Publiczne drogi dla jednośladuWybieram się na rowerowe wakacje. Nazwałem je wstępnie „rowerem dookoła Polski”, ale nie chciałbym – i nie mam tyle czasu – pedałować aż tak daleko – pisze pan Tomasz. Rowerem zwiedzałbym najładniejsze fragmenty kraju, a nieciekawe chciałbym pokonywać środkami transportu publicznego. Co jednak z rowerem? Jakie są zasady przewożenia go w pociągu? A w autobusie? Czy są jednolite przepisy, czy każdy z przewoźników traktuje tę sprawę po swojemu – zastanawia się nasz czytelnik cyklistaMałgorzata Raczkowska•16 lipca 2015
Biuro podróży odpowiada za dobytek swoich klientówPani Katarzyna była na objazdowej wycieczce z biurem podróży. Do jednego ze zwiedzanych muzeów nie wolno było wnosić aparatów fotograficznych. Trzeba je było zdeponować w szatni. Pani Anna zastanawiała się, czy nie zostawić aparatu w autokarze, ale przewodniczka ostrzegła, by tego nie robić. Zebrała aparaty do specjalnej skrzynki i oddała do muzealnego depozytu. Kiedy uczestnicy wyszli z muzeum, przewodniczka już czekała ze skrzynką z aparatami, ale sprzętu pani Katarzyny nie było. Nasza czytelniczka miała pretensje do przewodniczki, ta jednak umyła ręce. Po powrocie do kraju pani Katarzyna zwróciła się z pretensjami do biura – tu jednak organizator odpowiedział, że przewodniczka już u nich nie pracuje, a biuro nie odpowiada za rzeczy zgubione przez uczestników podczas imprezy. – Czy rzeczywiście – pyta kobietaMałgorzata Raczkowska•16 lipca 2015
Biuro podróży odpowiada za dobytek swoich klientówPani Katarzyna była na objazdowej wycieczce z biurem podróży. Do jednego ze zwiedzanych muzeów nie wolno było wnosić aparatów fotograficznych. Trzeba je było zdeponować w szatni. Pani Anna zastanawiała się, czy nie zostawić aparatu w autokarze, ale przewodniczka ostrzegła, by tego nie robić. Zebrała aparaty do specjalnej skrzynki i oddała do muzealnego depozytu. Kiedy uczestnicy wyszli z muzeum, przewodniczka już czekała ze skrzynką z aparatami, ale sprzętu pani Katarzyny nie było. Nasza czytelniczka miała pretensje do przewodniczki, ta jednak umyła ręce. Po powrocie do kraju pani Katarzyna zwróciła się z pretensjami do biura - tu jednak organizator odpowiedział, że przewodniczka już u nich nie pracuje, a biuro nie odpowiada za rzeczy zgubione przez uczestników podczas imprezy. - Czy rzeczywiście - pyta kobietaMałgorzata Raczkowska•16 lipca 2015
Oszukani przez biuro podróży mogą złożyć pozew grupowyJak co roku, w sezonie wakacyjnym nasilają się konflikty z nieuczciwymi biurami podróży: a to hotel nie spełniał obiecanych standardów, a to zawiódł przewoźnik, a to pojawiają się trudności z powrotem do kraju... – Tak koszmarnego urlopu nie miałem jeszcze nigdy – opowiada pan Mateusz. – Wyruszyłem na objazdówkę po Europie. Hotele były poniżej krytyki, posiłki (miały być dwa) ograniczały się do kawy i ciasteczka, przewodników na miejscu musieliśmy opłacać dodatkowo, a na koniec uciekł pilot; zwyczajnie zniknął któregoś dnia i nie pojawił się więcej. Po prostu katastrofa – opowiada czytelnik. – Złożyliśmy reklamacje w biurze podróży. Termin już minął, a odpowiedzi nie ma. Zastanawiam się nad pozwem do sądu. Żądam zwrotu kosztów i odszkodowania za zmarnowany urlop. Czy rozsądniej będzie to zrobić indywidualnie, czy powinienem skrzyknąć uczestników wycieczki i działać razem – zastanawia się niefortunny turysta.Małgorzata Raczkowska•13 lipca 2015
Monopole na cmentarzu: Czy można zmusić do korzystania z wybranej firmy podczas pogrzebu?Gdy zmarła nasza ciocia, osoba samotna, jako najbliższa rodzina zajęliśmy się jej pogrzebem. Zmarła mieszkała ostatnio w Krakowie, ale wyraziła życzenie, by ją pochować w dawnym rodzinnym grobie w podbeskidzkiej wsi, który zresztą przez lata opłacała – opowiada pan Krzysztof. – I tu zaczęły się kłopoty. Szef zakładu pogrzebowego, któremu zleciliśmy wszystkie sprawy związane z pochówkiem, co chwila napotykał trudności: a to musiał nadmiarowo opłacać wykopanie grobu, a to dodatkowo płacić za wjazd karawanu na teren cmentarza. Bo – tak twierdził – na tym cmentarzu prawo do świadczenia usług mają tylko określone firmy, więc musi korzystać z nich jako z podwykonawców. Twierdził, że to niespotykane ograniczenia ze strony administracji cmentarza. Trochę nie dowierzaliśmy, ale gdy przyszło do postawienia skromnego pomnika, znów okazało się, że możemy skorzystać z oferty tylko jednego kamieniarza... Uważam, że to bezprawie. Czy administracja cmentarza ma prawo do wprowadzania takich monopoliMałgorzata Raczkowska•10 lipca 2015
