Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Bogacą się tylko państwa otwarte

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Wiele reform prowadzonych wedle wskazówek Banku Światowego czy MFW było wręcz karykaturą otwartej gospodarki

Z Maciejem Bitnerem rozmawia Rafał Woś

Z jaką lekturą wszedł pan w rok 2014?

Polecam książkę dwóch znanych amerykańskich ekonomistów Darona Acemoglu i Jamesa Robinsona "Why Nations Fail: The Origins of Power, Prosperity, and Poverty". Czyli rzecz o tym, dlaczego narody upadają i jakie są przyczyny bogactwa oraz biedy i zacofania. Została wydana w USA w 2012 r. Mam nadzieję, że niebawem jakieś wydawnictwo przetłumaczy ją na polski. Bo warto.

I dlaczego jedni są biedni, a inni bogaci?

Potężni są ci, którzy na dłuższą metę potrafili skutecznie połączyć otwarte instytucje ekonomiczne i polityczne. Otwarte, czyli takie, które pozwalają uczestniczyć w procesach gospodarczych i politycznych jak najszerszemu gronu obywateli. Biedni są ci, którzy pozostali zamknięci ekonomicznie i politycznie. W książce są piękne historyczne przykłady blokowania innowacji właśnie z obawy przed naruszeniem ekonomicznego i politycznego status quo.

Brzmi jak przedkryzysowa pochwała konsensusu waszyngtońskiego, gdy obowiązywał dogmat, że jedyną drogą do gospodarczego sukcesu jest mieszanka liberalnej demokracji i neoliberalnych zderegulowanych rynków.

To nie tak. Jednym z powodów, dla których o tej książce zrobiło się na Zachodzie głośno, jest właśnie zawarta w niej krytyka naiwnie rozumianego konsensusu waszyngtońskiego. Według Acemoglu i Robinsona otwarta inkluzywna gospodarka to nie stabilne prawo i wolny rynek na papierze, ale naprawdę pluralistyczne instytucje ekonomiczne pozwalające bogacić się szerokim rzeszom społeczeństwa. To zaś możliwe jest tylko pod warunkiem istnienia aktywnej, demokratycznej i silnej władzy państwowej. Autorzy wskazują, że w praktyce wiele reform prowadzonych wedle wskazówek Banku Światowego czy MFW było wręcz karykaturą otwartej gospodarki. Na przykład różnego rodzaju uwłaszczenia nomenklatury przebrane za liberalizację, w której rzekomo wszyscy mieli równe szanse.

Rozumiem, że to trochę o Polsce. Są w tej książce jeszcze jakieś odwołania do rozwoju ekonomicznego naszej części Europy?

Tak, Acemoglu i Robinson zastanawiają się, dlaczego wschód kontynentu od pewnego czasu zaczął się rozwijać słabiej niż zachód.

I do jakich wniosków dochodzą?

Według nich wszystko zaczyna się od średniowiecznych epidemii dżumy. Zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie epidemie poczyniły ogromne spustoszenia wśród chłopów, a więc doprowadziły do radykalnej zmiany proporcji ziemi i pracy. Chłopi, którzy przetrwali zarazę, byli dla właścicieli ziemskich cenniejsi, a ich silniejsza pozycja pozwoliła na wprowadzenie korzystnych zmian, przede wszystkim zniesienie pańszczyzny. Na wschodzie, gdzie szlachta była silniejsza (a miasta mające wspólne interesy z chłopami słabsze), udało jej się politycznie wymusić skrajnie przeciwne rozwiązanie. Zamiast obniżenia danin feudalnych doszło do ich radykalnego wzrostu, tak że w wyniku epidemii pozycja ekonomiczna szlachty wcale się nie pogorszyła. Dzięki temu utrzymała się też jej rola polityczna, co z kolei blokowało dalszą modernizację.

A przykłady współczesne?

Apartheid, który przez całe dekady blokował potężnej gospodarce RPA wykorzystanie jej pełnego potencjału. Przykład południowoafrykański zawsze mnie intrygował, bo mieszka tam część mojej rodziny. Rozmawiając z nimi, zawsze byłem zszokowany poziomem ich nieskrywanego rasizmu i zastanawiałem się, skąd on się bierze. Dopiero po przeczytaniu Acemoglu i Robinsona w pełni zrozumiałem korzenie tego fenomenu. Ideologia apartheidu to był klasyczny przykład uzasadniania istnienia zamkniętego systemu ekonomicznego i politycznego. Czarnym obywatelom nie wolno było posiadać ziemi i wykonywać bardziej intratnych zawodów. Mieli jedynie dostarczać tanią siłę roboczą do pracy w kopalniach i na farmach białych. Dzięki "Why Nations Fail" widać doskonale, że było to zjawisko nie tylko moralnie, ale również ekonomicznie naganne.

@RY1@i02/2014/006/i02.2014.006.00000280a.802.jpg@RY2@

MATERIAŁY PRASOWE

Maciej Bitner główny ekonomista Warszawskiego Instytutu Studiów Ekonomicznych

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.