Stopy nawet nie drgną do wyborów
Zubelewicz: Gdy się rozmawia z przedsiębiorcami i osobami poszukującymi zatrudnienia, to widać, że na rynku pracy aż buzuje. Możemy się spodziewać, że w 2018 r. dynamika płac będzie wyraźnie szybsza niż wydajność pracy
Jest pan podobno najbardziej krytycznym członkiem Rady Polityki Pieniężnej. Jako jedyny nie poparł pan założeń polityki pieniężnej na 2017 r.
Nie mogłem poprzeć tych założeń z dwóch powodów. Pierwsza kwestia jest stosunkowo prosta: czy jeśli ceny maleją o 1 proc., to są podobnie stabilne do cen rosnących o 1 proc.? Moim zdaniem tak. Tymczasem w założeniach za stabilne uważa się ceny o niewielkiej, ale wyłącznie dodatniej dynamice. Moim zdaniem niewielka ujemna dynamika cen, np. spadek cen o 0,25 proc., w oczywisty sposób oznacza ich większą stabilność niż przykładowy wzrost aż o 3,5 proc.
Po drugie uważam, że w najbliższych latach cel inflacyjny w Polsce mógłby być niższy niż obecnie, co korzystnie wpłynęłoby na długoterminowy wzrost gospodarczy.
Czy obniżka celu inflacyjnego nie spowodowałaby, że polityka pieniężna byłaby na stałe bardziej restrykcyjna?
Przełom technologiczny dotyczący wydobycia surowców energetycznych przyczynił się do skokowej obniżki ich cen oraz - co szczególnie ważne - do pojawienia się mechanizmów obniżających dynamikę tych cen w przyszłości. Obecnie podaż surowców energetycznych bardzo elastycznie reaguje na zmiany cen, w efekcie je stabilizując. A to z kolei oznacza, że polityka pieniężna wcale nie musiałaby być bardziej restrykcyjna. Liczę, że już czwarty rok z rzędu uda się w Polsce utrzymywać inflację poniżej 2 proc. przy naprawdę łagodnej polityce pieniężnej i malejącym bezrobociu.
Chciałbym, abyśmy inflację co do zasady rozumieli jako pewnego rodzaju koszt dla gospodarki, który najlepiej ponosić w możliwie niewielkiej skali. Długoterminowy koszt generowany przez inflację to wzrost niechęci do oszczędzania. Polacy oszczędzają stosunkowo niewiele, zasłaniając się często problemami finansowymi. Rzeczywiście, cały czas daleko nam do poziomu życia północnej czy zachodniej Europy, z którą dzielimy aspiracje konsumpcyjne. Niestety wciąż jeszcze nie dysponujemy podobnymi możliwościami produkcyjnymi. Większa skłonność do oszczędzania i inwestowania, którą możemy zaobserwować często w biedniejszych społecznościach, pozwoliłaby nam na dogonienie własnymi siłami gospodarek najbardziej rozwiniętych.
To jest jednak zadanie nie na lata, ale na pokolenia.
Dlatego też obniżka celu inflacyjnego jest również wyzwaniem długoterminowym. Chodzi o wyrobienie uzasadnionego poczucia, że w polskim złotym warto oszczędzać. Polska ma niestety doświadczenia z bardzo wysoką inflacją, której skutki wciąż zniechęcają do oszczędzania.
Niemcy podobnie.
Jednak oni wyciągnęli z tego zupełnie inne wnioski i co do zasady oszczędzają. Pomagała im w tym w przeszłości marka, umacniająca się dzięki rozwojowi technologicznemu i przemysłowemu. W Polsce tymczasem pobrzmiewa tęsknota za sztucznym osłabianiem waluty, co przy niskiej skłonności do oszczędzania i inwestowania wspierałoby eksporterów tańszych, mało konkurencyjnych dóbr. Obecny cel inflacyjny sztucznie, czyli niepotrzebnie, sprzyja osłabianiu kursu złotego. Nasz cel z powodzeniem mógłby być taki jak u głównych partnerów handlowych Polski, czyli poniżej 2 proc. w skali roku. Zgodnie z wynikami badań cały czas istnieje pole dla umocnienia złotego niezagrażające opłacalności eksportu, a także zmniejszające koszty zadłużenia zagranicznego ponoszone przez państwo, przedsiębiorców i obywateli. Możliwie naturalne kształtowanie kursu zmniejszałoby w szczególności obciążenia związane z kredytami frankowymi. Im wyższe zadłużenie zagraniczne i koszty jego obsługi, tym mniejsza suwerenność gospodarcza państwa.
