbę jednostek albo kwotę, za jaką mają być odkupione. Środki uzyskane z transakcji zostaną przekazane na konto bankowe uczestnika, wskazane przez niego w zleceniu.

OPŁATA MANIPULACYJNA – opłata pobierana jednorazowo od wpłat za nabycie jednostek uczestnictwa funduszu inwestycyjnego. Maleje ona wraz ze wzrostem inwestowanych kwot z uwzględnieniem akumulacji wpłat.

OPŁATA ZA ZARZĄDZANIE– wynagrodzenie pobierane przez TFI z tytułu zarządzania funduszem inwestycyjnym. Pokrywane jest z aktywów funduszu w każdym dniu wyceny, a jego maksymalny poziom nie może być wyższy niż ustalony w statucie funduszu – należy do kategorii kosztów limitowanych. Wyliczana przez fundusz wartość jednostki uczestnictwa uwzględnia tę opłatę.

ZAMIANA JEDNOSTEK UCZESTNICTWA – przenoszenie zainwestowanych w funduszu inwestycyjnym pieniędzy do innego funduszu zarządzanego przez to samo towarzystwo funduszy inwestycyjnych. Zamiana polega na odkupieniu przez fundusz wskazanej liczby jednostek i jednoczesnym nabyciu za tę samą kwotę jednostek uczestnictwa w innym funduszu.

Obligacje skarbowe to dłużne papiery wartościowe emitowane przez Skarb Państwa, reprezentowany przez ministra finansów. Skarb Państwa pożycza od nabywcy obligacji określoną sumę pieniędzy i zobowiązuje się ją zwrócić (wykupić obligacje) w określonym czasie wraz z należnymi odsetkami. Dzielą się na dwie grupy: obligacje oszczędnościowe i obligacje rynkowe.

Obligacje oszczędnościowe są oferowane wyłącznie osobom fizycznym. Mogą być przedmiotem obrotu na rynku wtórnym nieregulowanym na podstawie umowy sprzedaży lub darowizny. Nie są natomiast notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych. Obligacje oszczędnościowe są emitowane co miesiąc i sprzedawane zawsze po cenie równej wartości nominalnej, tj. 100 zł. Do obligacji oszczędnościowych zalicza się obligacje dwuletnie, czteroletnie oraz dziesięcioletnie.

Z kolei obligacje rynkowe są dostępne zarówno dla osób fizycznych, jak i osób prawnych oraz jednostek organizacyjnych nieposiadających osobowości prawnej, z wyłączeniem podmiotów finansowych, spółek akcyjnych i spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Najważniejszą cechą tych obligacji jest możliwość obrotu nimi na Giełdzie Papierów Wartościowych – za pośrednictwem biur maklerskich dla posiadaczy rachunków papierów wartościowych lub możliwość sprzedaży bezpośrednio z rachunku rejestrowego dla tych, którzy nie posiadają rachunku inwestycyjnego.

Obligacje skarbowe stanowią bezpieczną formę lokowania posiadanych środków pieniężnych. Wynika to przede wszystkim z faktu, że Skarb Państwa gwarantuje całym swoim majątkiem wypłatę zainwestowanych pieniędzy wraz z należnymi odsetkami.

Obligacje skarbowe nie mają postaci materialnej – istnieją wyłącznie jako zapis komputerowy. Fakt zakupu zostaje odnotowany w specjalnym Rejestrze Nabywców Obligacji. Kupujący otrzymuje natomiast wydrukowane potwierdzenie zakupu, a na życzenie imienne świadectwo depozytowe. Potwierdzenie zakupu nie jest papierem wartościowym. Jest to jedynie dokument stwierdzający, że legitymująca się nim osoba jest właścicielem określonej liczby obligacji danej emisji. Zdematerializowana postać obligacji wyklucza ich zgubienie, sfałszowanie bądź kradzież.

Osoby fizyczne, które nie inwestują na giełdzie, a w zawiązku z tym nie muszą posiadać rachunku papierów wartościowych prowadzonego przez biuro maklerskie, mogą kupować obligacje skarbowe bezpośrednio u agenta emisji, którym jest PKO Bank Polski. W takim przypadku dowodem zawarcia umowy jest samo potwierdzenie dokonania transakcji.

