Czas to pieniądz, a najlepiej mieć
jedno i drugie
Długi trzeba spłacać.
Wierzyciel dobrze o tym wie, ale dłużnikowi zdarza
się "zapomnieć". Wtedy musimy
upominać się o swoje. Dzwonimy, piszemy, prosimy,
straszymy. Nieskutecznie. Czy z takim
"zapominalskim" kontrahentem warto
negocjować w pojedynkę, czy lepiej zdać się na
profesjonalistów?