Czy pana zdaniem RPP jest dzisiaj w komfortowej sytuacji? Mamy niską inflację i szybki wzrost PKB.
Z jednej strony gospodarka rośnie stabilnie, z drugiej ceny nie muszą rosnąć w szybszym tempie. Pozostaje jednak parę kwestii organizacyjnych, o których mało się mówi. Kluczowa dla długoterminowej stabilności systemu finansowego i gospodarki jest kwestia połączenia KNF z NBP, co pozwoliłoby na przejrzyste określenie kompetencji poszczególnych organów publicznych i ograniczenie - przynajmniej w tym obszarze - tak powszechnej w Polsce dwuwładzy instytucjonalnej. W takiej sytuacji wszystkie reguły ostrożnościowe i rekomendacje dla banków o charakterze ogólnym mogłyby być ustalane przez radę jako ciało niezależne, odpowiedzialne za kształtowanie polityki pieniężnej w Polsce.
Wygląda na to, że nie zgadza się pan z retoryką, jaką prezentuje dzisiaj RPP jako całość i prezes Glapiński mówiący, że zdziwiłby się, gdyby do końca przyszłego roku stopy procentowe się zmieniły. Podziela pan tę opinię?
Można sobie wyobrazić taką zmianę czynników zewnętrznych czy wewnętrznych, która uzasadniałaby podwyżkę stóp procentowych. Jeżeli jednak w radzie pojawią się rozbieżności odnośnie do trwałości tych zmian, to do podwyżki stóp nie dojdzie. Moim zdaniem stopy procentowe powinny być delikatnie wyższe, ale dzięki temu stabilne nawet przez całą sześcioletnią kadencję rady. Jest wszakże prawdopodobne, że dzisiejsze stopy nie zmienią się nawet do IV kwartału 2019 r. Co nie znaczy, że uważam to za optymalną sytuację.
Wierzy pan, że 4 proc. wzrostu PKB w tym roku jest do osiągnięcia?
Jest to możliwe, jednak więcej uwagi poświęciłbym sytuacji na rynku pracy. Gdy się rozmawia nie tylko z przedsiębiorcami, ale i osobami poszukującymi zatrudnienia, to widać, że rynek jest w dość dobrej kondycji. Stabilnie rośnie liczba miejsc pracy, spada bezrobocie, rosną wynagrodzenia, a wszystko to przy rosnącym zatrudnieniu obywateli z innych państw. Potencjalni pracownicy przyznają, że są częściej zapraszani na rozmowy kwalifikacyjne, przedsiębiorcom coraz trudniej znaleźć właściwych pracowników. Bardzo uważnie analizujemy ten temat w RPP. W 2018 r. spodziewamy się szybszej dynamiki płac niż wydajności pracy, co może wzmacniać presję inflacyjną. Dwa lata deflacji to był prezent od losu. Niepokoić może jednak trwałość bezrobocia w niektórych regionach, którą najprościej wyeliminować poprzez redukcję obciążeń fiskalnych nakładanych na pracodawców w związku z zatrudnianiem pracowników.
A może należy mocniej przyglądać się inflacji bazowej, po wyłączeniu cen energii i żywności, a nie ogólnemu wskaźnikowi cen konsumpcyjnych?
Spojrzałbym na to jeszcze inaczej. Powinniśmy uwzględniać ceny energii i żywności, by nie pojawiła się pokusa tłumaczenia wszystkich zawirowań gospodarczych koniunkturą międzynarodową.