Nie ma monopolu na cmentarzuGdy zmarła nasza ciocia, osoba samotna, jako najbliższa rodzina zajęliśmy się jej pogrzebem. Zmarła mieszkała ostatnio w Krakowie, ale wyraziła życzenie, by ją pochować w dawnym rodzinnym grobie w podbeskidzkiej wsi, który zresztą przez lata opłacała - opowiada pan Krzysztof. - I tu zaczęły się kłopoty. Szef zakładu pogrzebowego, któremu zleciliśmy wszystkie sprawy związane z pochówkiem, co chwila napotykał trudności: a to musiał nadmiarowo opłacać wykopanie grobu, a to dodatkowo płacić za wjazd karawanu na teren cmentarza. Bo - tak twierdził - na tym cmentarzu prawo do świadczenia usług mają tylko określone firmy, więc musi korzystać z nich jako z podwykonawców. Twierdził, że to niespotykane ograniczenia ze strony administracji cmentarza. Trochę nie dowierzaliśmy, ale gdy przyszło do postawienia skromnego pomnika, znów okazało się, że możemy skorzystać z oferty tylko jednego kamieniarza... Uważam, że to bezprawie. Czy administracja cmentarza ma prawo do wprowadzania takich monopoliMałgorzata Raczkowska•10 lipca 2015
Jak kupić bilet w pociągu?Może to komuś wydać się dziwne – znajomi żartują sobie ze mnie – ale mogę policzyć na palcach, ile razy w życiu jechałam koleją. Jako dziecko jeździłam z rodzicami samochodem. Jako młodzież – na obozy i wycieczki autokarem. Gdy już jako osoba dorosła mieszkałam jeszcze z rodzicami – pożyczałam od nich samochód. Jednym słowem – pociągi widywałam głównie na przejazdach kolejowych. Teraz zamieszkałam na swoim, samochodu nie mam. Przez całe wakacje pracuję, chcę jednak robić wypady weekendowe, korzystając z usług naszych kolei. Wiem, że każdy rodzaj podróżowania ma własną specyfikę. O czym powinnam pamiętać, zanim ruszę w drogę? Przydałoby mi się takie małe vademecum – pisze pani Karolina.Małgorzata Raczkowska•09 lipca 2015
Wypłacenie nagrody lub premii zależy od woli pracodawcyW moim zakładzie pracy do tej pory było tak, że raz w roku dzielono fundusz na premie i nagrody. Czy ktoś zasłużył, czy nie – dostawał tyle samo – opowiada pan Edward. – W tym roku jednak w kwietniu odszedłem na emeryturę. W maju podzielono fundusz na nagrody i premie za 2014 r. I znów wszyscy dostali po równo, tylko ja otrzymałem mniej. Podejrzewam, że dlatego, iż odszedłem na emeryturę. Czy to sprawiedliwe – zastanawia się nasz czytelnik. – Gdy zapytałem o to kierownika, powiedział, że powinienem się cieszyć, bo przecież mogłem nagrody nie otrzymać wcale. Czy to prawda – pyta emerytMałgorzata Raczkowska•08 lipca 2015
Wypłacenie nagrody lub premii zależy od woli pracodawcyW moim zakładzie pracy do tej pory było tak, że raz w roku dzielono fundusz na premie i nagrody. Czy ktoś zasłużył, czy nie - dostawał tyle samo - opowiada pan Edward. - W tym roku jednak w kwietniu odszedłem na emeryturę. W maju podzielono fundusz na nagrody i premie za 2014 r. I znów wszyscy dostali po równo, tylko ja otrzymałem mniej. Podejrzewam, że dlatego, iż odszedłem na emeryturę. Czy to sprawiedliwe - zastanawia się nasz czytelnik. - Gdy zapytałem o to kierownika, powiedział, że powinienem się cieszyć, bo przecież mogłem nagrody nie otrzymać wcale. Czy to prawda - pyta emerytMałgorzata Raczkowska•08 lipca 2015
Przejście z ZUS do funduszu tylko w okienku transferowymPan Michał rozpoczął w lutym pierwszą w życiu etatową pracę. Teraz, ku swojemu zdziwieniu, dostał z ZUS informację, że skoro nie zadeklarował do tej pory chęci przekazywania części składek emerytalnych do otwartego funduszu emerytalnego, całość jego przymusowych oszczędności jest przekazywana do ZUS. W związku z tym zakład oczekuje od niego pewnych informacji dotyczących sytuacji rodzinnej. – Nie miałem pojęcia, że muszę o czymś decydować – mówi pan Michał. – Nikt mi nic nie powiedział, sam się nie interesowałem. Mam 24 lata i emerytura jest dla mnie bardzo odległą perspektywą – twierdzi młody człowiek. – Czy fakt, że nie podjąłem decyzji w stosownym czasie, oznacza, że klamka zapadła, czy mam jeszcze szansę na wybranie OFE – pyta zafrasowany czytelnikMałgorzata Raczkowska•07 lipca 2015