„Sukces i szczęście. Dobry los a mit merytokracji”. Niewiele sobie zawdzięczacie [RECENZJA]
Wierni czytelnicy mogą poczuć delikatne zdziwienie: znowu o tym piszesz? Przecież
już wielokrotnie przekonywałeś, że ciężka praca i zdolności, mające w
kapitalizmie gwarantować sukces, wcale go nie dają. A jednak. Wciąż
spotykam ludzi (często na stanowiskach), którzy nie zdają sobie sprawy,
że o wygranej decyduje przede wszystkim mieszanka szczęścia i dobrego
urodzenia. Chcecie, by ślepi przejrzeli na oczy? Skłońcie ich do
zapoznania się z „Sukcesem i szczęściem” Roberta H. Franka. A jeśli
macie taką możliwość, to obserwujcie, jak czytają. Bo z ich twarzy
będzie stopniowo znikał uśmiech, a pojawi się na niej wyraz
zakłopotania.