Solidarność była dla Niemiec problemem
Polityka kolejnych niemieckich rządów wobec Solidarności była niejednoznaczna
fot. materiały prasowe
Jerzy Maćków, kierownik Katedry Politologii Porównawczej z Uniwersytetu w Ratyzbonie
Jak zareagował niemiecki rząd na powstanie Solidarności 40 lat temu?
Stanowisko rządu socjaldemokratycznego kanclerza Helmuta Schmidta wobec strajków sierpniowych i widma strajku generalnego w Polsce – bo należy to umieścić w tym kontekście – było nieprzychylne. Rządząca wówczas SPD, dla której polityka odprężenia (Entspannung) z blokiem komunistycznym była świętością i która przyniosła Niemcom wymierne korzyści, obawiała się, że potencjalna interwencja sowiecka zniweczy wszystko, co udało się osiągnąć w relacjach z NRD. Konkretnie, że kontakty między rodzinami z obu państw niemieckich ponownie zostaną przerwane lub wyraźnie utrudnione. Wiarygodne źródła potwierdzają, że prywatnie Schmidt uznawał, zgodnie z rozpowszechnionym wówczas jeszcze niemieckim stereotypem, strajki w Polsce za objaw rzekomo wrodzonego Polakom lenistwa i skłonności do anarchii. W rozmowach z zaufanymi współpracownikami kanclerz miał argumentować, że przecież Niemcy z NRD również żyją w systemie komunistycznym i jakoś chce im się pracować, a Polakom nie. Pokazuje to, że część ówczesnej niemieckiej elity politycznej zupełnie nie zdawała sobie sprawy z niewydolności gospodarczej socjalizmu i nie spodziewała się upadku tego systemu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.