Iwański: Co się naprawdę dzieje w okupowanej Zaporoskiej Elektrowni Atomowej [OPINIA]
Przez miesiąc największa siłownia jądrowa w Europie, położona w okupowanym przez Rosję ukraińskim Enerhodarze Zaporoska Elektrownia Atomowa, była odcięta od stabilnego źródła zasilania. Pomysł Rosji, która sama ten deficyt wywołała, miał polegać na przywróceniu jej stabilnych dostaw prądu i uspokojeniu w ten sposób światowej opinii publicznej. Ceną było podłączenie do rosyjskiego, a nie ukraińskiego systemu energetycznego. Tym razem zamysł się nie udał, ale można zakładać, że to nie ostatnia taka próba.
Zaporoska Elektrownia Atomowa – gigant o niemalże 6 GW zainstalowanej mocy w sześciu reaktorach – od 23 września do 23 października była odłączona od linii elektroenergetycznych zapewniających jej stały dopływ prądu, który umożliwia chłodzenie reaktorów i zużytego paliwa jądrowego. To 10. raz od początku pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę, lecz dotychczas przerwy trwały najwyżej kilka dni. Powodowały je ostrzały z powietrza i zniszczenia linii przesyłowych, którymi energia od 2022 r. jest przekazywana do elektrowni. Obie strony oskarżają się o ostrzały i igranie z atomem. Nie ulega jednak wątpliwości, że elektrownia została zajęta przez Rosję w pierwszych tygodniach inwazji, kierują nią inżynierowie z Rosatomu, przymuszając do pracy niższy, ukraiński personel, a rosyjskie drony i rakiety wielokrotnie atakowały infrastrukturę przesyłową wokół siłowni.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.