Człowiek przyzwyczaja się do wszystkiego, do wojny też. Rozmowa z fotografem wojennym
– Nie uważam się za osobę superodważną. Nie jestem też kimś, kto potrzebuje adrenaliny. W wesołym miasteczku, przy rollercoasterze, ja jestem tą osobą, która czeka na dole i trzyma torebki – mówi Maciek Zygmunt, fotograf działający w strefie konfliktu.