Gdyby wszakże odnosić się jedynie do sytuacji wewnętrznej, to eksperci NBP opracowali specjalny wskaźnik cen dóbr zależnych od koniunktury krajowej. W okresie deflacji wskaźnik ten pozostawał na zerowym poziomie, dobitnie pokazując importowany charakter deflacji. Niestety wskaźnik ten zaczął rosnąć i przekroczył 2 proc., co stanowić może wyraźny sygnał alarmowy. Niepokoi mnie też istotny wzrost cen usług. Inflacji nie widzimy aż tak w cenach dóbr konsumpcyjnych (CPI), bo ta jest obniżana przez międzynarodową konkurencję na rynku surowców i żywności.
Pamiętać także należy o rozbieżnościach w inflacji raportowanej przez GUS i tej postrzeganej przez obywateli. Większość konsumentów ma inną strukturę zakupów niż przeciętna wynikająca z badań statystycznych, stąd powszechna percepcja wyższej dynamiki cen wśród obywateli.
Co pan sądzi o ujemnych realnych stopach procentowych, które mamy obecnie w Polsce? Czy RPP powinna tolerować taki stan rzeczy?
Realne stopy procentowe w Polsce powinny być dodatnie, by wspierać budowę krajowych oszczędności. Ich obecny poziom obniża cenę kredytu, a za niska cena kredytu oznacza, że akceptujemy projekty inwestycyjne długoterminowe o bardzo niskiej stopie zwrotu. To powoduje, że angażujemy ograniczone zasoby, w tym czas, w mało rentowne inwestycje. Im więcej jest inwestycji publicznych, tym rentowność ta będzie jeszcze niższa.
Można odnieść wrażenie, że jako pierwszy zgłosi pan wniosek o podwyżkę stóp procentowych o 25 punktów bazowych. Czy może uważa pan, że wychodzenie z historycznie niskiego kosztu pieniądza powinno odbywać się szybciej?
Warto podkreślić, że stabilność stóp procentowych jest naprawdę dużą wartością. Dlatego uważałem, że zanim pojawi się inflacja, należało podnieść stopy procentowe i dzięki temu dłużej trzymać je niezmienione. Zwłoka w tych działaniach może oznaczać, że jeśli dojdzie do podwyżek, to będą miały one raczej skokowy niż stopniowy charakter. Dlaczego? Bo żeby do nich doszło, muszą zacząć się dziać rzeczy naprawdę niepokojące. Dopiero gwałtowne wybicie inflacji ponad cel, w okolice 3,5 proc., może spowodować wzrost stóp procentowych, ale wówczas prawdopodobna reakcja RPP będzie raczej zdecydowana. Niekoniecznie będę pierwszym, który złoży wniosek o podwyższenie stóp procentowych. Jeśli na początku kadencji byłem jedynym, który uważał, że stopy mogłyby być wyższe, to dzisiaj takich osób w radzie jest więcej.
@RY1@i02/2017/121/i02.2017.121.00000110a.801.jpg@RY2@
fot. Krystian Maj/Forum
Kamil Zubelewicz
został w styczniu 2016 r. powołany przez prezydenta Andrzeja Dudę do RPP. Jest doktorem nauk ekonomicznych oraz absolwentem prawa. Współpracuje z Collegium Civitas, gdzie w latach 2015-2016 był prorektorem ds. dydaktycznych. Interesuje się studiami strategicznymi, prozopografią (metoda badań polegająca na analizie danych dotyczących przedstawicieli określonej grupy społecznej) i genealogią. Zajmuje się również finansami publicznymi, funduszami celowymi oraz podatkowymi i niepodatkowymi obciążeniami firm. Przez wiele lat współpracował z Centrum im. Adama Smitha oraz był ekspertem Instytutu Jagiellońskiego. W Collegium Civitas wykłada gry strategiczne - zajęcia, których celem jest rozbudzenie strategicznego sposobu myślenia wśród studentów, zaznajomienie ich z mechanizmami negocjacji oraz przybliżenie podstawowych metod rozwiązywania problemów militarnych. Warsztaty bazują na grze strategicznej "Dyplomacja", której celem jest zdobycie ponad połowy miast w Europie.
Rozmawiał Bartek Godusławski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu