Mikołaj Trzaska: Ludzie chcą ducha muzyki. AI go nie ma [WYWIAD]
Mikołaj Trzaska: To, że coś ładnie brzmi, a kilka dźwięków ustawionych koło siebie podoba się ludziom, nie oznacza, że jest w tym jakiś rodzaj ducha. Sztuka to proces.
Z Mikołajem Trzaską rozmawia Hubert Salik
Muzycy coraz częściej sięgają po wsparcie AI. Czy uważa pan to za nieuniknioną konsekwencję rozwoju technologicznego?
Tak, to nieuniknione. Pamiętam, jak w latach 80. i 90. muzycy z trudem godzili się z tym, że pojawiły się syntezatory mogące tworzyć dźwięki identyczne z dźwiękami naturalnych instrumentów. Były obawy, że to oznacza koniec dla muzyków, którzy przez lata pracowali nad swoim warsztatem. Tak się nie stało. Mam nawet wrażenie, że ta pierwsza cyfrowa rewolucja wzbogaciła muzykę, bo wzrosło zainteresowanie indywidualnym brzmieniem. Inteligencja i emocje ludzkie są nie do podrobienia. Na przykład moje komponowanie wychodzi z mojego osobistego brzmienia. Ludzie są bardziej zainteresowani mną jako osobą i przychodzą na moje koncerty, by usłyszeć,
że to, co robię, wychodzi ode mnie, a nie jest sztucznie generowane. Wydaje mi się, że dzieje się to ostatnio coraz częściej, jakby ludzie chcieli doświadczyć czegoś, co powstaje na ich oczach.
Widzi pan więcej zagrożeń czy zalet korzystania przez muzyków z AI?
Myślę, że w przypadku AI jesteśmy teraz w momencie zauroczenia. Można wszystko udać, wszystko zrobić, ale to nie jest osobiste. Nie mam wrażenia, że to zagraża artystom, ale też, że im jakoś specjalnie pomaga. To nie jest coś, co wzbogaca język sztuki, coś, co jest jej źródłem i rdzeniem. Ale AI może być do czegoś przydatne w dobrych rękach – do generowania dźwięku, przetwarzania.
Czy rewolucja AI nie sprawia, że np. w przypadku muzyki popularnej próg wejścia na rynek drastycznie się obniży? Nie trzeba mieć jakichkolwiek muzycznych kompetencji, by stworzyć swój utwór.
Podobno 60 proc. muzyki wrzucanej na Spotify jest tworzona przez AI. Jestem w stanie w to uwierzyć. Ale ja mówię raczej o sztuce muzycznej, a nie kulturze pop. Nie interesuje mnie ten próg wejścia, ale precyzyjny, osobisty komunikat. W tym są emocje i przemyślenia, coś, co jest niepowtarzalne. Może nawet popkultura mi bardziej pomaga. Im więcej masowości, tym bardziej czuję się potrzebny. Tworzę coś, co powstaje na kontrze, a w ten sposób rodzi się coś nowego.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.