Pacjenci onkologiczni ucierpią na zmianach w diagnostyce
Rok nie zaczął się dobrze dla pacjentów onkologicznych. Spadł odsetek diagnostyki wstępnej realizowanej w terminie. Planowana przez NFZ zmiana zasad rozliczania czterech badań diagnostycznych może jeszcze pogłębić ten trend.
Diagnostyka wstępna z kartą diagnostyki i leczenia onkologicznego (DiLO; zwana też zieloną kartą), czyli pierwszy etap szybkiej terapii onkologicznej, mający na celu potwierdzenie lub wykluczenie nowotworu złośliwego, powinien zamknąć się w ciągu 28 dni. Tymczasem, jak wynika z najnowszych danych NFZ, w pierwszych miesiącach tego roku odsetek ten obniżył się o 4 pkt proc. w porównaniu z tym samym okresem 2025 r. i aż o 5 p.p. w stosunku do 2024 r. Z danych NFZ wynika również, że wzrosła liczba wystawionych kart DiLO. W tym jednak przypadku zmiana jest niewielka, zaledwie o 1 proc. r/r, do 71,8 tys. kart. Zatem to nie nadmiar pracy z powodu dynamicznego napływu pacjentów i braki kadrowe są dziś słabym ogniwem. Szczególnie że, jak wynika z danych NFZ, liczba lekarzy u świadczeniodawców współpracujących z NFZ rośnie. W 2025 r. było to 145 tys. lekarzy i 228,1 tys. pielęgniarek i położnych, co oznacza odpowiednio wzrost o 2,1 proc. i 1,6 proc. względem 2024 r. Do tego w przypadku lekarzy specjalizację ma 88,1 tys. medyków, o 2,3 proc. więcej niż przed rokiem, a w grupie pielęgniarek i położnych – 82,8 tys. osób – o ponad 11 proc. więcej niż w 2024 r.
Gdzie tkwi problem
Zdaniem ekspertów, po pierwsze, w tym, że pacjenci z kartą DiLO wciąż nie są traktowani priorytetowo, co w praktyce wiąże się z tym, że muszą stanąć w jednej kolejce do badań z pozostałymi chorymi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.