Podobnie rzecz się ma, gdy kupujemy obligacje za pośrednictwem biura maklerskiego. Biuro wykonuje zlecenie na podstawie umowy o prowadzenie rachunku papierów wartościowych. Terminy sprzedaży obligacji oraz wszelkie inne warunki dotyczące danej emisji obligacji są zawsze zawarte w listach emisyjnych ministra finansów. Listy emisyjne są dostępne w placówkach PKO Banku Polskiego, na stronie internetowej www.obligacjeskarbowe.pl oraz na stronie internetowej Ministerstwa Finansów www.mf.gov. pl/obligacje

Nabywca kupuje obligacje po dziennej cenie sprzedaży. Dla obligacji dwuletnich, czteroletnich i dziesięcioletnich jest to stała cena i w każdym dniu zakupu wynosi 100 złotych. W przypadku obligacji trzyletnich dzienna cena sprzedaży jest sumą ceny emisyjnej i odsetek narosłych od pierwszego dnia sprzedaży danej serii obligacji.

KAPITALIZACJA ODSETEK – doliczanie należnych odsetek od obligacji z danego okresu odsetkowego do wartości nominalnej i traktowanie sumy wartości nominalnej i narosłych odsetek jako podstawy do naliczenia zysku w kolejnym okresie odsetkowym. Dotyczy to obligacji dwuletnich i dziesięcioletnich.

PRZEDTERMINOWY WYKUP – możliwość wcześniejszego wycofania się z inwestycji poprzez przedstawienie Skarbowi Państwa obligacji przez właściciela przed terminem ich wykupu (dotyczy obligacji oszczędnościowych, tj. dwu-, cztero- oraz dziesięcioletnich).

RYNEK PIERWOTNY DETALICZNYCH OBLIGACJI SKARBOWYCH – sprzedaż obligacji przez emitenta pierwszemu nabywcy za pośrednictwem sieci sprzedaży PKO Banku Polskiego.

RYNEK WTÓRNY DETALICZNYCH OBLIGACJI SKARBOWYCH – o rynku wtórnym mówimy, gdy obligacje skarbowe po ich sprzedaniu przez emitenta pierwszemu właścicielowi są po raz kolejny odsprzedawane następnym nabywcom na: rynku regulowanym – za pośrednictwem Giełdy Papierów Własnościowych, rynku nieregulowanym – w drodze umowy cywilnoprawnej.

TERMIN WYKUPU – dzień, w którym emitent przedkłada posiadaczom obligacji należne środki finansowe (wartość nominalna wraz z narosłymi odsetkami).

WARTOŚĆ NOMINALNA OBLIGACJI– wartość obligacji, od której naliczane są odsetki; dla obligacji skarbowych oferowanych w sieci sprzedaży detalicznej wartość nominalna może wynosić 100 zł bądź wielokrotność tej kwoty.

ZAMIANA OBLIGACJI – forma nabywania obligacji dostępna tylko dla posiadaczy obligacji wybranej emisji podlegającej wykupowi. Kupno obligacji przez zamianę jest zwykle korzystniejsze od nabywania ich po cenie emisyjnej. Warunkiem kupna obligacji w ten sposób jest złożenie odpowiedniej dyspozycji w terminie określonym przez emitenta.

Stosowny przepis podatkowy brzmi tak: wolne od podatku są kwoty otrzymane z tytułu ubezpieczeń majątkowych i osobowych, z wyjątkiem m.in. dochodu z tytułu inwestowania składki ubezpieczeniowej w związku z umową ubezpieczenia zawartą na podstawie przepisów o działalności ubezpieczeniowej, w przypadku ubezpieczeń związanych z funduszami kapitałowymi. Dochodem tym jest różnica między wypłaconą kwotą świadczenia a sumą składek wpłaconych do zakładu ubezpieczeń, które zostały przekazane na fundusz kapitałowy.

Praktycznie towarzystwa ubezpieczeń na życie wykorzystują to, oferując polisę, która jest terminowym ubezpieczeniem na życie i dożycie i ma konstrukcję terminowej lokaty bankowej, ale posługuje się kategorią sumy ubezpieczenia. Składka oczywiście jest inwestowana przez towarzystwo ubezpieczeniowe, ale nie wprost w imieniu ubezpieczonego. Inwestorem jest samo towarzystwo, zaś spodziewane zyski znajdują swoje odbicie w odpowiednio wysokiej sumie ubezpieczenia, a składki nie są lokowane.

