Nie podawaj dalej!
Federacja Rosyjska zalewa internet fałszywymi materiałami mającymi wywołać strach i zburzyć morale – alarmują eksperci zajmujący się cyberbezpieczeństwem. Każdy użytkownik może stać się pionkiem w jej grze
Poddający się żołnierze ukraińskiej armii, rakiety wybuchające w pobliżu Kijowa, zdjęcia ofiar zabitych cywilów, desant pod Odessą, zajęcie Mariupola, samoloty szturmowe w Charkowie - takie nagrania wideo oraz zdjęcia masowo zdobywały popularność w internecie w dniu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Młodzi użytkownicy TikToka - zamiast zwyczajowych śmiesznych memów i tańców do najnowszych hitów - zobaczyli obrazy wojny. Nigdy wcześniej konflikt zbrojny nie był tak blisko, wręcz na wyciągnięcie ręki.
Kłopot w tym, że wymienione materiały są fałszywe, a budowane narracje to elementy gry służb specjalnych agresora. Specjaliści zajmujący się weryfikacją faktów dwoją się i troją, tłumacząc, że wiele publikowanych materiałów rzekomo przedstawiających wojnę w Ukrainie to tak naprawdę stare nagrania wideo, przerobione zdjęcia albo nawet nowe filmy, ale opatrzone kłamliwymi nagłówkami. Eksperci apelują, by internauci powstrzymywali emocje i śledzili informacje wyłącznie z renomowanych źródeł. Podkreślają, że to od nas samych zależy, jak skuteczna będzie akcja dezinformacyjna ze strony obcych służb specjalnych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.