Dziennik Gazeta Prawana logo

Pomnik w Monasterzu z wielką polityką w tle

29 stycznia 2020

W o łodymyr Zełenski ogłosił rozwiązanie polsko-ukraińskich problemów historycznych już podczas pierwszej wizyty w Polsce w sierpniu 2019 r. Teraz, po pół roku, prezydenci obu krajów powtórzyli podobne słowa podczas roboczej wizyty prezydenta Ukrainy w Warszawie. A jednak trudne kwestie historyczne nadal zajmują liderów obu państw. Na ostatniej konferencji prasowej prezydenci poświęcili sprawom przeszłości i pamięci niemal połowę posiadanego czasu. Szczególne miejsce zajęła sprawa pomnika w okolicach polskiej pogranicznej osady Monasterz. Skąd się wziął problem tego upamiętnienia i dlaczego od lat wywołuje on kolejne problemy?

Mówiąc o historii tego miejsca, należy cofnąć się do marca 1945 r., gdy kilka kilometrów od polsko-sowieckiej granicy oddziały sotni Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA) Mesnyky-2 (Mściciele 2) zostały zaatakowane przez NKWD. Sowieci przekroczyli granicę z Polską, najprawdopodobniej tropiąc pułkownika Myrosława Onyszkewycza, który przybył tu z misją objęcia dowództwa nad siłami ukraińskiego podziemia w Polsce. W starciu zginęło ok. 60 z 170 członków oddziału, co stanowiło jedną z poważniejszych porażek lokalnego zgrupowania UPA w jego kilkuletniej historii istnienia. W 1946 r. poległych pochowano we wspólnej mogile na terenie bazyliańskiego klasztoru na wzgórzu w Monasterzu.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.