Wystarczy więc zaoferować polisę na dożycie, której umowa opiewa na taki okres, na jaki opiewałaby umowa lokaty bankowej, a zamiast odsetek wypłacić sumę ubezpieczenia, równą np. wysokości wniesionego kapitału powiększonego o odsetki, które przysługiwałyby, gdyby to nie była polisa, ale lokata – by osiągnąć taki sam efekt, co lokata bankowa, ale skorzystać ze zwolnienia podatkowego.

Przedmiotem takiej polisy, która jest zwolniona z podatku, jest życie ubezpieczonego oraz dożycie przez ubezpieczonego do końca okresu, na jaki zawarta została umowa ubezpieczenia. Okres odpowiedzialności rozpoczyna się od dnia zapłacenia składki. Okres umowy zależy zaś od woli ubezpieczonego, z tym, że musi to być umowa terminowa. Najczęściej zawiera się ją na rok, ale są w ofercie polisy krótsze od tego terminu lub dłuższe.

Warto w tym miejscu zauważyć, że właśnie z racji stosunkowo krótkiego terminu ubezpieczenia, z dobrodziejstw tej oferty mogą korzystać także osoby, które ukończyły już 50 lub więcej lat. W przypadku standardowych ubezpieczeń na życie wiele towarzystw ubezpieczeniowych stara się uciekać przed takimi klientami.

Jednym z kluczowych elementów umowy ubezpieczenia jest oczywiście wysokość sumy ubezpieczenia. Jest ona wyrażona liczbą równą sumie wniesionej składki podwyższonej o spodziewane zyski (np. suma ubezpieczenia wyniesie 108 proc. składki ubezpieczeniowej). By spełnić wymogi podatkowe, towarzystwo ubezpieczeniowe zawiera w umowie ubezpieczenia klauzulę, w myśl której składka ubezpieczeniowa w całości przeznaczona jest na pokrycie opłat, w skład których wchodzą: koszty na pokrycie ryzyka wystąpienia zdarzeń objętych zakresem ubezpieczenia oraz koszty działalności ubezpieczeniowej. Ponieważ jest to umowa ubezpieczenia na życie i dożycie, świadczenie z niej wynikające wypłacane jest albo uposażonym, albo samemu ubezpieczonemu. W pierwszym przypadku jest to ubezpieczenie na życie (w tym celu w umowie ubezpieczony wskazuje jednego lub kilku uposażonych, którzy otrzymają sumę ubezpieczenia). W drugim gdy ubezpieczony dożyje terminu zakończenia umowy, jest to ubezpieczenie na dożycie, gdyż ubezpieczony sam otrzymuje sumę ubezpieczenia.

Towarzystwo rozwiązało też w ogólnych warunkach ubezpieczenia problem związany z chęcią wcześniejszego wycofania umowy. Tak jak przy lokacie bankowej możliwe jest jej zerwanie. W przypadku omawianej polisy ubezpieczony ma prawo pisemnego odstąpienia od umowy ubezpieczenia w każdym czasie. W takim przypadku zazwyczaj w umowie zapisuje się klauzulę, w myśl której uważa się, że umowa ubezpieczenia nie została zawarta (nie było odpowiedzialności towarzystwa), a tym samym nie rozpoczął się okres odpowiedzialności. Niedoszły ubezpieczony odzyskuje więc kwotę wpłaconą uprzednio jako składkę (sumę składek). Zazwyczaj w pełnej wysokości, choć może się zdarzyć, że towarzystwo w umowie zastrzeże sobie możliwość potrącenia opłat manipulacyjnych.

Upewnij się, że jesteś zainteresowany terminowym ulokowaniem określonej kwoty pieniędzy lub systematycznym oszczędzaniem. Poznaj ofertę terminowych ubezpieczeń na życie. Wybierz ubezpieczenie najlepiej dostosowane do twoich potrzeb, posługując się kryteriami: czasu trwania umowy, wysokości wymaganych składek i formy wpłacania pieniędzy (jednorazowo duża kwota lub systematycznie w mniejszych ratach). Jeśli ta forma oszczędzania ci odpowiada, po zakończeniu umowy zawrzyj kolejną, w jej ramach lokując kapitał powiększony o już uzyskane profity.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.