Miał być wypoczynek, była nieprzyjemna niespodziankaSporo podróżuję po kraju i zwykle rezerwuję noclegi w gospodarstwach agroturystycznych. Tak było i tym razem, ale kiedy dojechałam do celu, właścicielka powiedziała, że się pomyliła i miejsc nie ma. Rezerwację zrobiłam dla czterech osób na 10 dni, tymczasem znaleźliśmy się w środku nocy 600 kilometrów od domu bez dachu nad głową. Oznajmiłam, że nie wyjdziemy, dopóki czegoś nam nie zaproponuje, więc pod presją znalazła kwaterę, ale nie skorzystaliśmy, bo warunki były dramatyczne. Na jedną noc zatrzymaliśmy się w hotelu, który był trzykrotnie droższy, na szczęście następnego dnia udało się znaleźć inne gospodarstwo agroturystyczne. Dodam, że nie wpłaciłam zaliczki, bo właścicielka jej nie żądała, a nocleg rezerwowałam przez telefon, dwa dni wcześniej. Czy mogę żądać zadośćuczynienia? - pyta pani Ewa.Anna Ochremiak•19 lipca 2013
Miał być wypoczynek, była nieprzyjemna niespodziankaSporo podróżuję po kraju i zwykle rezerwuję noclegi w gospodarstwach agroturystycznych. Tak było i tym razem, ale kiedy dojechałam do celu, właścicielka powiedziała, że się pomyliła i miejsc nie ma. Rezerwację zrobiłam dla czterech osób na 10 dni, tymczasem znaleźliśmy się w środku nocy 600 kilometrów od domu bez dachu nad głową. Oznajmiłam, że nie wyjdziemy, dopóki czegoś nam nie zaproponuje, więc pod presją znalazła kwaterę, ale nie skorzystaliśmy, bo warunki były dramatyczne. Na jedną noc zatrzymaliśmy się w hotelu, który był trzykrotnie droższy, na szczęście następnego dnia udało się znaleźć inne gospodarstwo agroturystyczne. Dodam, że nie wpłaciłam zaliczki, bo właścicielka jej nie żądała, a nocleg rezerwowałam przez telefon, dwa dni wcześniej. Czy mogę żądać zadośćuczynienia? – pyta pani Ewa.Anna Ochremiak•18 lipca 2013
Sąsiad nie musi wiedzieć o eksmisjiJakież było zdumienie pani Jadwigi, kiedy wracając któregoś dnia do domu na drzwiach swojego mieszkania znalazła kartkę wielkości papieru maszynowego, na której wielkimi literami wydrukowane było: "Informacja. Towarzystwo Budownictwa Społecznego wzywa do opuszczenia lokalu numer (...) przy ulicy (...) z wszystkich ruchomości i rzeczy osobistych do dnia 30.06. br. Po tym terminie nastąpi przejęcie mieszkania przy udziale straży miejskiej". - To prawda, zalegam z czynszem i nie udało mi się spłacić wszystkich długów nawet po wezwaniu, więc TBS skierował sprawę do sądu, ale sprawa się toczy - pisze pani Jadwiga. - Prawdopodobnie przegram w sądzie, ale wydaje mi się, że mimo to takie publiczne informowanie sąsiadów i wszystkich odwiedzających o moich kłopotach jest nie w porządku. Czy TBS ma prawo rozpowszechniać takie informacje, wieszając kartki na drzwiach i klatkach schodowych? Czy istnieje podstawa prawna takich działań? Gdzie można interweniować w tej sprawie? - pyta oburzona.Anna Ochremiak•12 lipca 2013
