Podział Ukrainy i krwawe represje
Kreml chciałby stworzyć słabe półpaństewka – taka wizja podbitego kraju wyłania się z wypowiedzi rosyjskich polityków i koncepcji promowanych przez publicystów
Rosyjskie wojska kontynuowały wczoraj ostrzał Charkowa, największego miasta wschodniej Ukrainy. Na niektórych odcinkach frontu najeźdźcy kontynuowali marsz, jednak w bardzo ograniczonym tempie. Władze w Kijowie informowały też o udanych próbach rozpoczęcia kontrofensywy na Donbasie. Jej celem ma być okupowana od ośmiu lat Gorłówka, duże miasto satelickie Doniecka. Dzisiaj ma się zacząć druga runda negocjacji rosyjsko-ukraińskich. Tym razem delegacje mają się spotkać w białoruskiej części Puszczy Białowieskiej. Tymczasem dzisiaj Rosjanie po raz pierwszy podali własne straty wojskowe. Według Kremla kampania ukraińska kosztowała Rosję dotychczas 498 zabitych żołnierzy. Ukraińcy twierdzą, że zabili 5840 okupantów. Zginęło też 2000 cywilów.
Ukraińscy przywódcy podkreślają, że stawką wojny z Rosją jest niepodległość i demokracja w ich kraju. Władimir Putin zapowiadał w razie powodzenia „operacji specjalnej” „denazyfikację i demilitaryzację” Ukrainy. Takie deklaracje wróżą szeroko zakrojone represje. We wtorek pojawiła się propozycja powołania ludowego trybunału, który miałby osądzić czołowych ukraińskich polityków.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.