Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Ile wolności dla wrogów wolności?

Diana Iovanovici-Șoșoacă wyprowadzana z sesji Parlamentu Europejskiego
Diana Iovanovici-Șoșoacă wyprowadzana z sesji Parlamentu Europejskiegofot. Wojciech Olkuśnik/East News
11 października 2024
Ten tekst przeczytasz w 16 minut

W poszukiwaniu odpowiedzi na tytułowe pytanie, być może kluczowe dla przyszłości liberalnych demokracji, ważny precedens stworzyła właśnie Rumunia

Diana Iovanovici-Șoșoacă – warto zapamiętać to nazwisko, bo w przyszłości właśnie od niego może zostać nazwana nowa zasada polityczna i prawna, współkształtująca zachodnie demokracje. W skrócie: ograniczenie praw i wolności obywatelskich tym, którzy działają na rzecz reżimów autorytarnych, przeciwnikom naszych fundamentalnych wolności. Ryzykowne, owszem, ale w dzisiejszym świecie bardzo kuszące.

Șoșoacă to eurodeputowana wybrana z listy skrajnie nacjonalistycznej i eurosceptycznej partii S.O.S. Romania. Niedawno ogłosiła zamiar kandydowania na stanowisko prezydenta swojego kraju (I tura wyborów ma się odbyć 24 listopada). Pod koniec ubiegłego tygodnia rumuński trybunał konstytucyjny, przychylając się do licznych złożonych na jego ręce protestów, uchylił jednak decyzję centralnej komisji wyborczej o rejestracji jej kandydatury. I to nie z powodu uchybień formalnych (choć zarzuty fałszowania podpisów poparcia też się pojawiły). Przede wszystkim trybunał uznał, że to poglądy kandydatki – i wynikające z nich działania – uniemożliwiają kandydowanie, a tym bardziej ewentualne pełnienie przez nią funkcji głowy państwa w zgodzie z ustawą zasadniczą. „To dowodzi, że Amerykanie, Żydzi i Unia Europejska spiskowali, aby sfałszować wybory w Rumunii, zanim się rozpoczęły” – skomentowała w mediach społecznościowych sama zainteresowana.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.