Sąsiad nie musi wiedzieć o eksmisjiJakież było zdumienie pani Jadwigi, kiedy wracając któregoś dnia do domu na drzwiach swojego mieszkania znalazła kartkę wielkości papieru maszynowego, na której wielkimi literami wydrukowane było: „Informacja. Towarzystwo Budownictwa Społecznego wzywa do opuszczenia lokalu numer (...) przy ulicy (...) z wszystkich ruchomości i rzeczy osobistych do dnia 30.06. br. Po tym terminie nastąpi przejęcie mieszkania przy udziale straży miejskiej”. – To prawda, zalegam z czynszem i nie udało mi się spłacić wszystkich długów nawet po wezwaniu, więc TBS skierował sprawę do sądu, ale sprawa się toczy – pisze pani Jadwiga. – Prawdopodobnie przegram w sądzie, ale wydaje mi się, że mimo to takie publiczne informowanie sąsiadów i wszystkich odwiedzających o moich kłopotach jest nie w porządku. Czy TBS ma prawo rozpowszechniać takie informacje, wieszając kartki na drzwiach i klatkach schodowych? Czy istnieje podstawa prawna takich działań? Gdzie można interweniować w tej sprawie? – pyta oburzona.Anna Ochremiak•11 lipca 2013
Płonie ognisko w lesie... a nie powinnoPo niedzielnym obiedzie pojechaliśmy do lasu. Zaparkowałam samochód przy głównej drodze, dzieci wraz z psem się rozbiegły, mąż przed spacerem zapalił papierosa. Kiedy mieliśmy już wejść na leśną dróżkę, podszedł do nas pan w mundurze i powiedział, że psa należy wziąć na smycz, dzieci uciszyć, a przede wszystkim zabrać z młodniaka, mąż ma zgasić papierosa, a poza tym mamy natychmiast odjechać, bo tu parkować nie wolno. Byliśmy zdumieni, gdy dodał, że wielokrotnie złamaliśmy prawo i że te wszystkie wykroczenia mogłyby kosztować nas kilkaset złotych. Czy nie jest przesadą wprowadzenie tylu ograniczeń? I czy ktoś w ogóle stosuje się do tych wszystkich przepisów? – zastanawia się pani Dorota.Anna Ochremiak•05 lipca 2013
Dodatek do zasiłku rodzinnego a dziecko w żłobkuSłyszałam, że uczęszczanie dziecka do żłobka lub przedszkola nie pozbawia matki prawa do 400-złotowego dodatku do zasiłku rodzinnego z tytułu opieki nad dzieckiem w czasie urlopu wychowawczego – opowiada pani Maria z Kalisza. – Czy zatem mogę podjąć pracę na umowę o pracę na pół etatu, a w tym czasie dziecko będzie w żłobku? – pyta kobieta, bardzo zainteresowana powrotem do pracy. Anna Ochremiak•05 lipca 2013
Płonie ognisko w lesie... a nie powinnoPo niedzielnym obiedzie pojechaliśmy do lasu. Zaparkowałam samochód przy głównej drodze, dzieci wraz z psem się rozbiegły, mąż przed spacerem zapalił papierosa. Kiedy mieliśmy już wejść na leśną dróżkę, podszedł do nas pan w mundurze i powiedział, że psa należy wziąć na smycz, dzieci uciszyć, a przede wszystkim zabrać z młodniaka, mąż ma zgasić papierosa, a poza tym mamy natychmiast odjechać, bo tu parkować nie wolno. Byliśmy zdumieni, gdy dodał, że wielokrotnie złamaliśmy prawo i że te wszystkie wykroczenia mogłyby kosztować nas kilkaset złotych. Czy nie jest przesadą wprowadzenie tylu ograniczeń? I czy ktoś w ogóle stosuje się do tych wszystkich przepisów? - zastanawia się pani Dorota.Anna Ochremiak•05 lipca 2013
Płonie ognisko w lesie... a nie powinnoPo niedzielnym obiedzie pojechaliśmy do lasu. Zaparkowałam samochód przy głównej drodze, dzieci wraz z psem się rozbiegły, mąż przed spacerem zapalił papierosa. Kiedy mieliśmy już wejść na leśną dróżkę, podszedł do nas pan w mundurze i powiedział, że psa należy wziąć na smycz, dzieci uciszyć, a przede wszystkim zabrać z młodniaka, mąż ma zgasić papierosa, a poza tym mamy natychmiast odjechać, bo tu parkować nie wolno. Byliśmy zdumieni, gdy dodał, że wielokrotnie złamaliśmy prawo i że te wszystkie wykroczenia mogłyby kosztować nas kilkaset złotych. Czy nie jest przesadą wprowadzenie tylu ograniczeń? I czy ktoś w ogóle stosuje się do tych wszystkich przepisów? – zastanawia się pani Dorota.Anna Ochremiak•04 lipca 2013