Ekonomiści ( i nie tylko) na pomoc finansom publicznym [OPINIA]
W Polsce wszyscy (no prawie) dobrze się znają i na futbolu, i na
ekonomii. O ekonomii może do woli perorować pani Genia z bazarowego
warzywniaka. Tłumaczy ją błogosławiona ignorancja - "ksiąg uczonych
wszak nie studiowała". Co jednak upoważnia powszechnie szanowanych (i przypuszczalnie kompetentnych w swoich wąskich specjalnościach)
profesorów nauk politycznych, socjologii, matematyki itp. do
współasygnowania manifestu pt. "Ekonomiści w obronie finansów
publicznych", opublikowanego w mediach. Prawdopodobnie ich motywacja jest niemerytoryczna - idzie
raczej o zamanifestowanie swojego krytycyzmu w stosunku do rządu.